Nielegalni, bo nie grają w piłkę

Obublikował pavvel dnia

Kiedyś wpadł mi w ręce poradnikdla emigrantów. Jakiś polski ważny urząd radził w broszurce jak mam sięzachować i co począć jak już zdecyduję się na opuszczenie naszego pięknegokraju, gdzie „gdzie bursztynowy świerzop, gryka jak śnieg biała, gdziepanieńskim rumieńcem dzięcielina pała”. Wiem, przesadziłem… bo ta ojczyzna,co ją tak pięknie nasz poeta, opisał to teraz zagranicą naszego państwa jest.  Ale wracając do broszurki to było tam wieleciekawych i pouczających rad dla Polaka – emigranta – co to za chlebem wyruszaw świat. Jak dziś przeglądałem spis kontaktów w moim telefonie to okazało się,że prawie połowa moich znajomych to już od lat ma zagraniczny numer telefonuoraz adres. Przyzwyczaiwszy się to tego – że Jarek to w Paryżu a Marzenka w Londynie- jakoś nie bardzo możemy zrozumieć to, że jakiś innostraniec pragniezamieszkać właśnie nad Wisłą. Emigrujemy, bo nam wolno. I chyba czas zrozumieć tych innych. Przyjąć dowiadomości, że istnieją na świecie ludzie, dla których Polska jawi sięprawdziwym rajem. I czas najwyższy coś zrobić z tym żeby nikt, kto pragnieswoją przyszłość związać z Polską nie czuł się u nas nielegalnie.  Oglądając telewizję czy czytając prasę możnadojść do wniosku, że nasze ważne urzędy powinny wydać jak najszybciej instrukcjęinformującą obcokrajowców zamierzających się zatrzymać u nas dłużej. Niechbędzie określone czarno na białym, kogo sobie życzmy w Polsce, a kto niepowinien się do nas wybierać.  Bo jakwidać sama chęć szczera zostania Polakiem już nie wystarcza. Pewna rodzinapochodząca z Mongolii, mieszkała w Polsce od jedenastu lat. Nielegalnie. Odkilku lat ludzie ci starali się o uzyskanie tymczasowego pobytu. Decyzje w tejsprawie podejmuje wojewoda, zawsze jednak odmawiał. Rodzina odwoływała dourzędu do spraw cudzoziemców, ale niekorzystne decyzje zawsze były podtrzymywane.W styczniu – jak donosiły media – rodzina trafia do ośrodka dla uchodźców.Trafił tam też jedenastolatek urodzony w Polsce i student AGH, który właśniemiał bronić pracę inżynierską.  Potygodniach stresów związanych z groźbą deportacji oraz po odwołaniu się doostatecznej instancji, jaką jest telewizja(!), urzędnicy uznali łaskawie zerodzina może w Polsce zostać. Ormiańskie małżeństwo przyjechało do naszegokraju z dwójką małych dzieci. Zamieszkali pod Koninem. Przez dziesięć lat żyliw Polsce nielegalnie, ale kiedy w dwa tysiące czwartym roku państwo ogłosiłoamnestię dla przebywających w naszym kraju obcokrajowców, Ormianie ujawnili sięi dostali tymczasową kartę pobytu. Teraz grozi im deportacja, bo nie spełniająjednego warunku – za mało zarabiają. Nie okazali się cennym nabytkiem dlanaszego społeczeństwa. Może czas w końcu przyznać w wydanej drukiem instrukcjiprzetłumaczonej na sto języków, że my nie potrzebujemy ciężko pracującychludzi. Polska potrzebuje sportowców! Jak cudzoziemiec i piłkarz poczuje się Polakiemto wystarczy kilka tygodni, a już na srebrnej tacy otrzymuje polskieobywatelstwo.  Za to, jeśli ktoś urodziłsię w Polsce w rodzinie emigrantów, mieszka tu stale, włada poprawnie językiempolskim, nawet, jeśli tu studiuje i czuje się Polakiem to może to niewieleznaczyć dla urzędnika. Czasem mi się wydaje, że w Polsce bardzo łatwo zostaćnielegalnym emigrantem, jeśli nie wykazuje się talentów sportowych. Bo w Polscenajbardziej potrzeba nam jak widać emigrantów sportowców.