Własne prawdy

Obublikował pavvel dnia

– Polska to dziwny kraj – powtarzał po wielokroć mój kolega  z zagranicy,który choć nauczył się języka polskiego nadal nie mógł nauczyć się polskości. Szczególnie ten jego brak zrozumienia dla naszej specyfiki narodowej był widoczny podczas rozmów o polityce. On, ten mój obcokrajowiec, nie uczestniczył aktywnie w dyskusji. On po prostu co pewien czas zadawał innym dyskutantom proste jak mu się zdawało pytanie:ale o co chodzi? I nie brało się to jego niezrozumienie z niedostatecznej znajomości języka polskiego,  ale z tego, że on po prostu nie mógł zrozumieć jak my, Polacy, możemy bez przerwy i z takimi emocjami rozprawiać o sprawach absurdalnych czy wręcz abstrakcyjnych.  Za nic nie mogłem mu wytłumaczyć dlaczego ktoś mógłby być przekonanym o ostrzelaniu ogniem artyleryjskim pewnego rządowego samolotu. Jak tu gościowi z zagranicy wytłumaczyć racjonalnie, że jest możliwe,iż ktoś kto zginął w wypadku lotniczym w umysłach wyznawców staje się tym, który poległ za ojczyznę i został zdradzony o świcie. Jakaś mgła rozpylana nad lotniskiem, jakieś rakiety, jakieś eksplozje na pokładzie, jakieś doniesienia o strzelaninie tuż po katastrofie samolotu, że brzoza za wątła by o nią mogło się urwać skrzydło, że zdrada i że hańba. – Nic nie rozumiem – zwykł mawiać gdy przez przypadek zobaczył w telewizji relacje z kolejnej miesięcznicy wypadku czy jak chcieli inny zamachu. – O co im chodzi? – pytał z nadzieją że ja znam odpowiedź, a ja choć tu się urodziłem  i żyję tu już długo, to i tak nie wszystko rozumiem. – O prawdę – mówię mu w końcu– o prawdę im chodzi. – Jaką prawdę – pyta ten mój zagraniczniak znowu. – O ich prawdę, bo w Polsce każdy ma swoją prawdę, taką mamy wolność – odpowiadam mu,choć wiem,  że znów usłyszę, że nic nie rozumie i że Polska to bardzo dziwny kraj. Staram się mu tłumaczyć, że tu tak czasem jest . Że jak ktoś w coś uwierzy to nic go nie przekona do zmiany zdania. A on mnie pyta, czy on dobrze pamięta ,że ten co przemawia do tłumu to ten sam co jest posłem, choć opozycyjnym, to jednak posłem na sejm. No to mu mówię że tak, że to były premier i że teraz jest posłem. – To dlaczego on się zachowuje tak jakby walczył z okupantem? – pyta mnie, a ja nie wiem jak mu odpowiedzieć, bo przecież niedawno słyszałem jak ten gość mówił że „ zostali zdradzeni o świcie” i że już prawie całkowicie utożsamia się z tezą o zamachu na swego brata. Nie wiem, co mu odpowiedzieć , gdy słyszę jak ten  prawy i sprawiedliwy w swym mniemaniu,starszy pan, wciąż oskarża legalnie wybrany rząd o wszystko co najgorsze.  Jak wyjaśnić, że w jednej Polsce kochają się dzielić na nienawidzące się wzajemnie sekty. Na dwa lub nawet więcej społeczeństw. Że choć w jedności narodowej niby jesteśmy, to ciągle uwielbiamy się nawzajem wyzywać od zdrajców. Że choć żyjemy w jednym kraju,  to jedni z nas czują się wolni, a drudzy wznoszą modły do najwyższego aby im „ojczyznę wolną” raczył zwrócić. Jak tu zagranicznikowi wyjaśnić, że w jednym tragicznym wydarzeniu,  niektórzy polegli za ojczyznę, a niektórzy w wypadku lotniczym. Ja choć nie jestem już najmłodszy, i choć się tu urodziłem,i żyję wśród Polaków od lat, to nadal miewam takie dni, że nic a nic nie rozumiem.  Nie dziwię się więc wcale, że on też nic nie rozumie.