Niezauważalność

Obublikował pavvel dnia

Kiedyś już wspominałem o tym, że im jestem starszy, tym zdaję się być, bardziej przezroczysty. Prawie nikt mnie nie zauważa. A już dla płci przeciwnej to ja jestem całkowicie niewidzialny. Przykład? Proszę.

Stoję w kolejce w sklepie. Dwie panie za ladą. Młode. Tak między dwudziestką a trzydziestką. Przede mną w kolejce starsza pani. Jakiś facet. Dwóch uczniów pobliskiego liceum. Pani starsza przez chwile pogadała sobie z jedną z ekspedientek nim kupiła to, co miała kupić. Pan nabył szybko setkę i wyszedł. Uczniowie czekali na swoje hot dogi. Teraz była moja kolej. Stoję sobie przy kasie dzierżąc w ręku swojego monsterka. Czekam.

Jedna pani sprzedawczyni na wyciągniecie ręki. Druga dalej, ale nadal jestem w zasięgu jej wzroku. Tu czytelniku odlicz do dwudziestu. Nic. Żadnej reakcji ze strony pań. Jakby mnie nie było. Rozmawiają sobie panie jakbym był tylko tłem dla ich istnienia. Duchem. Coś tam o zakupach świergolą. Coś tam paplają, że nowy kupiła ciuszek. O tym, że drogi, ale warto było. Słucham, bo przecież staje o krok.

I bach! Jedna z pan rozpina niebieską służbową koszule i pokazuje faktycznie całkiem gustowny staniczek podtrzymujący całkiem ładny biust. Patrzę tak sobie. Stoję tak sobie. Słucham. Czekam, aby mnie ktoś zauważył. A tu nic. Ja wcale nie czuje się dotkniętym przez dla płci indyferentyzm. Panie istotnie są w wieku, w którym jakbym się w przeszłości bardziej postarał to mógłbym być ich ojcem. Ale nie dziadkiem, na Boga Ojca! Dlaczego jestem tak niewidzialny? Chyba, że ja tu czegoś nie rozumiem. Jakiś znaków nie odczytuje? Ale, odlicz do dwudziestu.

Naraz pani sięga po puszkę mojego monsterka, którego z akcentującym to dźwiękiem postawiłem na sklepowej ladzie. Ale mimo jakby pewnego zainteresowania moją osobą nie przestaje mówić do koleżanki. Nawet na mnie nie spojrzy. Nawet nie zapnie bluzki. Nadal panie rozmawiają o bądź co bądź intymnych sprawach. A ja sobie nadal patrzę w koronki i nie tylko w koronki paninego desu.

Skanowanie. Cena na wyświetlaczu. Terminal płatniczy. Płace. Zabieram monsterka. Wychodzę. Jakbym mnie tam wcale nie było. Bo mnie tam tak jakby nie było.  Choć przecież byłem. Na starość człowiek się robi bardziej przezroczysty. Chyba że ja tu czegoś nie zrozumiałem i podchodzę to zaistniałej sytuacji nazbyt pesymistycznie. No chyba, że tak. A jeśli tak, to gapcio ze mnie.