Siedmiu pasażerów, czyli słomiana inwestycja

Obublikował pavvel dnia

Siedem osób przyleciało pierwszym lotem rejsowym Air Balticu z Rygi do Radomia. Informacja o tym, że bilety są dostępne pojawiła się już w maju tego roku, ale jak widać nie było dużego zainteresowania tak atrakcyjną ofertą.  W drogę powrotną wyleciało trzydziestu sześciu pasażerów, z których większość była uczestnikami wycieczki sponsorowanej przez Port Lotniczy Radom i władze miasta. Nie trzeba być specjalistą od lotnictwa cywilnego ani wybitnym znawcą ekonomii, aby domyślić się, że przy takiej porażce frekwencyjnej Air Balticu długo nie zagości w Radomiu oferując loty rejsowe.

Ale na razie jest wielka radość władz lotniska i miasta, bo w końcu po latach bezruchu inwestycja, na którą wydano miliony, została uruchomiona. Samolot rejsowy przyleciał z pasażerami i nawet odleciał, też z pasażerami. A że było ich kilkunastu, no cóż przecież to nie najważniejsze. Ważne, że się udało, a posadki już były zagrożone. Teraz można śmiało powiedzieć: patrzycie to nasze, i to nie jest nasze ostatnie słowo.

I tak jest tu lotnisko. I już odprawiono tam kilkunastu pasażerów i do końca roku – jak wszystko na to wskazuje – jeszcze kilkunastu zostanie odprawionych. A jeśli jakiś malkontent zapyta: – Powiedz mi, po co jest ten miś, przepraszam lotnisko? Odpowiedzą: – Otóż to! Nikt nie wie, po co, więc nie musisz się obawiać, że ktoś zapyta. Parafrazując dalszą wypowiedz filmowego bohatera pytam w imieniu niedowiarków i odpowiadam w tonie władz Portu Lotniczego i magistratu: -Wiecie, co robi to lotnisko? Ono odpowiada żywotnym potrzebom całego społeczeństwa. To jest port lotniczy na skalę naszych możliwości. My otwieramy oczy niedowiarkom. Patrzcie – mówimy – to nasze, przez nas wykonane i to nie jest nasze ostatnie słowo. I nikt nie ma prawa się przyczepić, bo to jest lotnisko społeczne, w oparciu o sześć instytucji… Podobne? Bo to lotnisko to taki Miś i „nikt nie wie, po co, więc nie musisz się obawiać, że ktoś zapyta.”

Dlaczego o tym pisze? Bo tak mi się wydaje, jestem o tym wręcz przekonany, że czasem buduje się w Polsce coś wielkiego przez długie lata, za wielkie pieniądze, a potem trwa się u iluzji aktywności tego tworu na pokaz z armią prezesów, doradców, strategów, rzeczników, kolegów, tylko dla zarabiania pieniędzy i dla pokazania wyborcom możliwości władzy, która nie tylko ma gigantyczne wizje, ale dodatkowe je realizuje. A że przy tym ktoś przez lata bardzo dużo zarobi? Cóż, wszystko kosztuje. A wielkie inwestycje kosztują najwięcej.

Port lotniczy, według szacunków, żeby nie przynosić strat musi obsługiwać, co najmniej milion pasażerów rocznie, minimalnie około trzystu tysięcy. Przy takim zainteresowaniu lotami z i do Radomia rocznie pasażerów może być, nawet w wersji optymistycznej, około kilku tysięcy. A jeśli koszty będą rosnąć a poprawy nie będzie widać, co się wtedy zrobi? Za przykładem z Misia – protokół zniszczenia. – Prawdziwe pieniądze zarabia się tylko na drogich, słomianych inwestycjach – jak mawiał pewien prezes.