Pospolita zdrajców i pętaków?

Obublikował pavvel dnia

Nie wiem czy to ma sens, bo przecież i tak nikt się tym, co napiszę nie przejmie. No bo i po co miałby się ktoś przejmować zwykłym pospolitym obywatelem. Kim ja jestem jak nie tylko marnością nad marnościami, lichym przedstawicielem anonimowej masy płacących podatki, szarym człowieczkiem żyjącym na prowincji, czyli krótko-nikim jestem, po prostu. Czy ja mam prawo pouczać tych wybrańców narodu? Pewnie nie mam takiego prawa, bo oni przecież naznaczeni przez wolę narodu, a ja im uwagę zwracam. Oni elita, a ja marność. Ale ja już zwyczajnie, tak po ludzku, nie mogę słuchać ich bredni. Sam przez to doznaję jakiegoś zobojętnienia na tragedię. Już nie pamiętam że ktoś stracił życie, bo przez to ich co dzienne ględzenie zobojętniałem. Gdy z zażenowaniem przysłuchuję się sporom polityków, to po prostu zapominam o ofiarach. Mam wrażenie, że to tylko pretekst do walki. Do walki o władzę. Jestem zmęczony tymi wciąż nowym,  i jeszcze wymyślniejszymi oskarżeniami. Bo tu dnia spokoju nie ma. Jeden ten, co mu się wydaje, że jest prawy i sprawiedliwy, coś tam ględzi o premierze, który znalazł się na liście hańby, a za chwilę słyszę odpowiedź z drugiej strony o tańcach na grobach. Czy oni nie mają umiaru? Dziś znów kolejny wybraniec narodu uświadamiał mnie, że na czele polskiego rządu mamy zucha w krótkich majtkach. -Putin odwdzięcza się teraz dziś Tuskowi, traktując go jak pętaka – mówił ten wybraniec narodu, poseł na sejm. Czyli nie dość, że w krótkich gaciach to jeszcze pętak. Rządzi w Polsce pętak  w krótkich gaciach, a ja na to płacę podatki. Nie wiem czy takiego obrazu mojego rządu oczekiwałem. Poseł chyba wie lepiej, ale ja rozliczając się z fikusem coraz bardziej zaczynam się zastanawiać czy ja mam ochotę to finansować. – Kolaborantem Moskwy i zdrajcą jest premier Donald Tusk – powiedział w telewizji poseł prawy i sprawiedliwy. Czyli nie dość , że w przykrótkich gaciach, pętak to jeszcze kolaborant i zdrajca. Naprawdę trudno mieć zaufanie do państwa polskiego. Bo nawet ludzie z opozycji są tu „zdrajcami i odwołują się do cara”. -Ja uważam, że dobrze, że słowo zdrada wraca do polskiego języka – ocenił z kolei prezes prawych i sprawiedliwych. – Kolaboracja i zdrada to w istocie jest to samo – dodał. Ja już nie mogę. Po prostu jest mi za nich wstyd. Nie umiem już utożsamiać się z tym państwem. Nie mogę go porzucić, ale też nie mogę uznać za swoje. Proszę panowie, opamiętajcie się. Bo jak tacy jak ja, szarzy nic nieznaczący,  uwierzą w wasze słowa o tym, że Polską rządzą kolaboranci, zdrajcy i pętaki w krótkich spodenkach, to  przestaniemy was finansować. No bo i po co?