Kiedy byłeś ostatni raz w kinie?
Podczas kolejnej wędrówki ulicami mojego miasta, moją uwagę już z daleka przykuł wielki plakat z podobizną gwiazdy światowego kina, zawieszony na słupie ogłoszeniowym. Afisz reklamował premierowy pokaz filmu, który zaplanowany był w najbliższym czasie w jednym z lokalnych kin. A właściwie to seans miał się odbyć w jednym z dwóch multipleksów, bo teraz to przecież nie ma u nas zwykłych kin, jakie zapamiętałem z dzieciństwa, tylko są właśnie multipleksy. Ostatnie małe kino z kameralną salą splajtowało kilka lat temu. Teraz podobno ma być tam galeria handlowa. Kiedy ja ostatni raz byłem w kinie – zamyśliłem się, gdy zatrzymałem się podziwiając na plakacie nadnaturalnych rozmiarów twarz blond piękności. –Na czym to ja ostatnio byłem w kinie? – starałem sobie przypomnieć ten fakt z mojego życia. Nie przypomniałem sobie. Miałem jakieś mgliste wspomnienia. – A prawda! – nagle w moim mózgu otworzyła się odpowiednia zapadka – byłem w kinie dwa miesiące temu, mniej więcej . Ucieszyłem się, że z tego, ze sobie przypomniałem i z tego, że jednak nie jest że mną tak źle, bo nadal, mimo ciągłego braku funduszy,nadal bywam w kinie. Wygrałem bilet w radiowym konkursie – dotarły do mnie kolejne fragmenty wspomnień. Czyli jednak nie zapłaciłem za bilet – dostałem bilet.Czyli nie liczy się. – Kiedy to w takim razie, sam, z własnych pieniędzy,zapłaciłem za bilet wstępu do kina – zastanawiałem się. Wyszło mi z tych dociekań, że to już jakieś siedem miesięcy, może więcej. Naprawdę nie bardzo mogłem sobie przypomnieć. Jak już się zatrzymałem przy tym słupie ogłoszeniowym,to postanowiłem poczytać, co tak jeszcze jest na tych plakatach ciekawego. Plakat zachęcał do odwiedzin teatru. – Kiedy ostatnio raz byłem w teatrze? – pomyślałem, i znów nie bardzo mogłem sobie przypomnieć datę. Zrobiłem kilka kroków wokół słupa i przed oczami miałem plakat reklamujący koncert. – A kiedy byłem na koncercie? – zgodnie z logiką mojego umartwiania się zapytałem sam siebie. Też nie pamiętałem. W dalszej drodze do biura zastanawiałem się kiedy ostatni raz kupowałem książkę? Nie pamiętałem, ale wiedziałem , że dawno.Kiedy kupiłem płytę w sklepie muzycznym? Też dawno. A dlaczego? Dlaczego jestem tak daleko od kultury? Dlaczego choć kiedyś bywałem na każdej premierze w teatrze i w kinie,teraz tam nie bywam?. Dlaczego nie kupuje książek, albumów, płyt? Odpowiedz przyszła do mnie od razu – z oszczędności. Bo choć pracuję, i choć zarabiam, to z trudem starcza mi tylko na opłaty i jedzenie, z naciskiem na jedzenie. A kultura? Kino, teatr, książka?Zrezygnowałem z kina,z teatru, z książek i płyt z oszczędności, bo mnie nie stać na to. To smutne. Czy czytam? Czy oglądam? Staram się korzystać z darmowego dostępu. Ale jest to dziwne, że dwadzieścia lat wolnej Polski tak bardzo oddaliło mnie od tego, co kiedyś było dla mnie tak oczywiste. – Kiedy byleś ostatni raz w kinie? Kiedy kupiłeś książkę w księgarni? – zapytałem spotkanego przyjaciela. – A wiesz, że nie pamiętam – odparł. I to jest właśnie znak czasów. To nie jest tak, że stajemy plecami do kultury. To jest czas w, którym kino, teatr, książka są dostępne tylko dla bogatych. Kolejna zdobycz czasów, w których pieniądz jest bogiem. Teraz chyba jedyna rzeczą, która będę miał doczytania, to to, co wypisano na banknotach, i to tylko do czasu aż, je wydam w piekarni na chleb.
