Czy doczekam emerytury?
– Wyobrażasz sobie żebym ja w wieku sześćdziesięciu siedmiu lat pracował w moim zawodzie? – spytał mnie Adam. Popatrzyłem na pytającego. Faktycznie, mój kolega będący dziś w wieku trzydziestu siedmiu lat nie wyglądał na takiego, co to za kilkanaście lat zdolny będzie to takiej pracy fizycznej jaką wykonuje dziś. Adam pracuje bardzo ciężko niosąc pomoc potrzebującym. Dźwiga ciężary, podnosi, zanosi, przenosi…jednym słowem bardzo ciężko pracuje fizycznie. Tak, nie wyobrażam sobie żeby rok czy nawet dwa lata przed przejściem na emeryturę był nadal zdolny i na tyle sprawny aby wykonywać swój zawód. Zawód, który kocha. A tu proszę… Adam pracuje i ma pracować jeszcze przez wiele, wiele lat. – Wiesz, zawsze w wieku sześćdziesięciu lat możesz się przebranżowić, jak radziła mi pewna miła pani od promocji zatrudnienia – poradziłem Adamowi, bo mi się akurat przypomniała rozmowa ze specjalistką od zatrudnienia jaką odbyłem kilka miesięcy temu. – Fakt, ja też słyszałem że jak nie dajesz rady w jednym zawodzie, to zawsze możesz go zmienić – powiedział Adam. Miałem wizję jak to w podeszłym wieku postanowiłem rozpocząć nowe życie zawodowe i chyba mój kolega miał podobną. Znam kilka osób które w to uwierzyły i jakoś trudno im zmienić zawód po pięćdziesiątce. Nie mówię, że to całkowicie niemożliwe. Znam pojedyncze przypadki ludzi którym się to udało. Ale to wyjątki potwierdzające regułę, że nie jest to łatwe. Żeby było jasne, my naprawdę się nie użalamy nad tym, że się starzejemy, że będziemy mieć coraz mniej sił i że będzie nam coraz ciężej zmienić zawód. Po prostu się dostosować. Chyba tak zwyczajnie w panujących w naszym kraju warunkach zwyczajnie nie wierzymy, że do emerytury dożyjemy. Niestety miałem kolegę, miałem bo już opuścił tej nasz świat. Kolega przez ostatnie dwa lata życia planował bardzo dokładnie co też będzie robił jak tylko przejdzie na emeryturę. Leczył się tak jak się da leczyć w warunkach permanentnego kryzysu służby zdrowia i trwającej ponad dwadzieścia lat reformy. Czyli ostatnie lata życia spędził w wiecznym niedoleczeniu i oczekiwaniu na wizytę lekarską. Mój kolega opuścił ten nasz „padół łez” dwa miesiące przed emeryturą. Dlaczego o tym piszę? Bo wydaje mi się, że sytuacja,w której kulejący system opieki zdrowotnej powoduje to, że wielu z nas nie doczeka emerytury. Wiem, może moje założenie nie jest słuszne, może nawet dla kogoś krzywdzące ale zasadne jest pytanie czy wydłużenie wieku emerytalnego nie jest spowodowane oszczędnością państwa? Czy przy takim poziomie opieki medycznej zrównanie wieku emerytalnego dla kobiet i mężczyzn nie da państwu zwyczajnie oszczędności, bo wielu emerytury nie doczeka? I czy ja płacąc tak wielkie składki a już wiedząc, że niewiele w zamian za to dostanę postępuje mądrze? – Dziwna sprawa z tą emeryturą… nie wiem kiedy na nią przejdę, nie wie mile i jakie będę płacił składki i nie wiem ile dostanę emerytury – stwierdził Adam. – No i nie wiesz czy doczekasz, a płacić musisz – podsumowałem. Pozostaje więc świadomość, że moje pieniądze wspierają państwo… ale co to za pociecha.
