Jeszcze jeden i jeszcze raz

Obublikował pavvel dnia

Znów rozpierdoliłem sobie życie. Jestem w tym mistrzem. Nikt tak nie potrafi zjebać sobie własnego życia jak ja. Znów postawiłem na siebie i na własne potrzeby i oto efekt. Zjebałem sobie życie. Na czyje życzenie? – Na własne! – zakrzyknie zachwycony moim publicznym samobiczowaniem tłumek moich serdecznych przyjaciół. A przyklaśnie im większość moich znajomych. Tych znajomych, którzy nie mają mnie w dupie, bo przecież większość taką właśnie postawę prezentuje z rozkoszą dla siebie.

To bardzo ciekawe, że nikt z nich, ani nikt z innych moich znajomych nigdy nie zastanowił się, dlaczego ja taki jestem. Dlatego stałem się autsajderem.  Przecież przez całe moje życie, a jeśli nie przez całe to przez jego większość, byłem przykładnym obywatelem, co to na ósmą do pracy i o szesnastej do domu. I tak przez dwanaście miesięcy w roku.  A jak coś się we mnie posypało, to dla ogółu jedynym wytłumaczeniem mego stanu okazało się moje załapane pewnie w dzieciństwie lenistwo. I nagle moje zapierdalanie przez lata tak jakby uleciało, przestało się liczyć, bo przecież jak tak można przestać.

Kurwa! To jakaś paranoja. Nie wiem jak mam to wytłumaczyć. Choć, Bóg mi świadkiem, wielokrotnie próbowałem i nadal pewnie będę próbować.  Od dwunastu lat nie znalazłem na to odpowiedzi nawet szukając jej razem z zespołem medycznych specjalistów. Nie wiem, dlatego jest tak ze mną a nie jest inaczej, czyli normalnie w sensie norm społecznych.

– Musisz się wziąć w garść! – mówią. I ja to słyszę, ale to tak jakby śmiertelnie choremu powiedzieć, że jak będzie myślał pozytywnie to pewnie śmierć w pewnym momencie stwierdzi: chuj, nie da się zabić tak pozytywnie myślącej osoby, idę sobie. I już, gość wyleczony! Cud uzdrowienia!  Tak, możliwe, że jest na świecie jeden… Ba! Jest na świecie z milion takich, co taka terapia pozytywnego myślenia i samoogarniecia dała uleczenie, ale to wcale nie znaczy, że nagle dla mnie stanie się to receptą na życie i na natychmiastowe ozdrowienie.

Może to, co teraz napisze będzie dla większości szokiem. Ale może czas przyjąć do wiadomości, że wszyscy jesteśmy inni. Nie zmontowano nas w fabryce na linii montażowej w miliardach identycznych kopii. I naprawdę nie jest tak, że jak jednemu z miliona pomogła dobra rada wujcia dobra rada, to nagle stanie się tak, że to zacznie pomagać wszystkim.

– Już przestań o tym gadać – mówią. – Po co to roztrząsać. Musisz w końcu zabrać się do roboty a nie myśleć o pierdołach. Takie jest życie. Nie zmienisz tego. Trzeba się dostosować do zasad. To, co było już minęło. Nikt nie chce słuchać już twojego ględzenia o tym jak ci jest źle. Czas przestać wylewać gorzkie żale. Trzeba być twardym, a nie miękkim. Życie to nie jest bajka. Musisz w końcu zacząć zarabiać. No, weź się w garść. Weź się do roboty, jak zajmiesz się pracą to ci przejdzie. Nikogo nie możesz zmusić do miłości. Przed tobą całe życie, nie wolno się załamywać. Twoje użalanie się nad sobą nic, albo niewiele zmieni.

I tak kurwa przez dwadzieścia cztery godziny na dobę! A jeśli ja właśnie od tego dostaje świra? Od tego gadania po próżnicy, bo od tego gadania nie wyzdrowieje. A! I jeszcze jedno. Tak, doceniam zainteresowanie, ale może warto zauważyć, że ja nie czynie tego, co czynie, tylko i wyłącznie z własnych chęci, ale raczej z tego, że czynie tak, bo tak czynie i nie panuje nad tym. I naprawdę nie wiem, dlaczego robię to, co robię. A zmienić tego nie mogę, bo po prostu nie mogę. Prościej nie dam rady tego wytłumaczyć.

To samo gówno, co zawsze. Znów mnie to dopadło. Już, już prawie zaczynałem wierzyć, że będzie lepiej, że już wychodzę na prosta… a tu znów coś pierdolneło. W życiu nic nie jest pewne, ale to, co dzieje się w moim życiu to już zdecydowana przesada. Jest teraz jedenasta piętnaście a ja nie wiem, co będzie o jedenastej siedemnaście. Kompletnie przestałem panować nad własnym życiem. U mnie nie jest pewne, co będzie za kilka minut, to jak mogę być pewny czy następnego dnia znajdę dość sił do życia?  Jeszcze jeden i jeszcze raz. Dzień za dniem. Za każdym razem coraz bardziej psuje swoje życie.