Młody emeryt

Obublikował pavvel dnia

– Cześć! Nie poznajesz kolegów? – usłyszałem za plecami. Odwróciłem się i zobaczyłem przed sobą jegomościa mniej więcej w moim wieku ,który jednak z twarzy, co stwierdziłem z przerażeniem,  był podobny zupełnie do nikogo.  Nawet się tym faktem niepoznawania uśmiechającego się do mnie oblicza specjalnie nie przejąłem, boja tak po prostu mam… przeważnie nikogo nie poznaję. To się chyba jakoś naukowo nazywa, jest to chyba nawet choroba. Prozopagnozja czy jakoś tak? Może mam jakąś  łagodną wersję? Albo to coś innego. Co by to nie było, to nie poradzę na to nic, że jak z kimś nie mam na co dzień kontaktu ,to go po kilku dniach nie rozpoznam na ulicy. – Nie poznajesz? – rzekł ze smutkiem ten, którego rzeczywiście nie poznawałem. Przeszukiwałem pamięć w celu dopasowania miejsca,sytuacji, okoliczności, zawodu, nazwiska lub imienia przynajmniej, do twarzy osobnika stojącego przede mną. Ale na próżno. Nic. No pustka zupełna. – Co tamu ciebie? Co słychać? – wypytywał koleś, a ja z głupawą pewnie miną odpowiadałem zdawkowo, wciąż się zastanawiając kto to jest.  Nie jest łatwo prowadzić rozmowę z nieznajomym, który okazuje się znajomym, a którego zupełnie się nie pamięta. –Pracujesz gdzie pracowałeś – pyta ten znajomy czy nieznajomy jak kto woli. I co takiemu odpowiedzieć? Przez całe moje zawodowe życie pracowałem już przecież w kilku miejscach, a za nic nie mogłem sobie przypomnieć w którym to etapie życia mieliśmy z tym jegomościem przyjemność się zapoznać. Uznałem, że najbezpieczniej jest podać aktualne miejsce pracy. – A co u ciebie? –zapytałem, aby uzyskać jakieś podpowiedzi. – Ja to już niedługo przechodzę na emeryturę – usłyszałem między innymi i to mnie najbardziej zastanowiło. Pan stojący przede mną wyglądał na mojego rówieśnika, a ja przecież nawet nie mam co marzyć o emeryturze, do której wiekowo mam jeszcze dekady, nawet bez zmian zafundowanych mi przez rządzących.  A tentu nagle na emeryturę się wybiera. – Albo się koleś tak dobrze trzyma albo może to mundurowy – pomyślałem i dzięki tej podpowiedzi mój krąg znajomych do identyfikacji znacznie się zawęził.  – A pamiętasz w szkole jak z N. kiedyś wybraliśmy się… – rozpoczął opowieść jegomość, a ja zdobyłem znów kolejną cząstkę układanki.  – Ze szkoły go muszę znać, czyli w moim wieku, ale z jakiej szkoły? – zastanawiałem się,  podczas gdy pan, prawie znajomy, ale nadal nierozpoznany snuł wspomnieniową opowieść o dawnych, wspólnie przeżytych czasach młodzieńczego buntu. Ale nie mogłem zrozumieć jak to jest, że on za niedługo na emeryturę a mnie więcej zostało niż mam za sobą lat pracy. Stał przede mną tryskający zdrowiem, wysportowany, pełen życia młody człowiek, a jednak w wieku przedemerytalnym jak wynikało z jego słów. – Niedługo, może oznaczać ,że za kilka miesięcy lub lat najwyżej, koleś zostanie emerytem.  Więc jak możemy mieć wspólne wspomnienia z dzieciństwa?  Jegomość musiałby być  ode mnie i od kolegów których jak się okazało wspólnie znaliśmy znacznie starszy. – Słuchaj, gdzie ty pracujesz? – zapytałem,bo mi ten wiek nie pasował do emeryta. W odpowiedzi usłyszałem że w służbach mundurowych. I nagle mnie olśniło. Nagle przypomniała mi się twarz i dopasowały sceny z młodych lat. – Arek! – wykrzyknąłem, choć po chwili zrozumiałem, że przecież rozmawiamy już kilka minut więc może on myślał, że ja wiem kim on jest.  – Nie poznawałeś – upewnił mnie w moim rozumowaniu. – Jakoś tak nie od razu skojarzyłem – starałem się wybrnąć. I tak sobie pogawędziliśmy chwilę jeszcze o tym gdzie pracuje, że już niedługo może zostać emerytem, że pewnie będzie łączył świadczenia emerytalne z inną pracą. Powspominaliśmy kolegów i znajomych. No i rozstaliśmy się przyrzekając sobie solennie że się zdzwonimy, choć pewnie każdy z nas wiedział że do tego niedojdzie. Gdy wracałem do domu przypomniało mi się, że ten właśnie Arek, ten mój nowo rozpoznany kolega, w szkole odpowiedział w ankiecie jakieś, czy innym wypracowaniu,że chciałby zostać emerytem. No takie miał marzenie i pomysł na życie. Nawiązywał tym do sceny z filmu Czterdziestolatek. Bardzo nas to wtedy, jego przyjaciół i kolegów ubawiło, bo wydawało nam się to wtedy takie nierealne ,że aż śmieszne.A tu proszę,  znów spotykam na swej drodze Arka, a ten jak najbardziej zrealizował, lub w najbliższym czasie zrealizuje marzenia z dzieciństwa!  Taki młody, no w moim wieku, a już emeryt prawie. Znów się przekonałem ,że źle wybrałem drogę życiową. Szkoły, studia, praktyki za półdarmo, praca od świtu do nocy… a do emerytury daleko, oj daleko… i to coraz dalej niż bliżej. – A trzeba było do służby mundurowej iść – pomyślałem. Ale człowiek nie chciał i teraz musi tyrać choć już zdrowie nie to co dawniej.