Łatwiej zabierać niż dawać

Obublikował pavvel dnia

Wysłuchałem  exposé premiera, które był on łaskaw wygłosić do posłów w parlamencie a dzięki technologii, mógł się ze słowami premiera zapoznać naród cały, no i ja w swej skromnej osobie.  I zaraz po wysłuchaniu poczęła mnie męczyć pewna natrętna myśl.  Na początku powróciły we wspomnieniach słowa, które cztery lata temu szef rządu,  czyli ta sama osoba co i teraz będzie nam królować z woli wyborców przez cztery kolejne lata, wypowiedział  podczas swego ówczesnego przemówienia. Wtedy obiecywał nam bardzo wiele. Roztoczył podczas swego exposé prawdziwą wizję nowego lepszego świata który czekał nas za jego rządów. Premier mówił wtedy przez trzy godziny,  więc nie chciałbym tu wyliczać co wtedy naobiecywał, bo trwało by to długo. W skrócie można napisać tylko,  że miała nam tu, na polskiej ziemi,  wyrosnąć i zazielenić się dobrobytem i dostatkiem obywateli nowa Irlandia.  Jak jest  po tych czterech latach każdy widzi. Chciał premier dobrze… a wyszło jak zwykle czyli nie najlepiej.  Podczas wyborów jednak  naród ponownie mu zaufał i znów mamy nowy rząd i nowego, choć tego samego, premiera. Tym razem premier w krótszym, bo tylko godzinnym przemówieniu, zapowiedział między innymi stopniowe –począwszy  od roku dwa tysiące trzynastego  – zrównywanie i podwyższanie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn. Teraz docelowo to będziemy wszyscy przechodzić na emeryturę w sześćdziesiątym siódmym roku życia .  Szef rządu zapowiedział likwidację ulgi prorodzinnej dla rodzin z jednym dzieckiem,o dochodzie powyżej osiemdziesięciu pięciu tysięcy złotych rocznie. Ponadto becikowe będzie dotyczyło tylko rodzin, których dochody nie przekraczają tej samej sumy rocznych dochodów. Premier zapowiedział likwidację ulgi na internet i podniesienie składki rentowej o dwa punkty procentowe  po stronie pracodawców. Od lutego dwa tysiące dwunastego roku mają zajść zmiany w składkach zdrowotnych dla rolników oraz zmiany w waloryzacji rent i emerytur. Według premiera, duchowni powinni uczestniczyć w powszechnym systemie ubezpieczeń społecznych,  co jest akurat dobrym rozwiązaniem. Dodatkowo pięćdziesięcioprocentowe  koszty uzyskania przychodu dla umów autorskich mają obowiązywać w przypadku zarabiających do osiemdziesięciu pięciu tysięcy złotych rocznie. (Swoją drogą ciekawe dlaczego to zawsze jest osiemdziesięciu pięciu tysięcy złotych rocznie a nie o tysiąc mniej lub o tysiąc złotych więcej?)  Premier tym razem w swym przemówieniu więcej straszył kryzysem mniej mamił przyszłym dobrobytem.  Obiecał, że będzie zabierał a nie dawał, bo czas nastał trudny (oczywiście nie z winy jego rządów). Jak tak tego słuchałem,tego expose  to naszła mnie pewna refleksja. Cztery lata temu premier obiecał nam dobrobyt a wyszło jak zawsze…czyli nic z tego nie wyszło. Teraz nas premier straszy i obiecuje, że rząd sporo nam zabierze. Nowością dla mnie jest narastająca we mnie pewność, że tym razem premierowi się uda.  Cztery lata temu obiecał nam dobrobyt i nic z tego nie wyszło. Teraz obiecuje nam,  cztery lata biedy i wyrzeczeń a może i utraty tego co tam jeszcze zostało. I teraz to ja mam pewność,  że rząd wypełni swoje zobowiązania.Skrupulatnie i do końca. Bo zawsze łatwiej jest zabierać niż dawać.