Wojna o panowanie w powietrzu

Obublikował pavvel dnia

Niedawno zarząd Portu Lotniczego w moim prowincjonalnym mieście uznał w swej nieprzeniknionej mądrości, że realnym zagrożeniem dla operacji lotniczych (które mogłyby się tam odbywać w bliżej nieustalonej przyszłości) stanowią gołębie ze znajdujących się w okolicach lotniska hodowli. Teraz decydenci z lotniska twierdzą ze stanowczością, że czas na nową wojnę z ptactwem o panowanie w powietrzu. Wypowiedzieli więc wojnę bocianom.

Ten Port Lotniczy to jedno z najdziwniejszych lotnisk w skali światowej.  Mają tam już wszystko. Wspaniałą hale dworcową, stanowiska obsługujące granice państwową, służbę celną, ochronę, profesjonalną obsługę pasażerską, kilka sklepów, radiolatarnie, najnowocześniejsze wozy straży pożarnej, spory parking oraz miejsca dla rowerów, tylko im pasażerów i lądujących regularnie samolotów tam brakuje.

Pod dostatkiem jest tam jednak nudy, więc z tej nudy zabrali się za wojnę o panowanie w powietrzu. Od dawna już wysyłane były w teren lotne (z nazwy) brygady pracowników portu lotniczego, którzy informowali mieszkańców o niebezpieczeństwie, jakie dla ruchu lotniczego stwarzają gołębie. Specjalni agenci pod koniec 2013 roku dokonali identyfikacji i inwentaryzacji 105 czynnych gołębników.  Pojawiły się obwieszczenia wzywające do likwidacji tychże siedlisk zagrożenia.  Jesienią 2014 roku przeprowadzona została akcja informacyjna w najbliższym otoczeniu lotniska. Dodatkowo ustalono kolejne 40 gołębników. Wszyscy właściciele tych obiektów otrzymali materiały informacyjne i pokwitowali ich odbiór. Egzekwowaniem wezwań do likwidacji zajęła się policja i straż miejska. Przy takiej przewadze sił i środków ptaki nie miały szans.  Wojna z gołębiami została wygrana.

Kilka dni temu w miejscowości położonej tuż przy lotnisku, służby energetyczne zniszczyły bocianie gniazdo. Ptaki w swej desperacji je odbudowywały, ale nie mają już szans na pobyt w tym miejscu. Decydenci z lotniska uznali, że bociany zagrażają i że ptaki mają się wynieść i już.

Mieszkańcy stanęli w obronie ptaków interweniując w różnych instytucjach. Nic to jednak nie dało. Był wniosek Portu Lotniczego, była opinia jakiegoś ornitologa ze Szczecina, była decyzja i jest eksmisja bocianów.

Według badań ornitologów, w całym powiecie położonym w okolicach lotniska znajduje się 255 bocianich gniazd. Nikt nie wie ile jeszcze z tych ptaków będzie stanowić „realne zagrożenie dla operacji lotniczych”. Warto jednak przypomnieć, że na tym prowincjonalnym lotnisku już od lat nie odbywał się i nie odbywa regularny ruch pasażerski, więc przez panującą tam wśród zarządu i pracowników przejmującą nudę można się spodziewać zaostrzenia wojny z ptactwem o panowanie w powietrzu.  Bo przecież czymś z nudów trzeba się zająć.