Dlaczego mam być lepszy? Doskonalszy? – Gdzie pracujesz – to najczęściej zadawane pytanie przez tych, których spotykam każdego dnia. Tak jakby to, co wykonuję zawodowo mnie określało. – A ile zarabiasz? – pytają, bo przecież to ile masz w kieszeni, czy w portfelu jest dla nich najważniejsze. – Biznesmen z płótnem w kieszeni –mówią, bo oczekują, że będę jeszcze lepszy, bo sami też chcą być lepsi. Więcej! Lepiej Szybciej! Najlepszy w klasie. Najlepsze oceny. Najlepsze wypracowanie. Najładniej powiedziany wierszyk u cioci na imieninach. Najszybszy na bieżni. Najlepszy w kopaniu piłki. Zawsze w ataku. Choć przecież też najlepszy w obronie. Najlepsze stopnie z języka obcego, choć okazało się, że język nie ten, co trzeba, bo świat się zmienił.
– On jest taki ambitny! Pierwsza nagroda w konkursie recytatorskim. Książka z dedykacją od prezydenta. Najlepszy, wybitny. Czasami zdolny, choć leniwy. Ale jak się zabierze porządnie do roboty to jest szansa, że będzie tym najlepszym. Najładniejsza dziewczyna. Najmodniejsze spodnie. Najnowsza płyta. – Te buty są najmodniejsze w tym sezonie – mówi pani sprzedawczyni. Tak książka to bestseller. Jak to nie zna pan angielskiego? W dzisiejszych czasach w Polsce to podstawa.
– Ten krawat jest z jedwabiu, jest najdroższy, te też są ładne, ale niestety bardzo tanie. Najlepszy na roku. Najlepszy student. Najlepsza praca. Dobra praca. Wielkie zarobki. Przykładać się, starać się, żeby być docenionym, bo przełożony patrzy i ocenia. Bo jak zauważą to nagrodzą. Awans. Najmłodszy kierownik sprzedaży w regionie! Najmłodszy menager od promocji. – Wiesz kolego, nie zawsze tak szybko dopuszczamy tak młodych pracowników do tak ważnych spraw– mówi grubas zza wielkiego biurka. Staraj się! Szczeble korporacji. Zasoby ludzkie. Praca po nocach. – Wiesz nie spałem już trzy doby – mówię i widzę podziw w ich oczach. Jak się pracuje to się zarabia. Może dobry samochód? – No tak, ty to się dobrze wżeniłeś.
– Czynie pomyślałbyś nad zmianą pracy na lepiej płatną. Nowy samochód, nowy większy telewizor. Nowe meble. Większe mieszkanie. Znów mnie ktoś mnie popycha. Szybciej. Biegnij. Zdobywaj. Realizacja. Może polityka? W tym też może być pan najlepszy. Pierwsze miejsce na liście. Dobre miejsce. Wybory. Nawet jak pan przegrał nie należy się zrażać, niech pan będzie ambitny. – Sprzedawaj albo giń –czytam napis nad biurkiem, wycięty starannie z gazety i przyszpilony do tablicy korkowej. Poranki, osiem godzin, dziesięć, dwanaście. – Czy ja wysłałem sprawozdanie? – pytam sam siebie o trzeciej dwanaście jeden nad ranem. Bezsenność. Myślenie. Myślenie o tym będzie. A nie założyłby pan własnej firmy? Szkolenia, kursy, pierwsze lokaty. Trochę szczęścia, więcej walki. Cały tydzień pracy to za mało. Cała noc nieprzespana. Zdobyć, sprzedać, zarobić. Sprzedawaj! Boże podatki! Czy ja się rozliczyłem? Księgowa, klienci, kontrahenci. Naprzód, szybciej. No musisz być najlepszy. – Wie pan, taki jest biznes, jest bezwzględny – uśmiecha się do mnie nieszczerze. Przetrwają tylko najlepsi. Najwytrwalsi. Dobór naturalny. Poniedziałek, wtorek… co już piątek.
– Czy pana firma jest najlepsza? Tak, oczywiście. Mamy najlepsze ceny. Już kwiecień? Przecież tak niedawno był grudzień. Ile zarobiłeś? Czy uda ci się to sprzedać? Ile na tym możesz zarobić? Plany! Zaplanować! Tak, znów jesteś dobry! Bezsenność. Ambicja. Sprzedawaj albo zgiń. Może w garniturze? Jak cię widzą tak o tobie mówią. Szybko, tanio, solidnie. Biegnij na spotkanie. Nie zwalniaj. Tabletki! Czy ja zażyłem dziś lekarstwa? Dla pieniędzy, bo bez nich nie da się żyć. Aby zarabiać musisz być najlepszy. Jestem dobry? Ale czy dostatecznie dobry? Ile pan zarabia miesięcznie? Promować! Reklamować! Czy to się nadaje na fejsa? Czym nie na to stać? Czy nie da się z tego więcej wyciągnąć? Ile sprzedałeś w tym tygodniu? Na ile wystawić fakturę? Najlepszy, doskonały, wybitny.
Ile to ja ma lat? Leżę i nawet nie wiem, która to godzina. Czuję bardziej niż widzę morze. Czuję, że o mój policzek opiera się książka. Wiersze. Co poezja? Tak! Wiersze! Czuję ciepło. Spokój. Cisza. Bardzo przyjemna lekkość bytu. Mała senność. Słyszę w głośników: twoja ambicja zabija ciebie, ambicja to twój wróg, ja nie gram, ja nie przegram, bo nie mam żadnej ambicji, ambicja to twoja szalona religia… ambicja- szalona religia… Spałem.