Cieszę się, że już się pozbierałeś…

Obublikował pavvel dnia

– Ciekawa pani. Coś nowego? – zapytał drugi wdrapując się na wysokie krzesło przy barze. – Odpowiadając na twoje pytanie, to nie koniecznie. Nie koniecznie coś nowego. Ale przyznaje, że ciekawe – odpowiedział pierwszy.

Nie lubili się. Znali się dość dobrze, bo przez prawie całe dorosło życie spotykali się to tu, to tam, że tak powiem „na mieście”.  Jednak nie byli przyjaciółmi. Ba! Nawet nie byli kolegami. Ich relacje najlepiej oddaje słowo, znajomi. Byli znajomymi. Tak po prostu i tak zwyczajnie.

– Postawić ci coś? – zapytał drugi. Pierwszy popatrzył na stojące przed nim puste kieliszki. Policzył je. Dokonał analizy systemu, czyli, sprawdził jak się czuje fizycznie i podjął właściwą decyzje. Alkohol już w nim był, ale nie wywołał jeszcze ani szkody ani porządku. Mógł pić dalej.  – Jeśli nalegasz, możesz, oczywiście. Proszę cię bardzo – odpowiedział pierwszy. Tamten wykonał serie dziwnych gestów mających na celu przywołanie barmanki, po czym gdy już się zjawiła zamówił po dwie kolejki wódki.

– Cieszę się, że już się pozbierałeś… Wiesz, bardzo się cieszę, że w końcu się pozbierałeś po tej… Jak je było? – zagadnął drugi jak już wypili, to co mieli nalane do kieliszków. – Ładnie jej było – odpowiedział pierwszy – I nie pozbierałem się. Nigdy się nie pozbieram. To po prostu niemożliwe – dodał po chwili. – A ta tam? To co? Myślałem… – padły kolejne pytania. – Ta to tylko tak… by coś robić. By żyć. Noo, i chyba by pamiętać. Takie tam.

– Czyli to nic poważnego. Szkoda – powiedział drugi patrząc zazdrośnie i wulgarnie na smukłą, ładną blondynkę machająca teraz do nich zawzięcie. A właściwie do jednego z nich. Do tego pierwszego. – To nic poważnego – odpowiedział pierwszy i sięgnął po następny kieliszek wyraźnie sugerując drugiemu, z jaki zamiarem to robi. – Ale przyznaje, że jest z tego przyjemność – rzekła pierwszy uśmiechając się pięknie i bardzo sztucznie do ślicznej blondynki.  Ta zalotnie odwzajemniła uśmiech.