Tag Archives

113 Articles

dziennik pesymistyczny

Kiedy byłeś ostatni raz w kinie?

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 12

Podczas kolejnej wędrówki ulicami mojego miasta, moją uwagę już z daleka przykuł wielki plakat z podobizną gwiazdy światowego kina, zawieszony na słupie ogłoszeniowym. Afisz reklamował  premierowy pokaz filmu, który zaplanowany był w najbliższym czasie w jednym z lokalnych kin. A właściwie to seans miał się odbyć w jednym z dwóch multipleksów, bo teraz to przecież nie ma u nas zwykłych kin, jakie zapamiętałem z dzieciństwa, tylko są właśnie multipleksy.  Ostatnie małe kino z kameralną  salą splajtowało kilka lat temu.  Teraz podobno ma być tam galeria handlowa.  Kiedy ja ostatni raz byłem w kinie – zamyśliłem się,  gdy zatrzymałem się podziwiając na plakacie nadnaturalnych rozmiarów twarz blond piękności. –Na czym to ja ostatnio byłem w kinie? – starałem sobie przypomnieć ten fakt z mojego życia.  Nie przypomniałem  sobie. Miałem jakieś mgliste wspomnienia. – A prawda! –  nagle w moim mózgu otworzyła się odpowiednia zapadka – byłem w kinie dwa miesiące temu, mniej więcej . Ucieszyłem się,  że z tego, ze sobie przypomniałem i z tego, że jednak nie jest że mną tak źle, bo nadal, mimo ciągłego braku funduszy,nadal bywam w kinie. Wygrałem bilet w radiowym konkursie – dotarły do mnie kolejne fragmenty wspomnień. Czyli jednak nie zapłaciłem za bilet – dostałem bilet.Czyli nie liczy się. – Kiedy to w takim razie, sam, z własnych pieniędzy,zapłaciłem za bilet wstępu do kina – zastanawiałem się. Wyszło mi z tych dociekań, że to już jakieś siedem miesięcy, może więcej. Naprawdę nie bardzo mogłem sobie przypomnieć. Jak już się zatrzymałem przy tym słupie ogłoszeniowym,to postanowiłem poczytać, co tak jeszcze jest na tych plakatach  ciekawego. Plakat zachęcał do odwiedzin teatru. – Kiedy ostatnio raz byłem w teatrze? – pomyślałem, i znów nie bardzo mogłem sobie przypomnieć datę. Zrobiłem kilka kroków wokół słupa i przed oczami miałem  plakat reklamujący koncert. – A kiedy byłem na koncercie? – zgodnie z logiką mojego umartwiania się zapytałem sam siebie. Też nie pamiętałem. W dalszej drodze do biura zastanawiałem się kiedy ostatni raz kupowałem książkę? Nie pamiętałem, ale wiedziałem , że dawno.Kiedy kupiłem płytę w sklepie muzycznym?  Też dawno.  A dlaczego? Dlaczego jestem tak daleko od kultury? Dlaczego choć kiedyś bywałem na każdej premierze w teatrze i w kinie,teraz tam nie bywam?. Dlaczego nie kupuje książek,  albumów, płyt? Odpowiedz przyszła do mnie od razu – z oszczędności. Bo choć pracuję, i choć zarabiam, to z trudem starcza mi tylko na opłaty i jedzenie, z naciskiem na jedzenie. A kultura? Kino, teatr, książka?Zrezygnowałem z kina,z  teatru, z książek i płyt z oszczędności, bo mnie nie stać na to. To smutne. Czy czytam? Czy oglądam? Staram się korzystać z darmowego dostępu. Ale jest to dziwne, że dwadzieścia lat wolnej Polski tak bardzo oddaliło mnie od tego, co kiedyś było dla mnie tak oczywiste. – Kiedy byleś ostatni raz w kinie? Kiedy kupiłeś książkę w księgarni? – zapytałem spotkanego przyjaciela. – A wiesz, że nie pamiętam – odparł. I to jest właśnie znak czasów. To nie jest tak, że stajemy plecami do kultury. To jest czas w, którym kino, teatr, książka są dostępne tylko dla bogatych.  Kolejna zdobycz czasów, w których pieniądz jest bogiem. Teraz chyba jedyna rzeczą, która będę miał doczytania, to to,  co wypisano na banknotach, i to tylko do czasu aż, je wydam w piekarni na chleb.

dziennik pesymistyczny

Gdzie jest moja gwarantowana wygrana?

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 3

– W końcu się udało! Wygrywasz gwarantowaną nagrodę w grze o 100.000 zł! Po odbiór odeślij darmowego sms na numer (…) Wow! Gratulujemy – taka wiadomość tekstowa przyszła na mój telefon dziś rano. Każdy, kto dostał takiego smsa pierwszy raz jest pewnie mile zaskoczony tym, że mimo tego, że nie wykazał żadnej inicjatywy, aby pomóc szczęściu to jednak wygrał i to okrągłe sto tysięcy. Ja jestem już przyzwyczajony. Wygrywam tak teoretycznie przynajmniej raz na dwa dni. To nic szczególnego dla mnie. Takie smsy są dla mnie czymś naturalnym jak to, że muszę mój telefon komórkowy podładowywać, co pewien czas. Kiedyś próbowałem walczyć z tym, aby takich esemesów nie dostawać. Wydzwaniałem do operatora, denerwowałem się… niepotrzebnie. Teraz już wiem, że tak jak nie mam wpływu na pogodę tak nie mam wpływu na wyłudzaczy. Bo ja po prostu jestem szarakiem bez dostatecznej ilości pieniędzy na walkę, a za tymi firmami, które planują mnie zmusić do wysłania płatnego smsa obietnicą wygranej stoją wielkie pieniądze. – Pilny komunikat! Ten nr został wskazany do odbioru 20.000 zł! Zgarnij wygraną!20.000zł czeka na przelew! Odpowiedz TAK!  na nr… – to kolejna próbka radosnej twórczości mającej mnie przekonać do wysłania płatnej odpowiedzi. Jakby tak zliczyć to z tą dzisiejszą „wygraną” i tą wczorajszą mam już teoretycznie 120.000 zł – Gratulujemy! Ten nr telefonu został wybrany z puli! Decyzja o przekazaniu 20.000 zł zapadła! Odpowiedz TAK na nr (…) i usiądź, odpowiedź będzie zaskakująca – przeczytałam kolejnego esemesa. Czyli już sto czterdzieści tysięcy złotych.  Kiedyś w ramach badań mojej naiwności wysłałem wiadomość zwrotną i odpowiedź rzeczywiście mnie zaskoczyła. Okazało się,że mam szanse na kolejną wygraną, jeśli znów coś wyślę. I tak w kółko. A przecież decyzja zapadła, więc gdzie są moje pieniądze?!  Czyli jestem teoretycznie bogaty. –Zablokowane wiadomości! Twój numer otrzymał 4 wiadomości MMS. By je zobaczyć odpisz odbieram na numer … – to kolejny sms z mojej kolekcji dziwnych smsów. Czyli jak nie kusi mnie kasa to może połaszczę się na MMSy, które z jakiegoś powodu nie przyszły do mnie na telefon tylko do nich i tam się zablokowały. –Apelujemy do właściciela tego telefonu! Odbierz nagrodę! Odpisz TAK! na… – to kolejna wiadomość. Ciekawe, kiedy będą mnie błagać?  – Przecież piszemy! Komisja ds. nagród przyznaje Ci nagrodę gwarantowaną w grze o 100.000! Po odbiór pisz.. – to kolejna próbka. Tym razem autor wiadomości ma do mnie chyba pretensje, że jestem głuchy na jego starania. Na koniec zostawiłem prawdziwą perełkę: – Dla Ciebie Noworoczny bon o wartości aż 50 zł do wykorzystania w Aptece na leki lub kosmetyki! Wyślij sms na … dalej jest standardowo. Czy to normalne żebym w kilka tygodni wygrał tyle pieniędzy plus nagrody i bon do apteki? Nie przekonam się, bo raz już się raz nabrałem. Czy oni muszą mnie denerwować tymi wiadomościami? – Pytam retorycznie sam siebie. I sam sobie odpowiadam. Pewnie,bo zawsze jest szansa, że się w końcu złamię i oni na mnie zarobią.

dziennik pesymistyczny

Jedyny odpowiedzialny

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Przez całkowity przypadek wysłuchałem dziś tyrady pewnego jegomościa na temat grzeczności oraz przyczyn jej braku, które leżą, jego zdaniem, w latach – jak to szanowny pan określił – komunizmu. Zmusiły mnie do tego okoliczności. Po prostu byłem z tym panem oraz z innymi ludźmi zamknięty w małym pudełku windy.  – Jak tak można… zamknęli mi drzwi przed nosem a wołałem, aby przytrzymali windę – zagadał pan zwracając się do wszystkich i na szczęście do nikogo. Odpowiedziała mu cisza, bo chodziło mu o tych ludzi z drugiego wagonika windy, na który nie zdążył się załapać.  – Widzą przecież, że starszy człowiek idzie i nic… nawet się śmiali, że nie zdążę – kontynuował starszy mężczyzna. 

– To wszystko przez tych komuchów, nauczyli ich chamstwa, bo sami z chamstwa wyrośli – kontynuował szanowny pan. Tak jak poprzednio odpowiedziała mu tylko cisza. Może dlatego, że siedemdziesiąt procent naszych współpasażerów tak na oko miało niedużo więcej niż dwadzieścia kilka lat. Dlatego więc nie czuli się odpowiedzialni. Jegomość zdążył jeszcze przytoczyć kilka przykładów na to, że mentalność ukształtowana w latach komunizmu pozostała w dzisiejszych ludziach po dziś dzień, … ale na szczęście dojechałem już na swoje piętro i nie byłem zmuszony do wysłuchiwania dalszych wynurzeń na temat przyczyń niegrzeczności wśród naszego społeczeństwa. Tak, to był całkowity przypadek, ale coś (kilka lat spędzonych świadomie w dawnym ustroju) zmusiło mnie do kontynuowania mych myśli o tym jak wielki wpływ na Polaków miały lata PRL-u. Przecież tak naprawdę to ja, co chwilę słyszę, że przyczyny pewnych zjawisk mi współczesnych sięgają korzeniami czasów polskiego „komunizmu”.  Wiem, na pewno są takie zjawiska w życiu społecznym, których przyczyn można upatrywać w systemie, którego nie ma już ponad dwadzieścia lat. Ale nie można przypisywać mu odpowiedzialności za wszystkie zło. 

Nie mam wątpliwości, jaki był poprzedni system rządów w naszym kraju i wiem jak duży wywarł wpływ na nasze życie, ale ciężko jest obarczyć odpowiedzialnością za teraźniejsze zło tylko to, co było a nie widzieć przyczyn całkiem współczesnych. Ulegamy często takim tendencjom, aby przypisywać współczesne grzechy wychowaniu, które nas kształtowało w przeszłości. Ale czy na pewno? Czy czterdziestoletni właściciel firmy niewidzący niczego złego w zaniżaniu wynagrodzenia swoim pracownikom jest nieodrodnym synem „komunistycznego” systemu? Czy dwudziestoletnie panienki, które z premedytacją zamykają drzwi windy przed starszym panem to wynik „socjalistycznego” wychowania? Czy dwie szpetne plamy na obliczu polskiego Kościoła: agenturalna współpraca niektórych hierarchów z tajną policją komunistyczną oraz przypadki deprawowania seksualnego dzieci oraz kleryków – sięgają korzeniami czasów PRL? – jak wyczytałem dziś w pewnym tygodniku. Nie wiem. Jeśli nawet tak jest, to nie jest to jedyna przyczyna. Może czas zauważyć, że „komunizm” skończył się u nas ponad dwadzieścia lat temu i że nie może on już być jedyną przyczyną zła. Za część współczesnych nikczemności odpowiada już to, co nas otacza współcześnie przez ostatnie dwie dekady.