Jeszcze nie teraz… będzie normalnie
Na portalu społecznościom, pewienmój kolega umieścił link do pewnej piosenki sprzed lat. Ja tak specjalnie ztymi „pewien” i „pewnie”, bo to właściwie wszystko, co można uznać za pewnik. Wszystkoinne to marzenia i obiecywanie ich spełnienia. Chciałbym dziś opowiedzieć o tym, co miało się zdarzyć, co powinno sięzdarzyć i było nader często zapowiadane, ale się jeszcze nie zdarzyło, choćwiara w ludziach nie gaśnie, że jednak kiedyś to nastąpi. Oczywiście wprzyszłości to nastąpi, bo to, co teraz jest nieszczególnie zadowalające. Wszystko,co dobre nie dzieje się tu i teraz, ale ma nastąpić w właśnie przyszłości. Pamiętacietakie słowa piosenki, której refren brzmi: Jeszcze będzie przepięknie, Jeszczebędzie normalnie… To właśnie link do tego utworu umieścił mój znajomy winternecie. Oczywiście, że pamiętacie. Przecież kilka lat temu przypomnieli namo tej piosence politycy. Miała ona zagrzewać nas do czynu, jakim było głosowaniew wyborach na tych właściwych, czyli na tych, którzy stając przy sterach rządudoprowadzą do tego, że Polska osiągnie stan normalności i będzie wokół nas znówprzepięknie. Minęło kilka lat a mniepozostaje znów tylko głęboka wiara, że tak się właśnie stanie. Czyli, że jeszczebędzie przepięknie, jeszcze będzie normalnie. Słowem kluczem w tym wszystkim jestoczywiście „ jeszcze”. Według słownika języka polskiego wyraz „ jeszcze” topartykuła komunikująca, że dany stan rzeczy trwał lub trwa dłużej, niż mówiącysię tego spodziewał. To idealny utwór dla każdego polityka. Bo przez niegokomunikuje on swoim wyborcom, że stan obecny może i jest niedoskonały, ale za to,jeśli trochę jeszcze poczekają to normalność i szczęście wiekuiste nastąpiniebawem, choć jeszcze nie w tej najbliższej chwili, lecz w przyszłości bliżejnieokreślonej. Choć w zasadzie powinno się śpiewać: jeszcze jest jak jest, alejeszcze będzie normalnie. Ale wróćmy do „jeszcze” z piosenki. – Partykuła uwydatniającaodległość w czasie lub przestrzeni między danym miejscem bądź momentem apoczątkiem lub końcem zdarzenia, o którym jest mowa, – że pozwolę sobie nakolejny cytat ze słownikowych definicji. I znów można odnieść wrażenie, żeczytamy z politycznej deklaracji. Bo przecież ileż to razy przez te ostatniedwadzieścia lat słyszałem, że jeśli tylko będę cierpliwy to w przyszłościjeszcze doczekam czasów szczęśliwych. I nawet teraz słyszę z ust polityków, żejest jeszcze za wcześnie, że normalność nadejdzie a tylko ta odległość w czasiecoraz bardzie się uwydatnia. Ogólnie mówiąc polityczne obietnice mają jednąwspólną cechę – nie wyznaczają dokładnych dat dla ich spełnienia. Wszystko, codziś się obiecuje ziści się w przyszłości. Jeszcze teraz nie doświadczamy normalności w naszym kraju, ale już zakilka lat jeszcze będzie normalnie. Zobaczycie drodzy wyborcy jeszcze będzie normalnie!Wszystko opiera się też na naszej wierze, że ten, który nam obiecuje dotrzymasłowa. I że choć teraz jest odwieczny kryzys to jeszcze będzie przepięknie. Ztym „jeszcze” jest dokładnie tak jak z wiarą w życie pozagrobowe. Jesteśmyskazani na trwanie na tym łez padole, ale możemy oczekiwać raju… oczywiście pośmierci. To genialne. Że jeszcze na to nie wpadli politycy. A może już wpadli? –My to już nie doczekamy, ale nasze dzieci czy wnuki to już na pewno będą żyć wnormalnym kraju – powiedział mi pewien lokalny polityk, gdy go spytałem, kiedyto będzie w końcu przepięknie i normalnie. Czyli zdecydowanie można przenieśćnasze oczekiwania szczęśliwości ponad czas nam doczesny. A ja coraz bardziej tracę nadzieję, żedoczekam czasów w których jeszcze będzie normalnie i jeszcze będzieprzepięknie.
