Bez powodów…
– Dlaczego teraz o nimpomyślałem? – zastanawiałem się leżąc rano w łóżku. – Dlaczego teraz, czy to maz czymś teraźniejszym jakiś konkretny związek? – dociekałem odwlekając moment,w którym niestety będę musiał wstać i zacząć nowy dzień. Przecież nie myślałemo nim już od… no właśnie od ilu to już lat go nie widziałem? No tak, to jużkilkanaście lat, a tu proszę nagle wypłynął z mojej podświadomości całkiemwyraźny, jakbym go spotkał wczoraj na ulicy. Dlaczego teraz? Zadawałem sobie topytanie, choć przecież dokładnie wiedziałem, że jest retoryczne. Ten mójprzyjaciel z dzieciństwa przypomniał mi się po latach tak wyraźnienie w pewnejkonkretnej sytuacji. – Ja cię też przepraszam – powiedział do mnie gość z przeszłościa ja, choć wiedziałem, że to on, to nawet nie widziałem jego twarzy. Bo chybajej nie pamiętam. Pamiętam tylko to wydarzenie ze szczeniackich lat, gdziewszystko było raz na zawsze i każde sprawy wielkie i o znaczeniu ponadżyciowym.Stał teraz w moich myślach tak jak wtedy, choć minęło kilkadziesiąt lat. Onmnie przepraszał no, bo i ja go przepraszałam. I staliśmy tak przez kilka minutnic do siebie nie mówiąc. On zawinił, to pamiętam, ale, o co nam poszło to jużnie. Teraz po latach pomnę tylko to nasze obopólne przepraszam no i może to, żeobaj czekaliśmy na to żeby znów być przyjaciółmi. Teraz znów po latach wróciłodo mnie to uczucie jakiego wtedy doznawałem. Pokłóciłem się, posprzeczałem ichyba nawet pobiłem z moim najlepszym przyjacielem z którym spędzałem prawiecały czas, i choć bardzo byłem na niego obrażony to bez tej jego przyjaźniczułem się jakoś dziwnie. Pamiętam, że choć byłem wściekły to jednocześnieczułem żal, że ta nasza wielka przyjaźń przemija. I dlatego przeprosiłem, choćnie musiałem przepraszać. – Ale dlaczego teraz o tym myślę – zastanawiałem się.Dziwne, że tak czasami bez przyczyny lub za przyczyną współczesnych spraw,wracają obrazy i uczucia sprzed lat.
