Świat w opakowaniu zastępczym

Obublikował pavvel dnia

Kilka dni temu pojawiła się w internecie inicjatywa „dnia bez Smoleńska”. Pomyślałem wtedy: brawo! Nareszcie ktoś głośno powiedział to, o czym wielu do tej pory tylko myślało lub mówiło w ścisłym gronie znajomych.  Od razu poparłem pomysł ustanowienia tego choćby jednego dnia bez ciągłego mielenia smoleńskiego tematu i jak widziałem nie byłem w tym osamotniony. Zmartwiłem się, gdy dotarła do mnie wiadomość, że pomysł został przez inicjatorów porzucony. Od czasu do czasu słyszę z ust polityków, że jakiś temat jest tematem zastępczym. Nagłaśnianym i lansowanym przez ich konkurentów po to tylko, aby przykryć ważniejsze sprawy, o których ktoś nie chciałby mówić. Idąc śladem tego rozumowania dochodzę do wniosków, że takich politycznych motywów zastępczych jest u nas sporo. Tak jakby łatwiej było w sejmie czy w studiu telewizyjnym kłócić się o odpowiedzialność ministra obrony narodowej w sprawie katastrofy rządowego samolotu, niż rozmawiać o powodach rosnących cen żywności. Czasem mam wrażenie, że żyję w całkiem innej rzeczywistości niż ci, których oglądam w telewizji i o których czytam w gazetach. Oni tam o odwołaniu ministra dyskutują po kilkanaście godzin, a ja zastanawiam się nad tym, jak przeżyć za to, co mi zostało z pensji do końca miesiąca. Żyjemy w dwóch osobnych światach, w których Ci, co u władzy urządzają dla mnie teatralne dyskusje nad tematem, który może jest i ważny, ale dla mnie maluczkiego nie najważniejszy. Przeczytałem dziś wyniki badań, z których wynika, że Polaków najbardziej niepokoją: bezrobocie, opieka zdrowotna oraz bieda i nierówności społeczne. A ja mam wrażenie, że nie słyszałem w sejmie od dawna ożywionej wielogodzinnej dyskusji na te tematy. Nie słyszałem doniesień o zwołaniu specjalnej komisji celem wyjaśnienia, dlaczego bezrobocie nie spada a rośnie.  Postawa patriotycznego zgorszenia i wiecznego żalu jest bezpieczniejsza, bo niczego nie obiecuje.Można latami dociekać czy to Rosjanie są odpowiedzialni za katastrofę pod Smoleńskiem. W przypadku bezrobocia trzeba by obiecać, że coś się z tym zrobi. A tu można dyskutować i dyskutować bez końca. Można bez końca walić w smoleński bęben, żeby wszystko inne zagłuszyć.