Obiecanki

Obublikował pavvel dnia

– Miło by było tak udać się na roczny urlop – rozmarzyła się moja koleżanka. A wszystko, dlatego, że przerwę na drugie śniadanie, zamiast na posiłek, postanowiła poświęcić na czytanie gazet. Popadła w taki nastrój, bo znów uległa urokowi przedwyborczych obietnic polityków. Nie ukrywam, że mnie też spodobał się pomysł platformy obywatelskiej ustanowienia możliwości rocznego urlopu dla każdego pracownika, który odczuwa wypalenie pracą. Taka przerwa w pracy przysługiwałyby niestety tylko raz w trakcie całej naszej kariery zawodowej. A co tam, zawsze to lepiej niż nic. Każdy mógłby się poczuć jak nauczyciel, któremu przysługuje taki płatny urlop trzy razy – po każdych siedmiu latach pracy. Proponowane przez PO rozwiązanie ma przypominać coraz popularniejszy zagranicą sabbatical,czyli półroczny albo roczny płatny urlop pracowników z wieloletnim doświadczeniem. – Nie byłoby źle wyrwać się z tego kieratu pracy na cały rok iw tym czasie zrobić coś zupełnie innego – zabrał głos w dyskusji mój kolega,który również rozmarzył się nad tym rewelacyjnym pomysłem polityków.  Oczywiście, że takie pomysły jak ten z rocznym urlopem kuszą ludzi. I całkiem zrozumiałe, że zaczyna się o nich mówić tuż przez wyborami.  Dobrze jest przecież jak partia kojarzy się potencjalnym wyborcom właśnie z możliwością odpoczynku i to przez rok.  A nic przecież nie kosztuje obiecać. Jak się znów wyrokiem wyborców dostanie na cztery lata władzę,to się zobaczy jak będzie. Na razie warto kusić roczną wizja lenistwa. –Zobaczycie, że jak będzie po wyborach to okaże się, że choć pomysł jest dobry,to niestety napotka na tyle trudności, że nie da się go zrealizować – starałem się ściągnąć na ziemię przyjaciół.  –Przecież obiecali. Jak jest propozycja, to pewnie nie tylko obiecują, ale będą to wprowadzać – starała się nas przekonać koleżanka. – Młodość, naiwność –odparłem. A na poparcie mojej tezy przytoczyłem przykład pozwu w sprawie niedotrzymanych politycznych zobowiązań, który złożył w sądzie pewien mieszkaniec Szczecina. Poczuł się on oszukany przez platformę obywatelską i pozwał tę partię do sądu. – I słusznie! – Jak mawia pewien mój znajomy, klasyk myśli politycznej. Pewnie, że dobrze zrobił, bo chyba najwyższy czas przypomnieć komu trzeba, że politycy też muszą ponosić odpowiedzialność za swoje obietnice.  – Zawsze możesz złożyć pozew o niedotrzymanie obietnicy z tymi urlopami – poradziłem koleżance. – No chyba, że wprowadzą –odparła. Coś mi się jednak wydaje, że za cztery lata znów będziemy mogli sobie pomarzyć o płatnym rocznym urlopie, bo znów będzie przed wyborami a przy tej okazji obiecanki znów powrócą.