Fortepian na lotnisku

Obublikował pavvel dnia

– Na lotnisku w Radomiu nakręcono reklamę – donosi lokalna gazeta. No i nie ma się co dziwić, jak się na lotnisko wydało 120 milionów, i nie ma tam prawie żadnych pasażerów, to się terminal wynajmuje do reklam lub do innych celów „na godziny”. Bo lotnisko musi na siebie zarabiać. Koszty utrzymania radomskiego portu lotniczego to około 12 mln złotych rocznie. W takiej sytuacji każdy grosz się liczy. Zainspirowany przykładem z włoskiego lotniska proponuje wstawić do hali odpraw – z której i tak mało kto korzysta zgodnie z przeznaczeniem – fortepian.

Dyrekcja Portu Lotniczego Fiumicino we Włoszech ustawiła w pobliżu wyjść do poszczególnych bramek lotniskowych fortepiany. A obok instrumentów zawiesiła tabliczki z napisem „zagraj na mnie”. Pomysłodawcy tej muzycznej inicjatywy twierdzą, że fortepiany przeznaczone są przede wszystkim dla pasażerów, którzy mogą umilić sobie czas oczekiwania, grając albo słuchając koncertów w wykonaniu innych podróżujących.

Szanowny zarządzie radomskiego lotniska! To jak najbardziej rozwiązanie dla was! I można je twórczo rozwinąć. Teraz terminal świeci pustkami, bo choć z radomskiego portu wystartowały pierwsze rejsy do Rygi, i do Pragi, to z obu połączeń, jak podają różne źródła, korzysta w porywach do kilkudziesięciu osób tygodniowo. Dlatego terminal lotniska bardzo dobrze nadawałby się na salę koncertową.

– Wynajmowanie powierzchni to jedna ze standardowych praktyk portów lotniczych – mówi Kajetan Orzeł, rzecznik prasowy Portu Lotniczego Radom. Wcześnie terminal „wystąpił” już w teledysku grupy Hades. Władze Portu lotniczego zachęcały również do wynajmowania terminalu a nawet własnego parkingu na „odlotowe imprezy”. Czyli praktyka jest. Teraz potrzebne są chęci.

W Radomiu brakuje placówek kultury a tu proszę, piękna sala stoi przez większość tygodnia niewykorzystana. Mogłyby tam odbywać się specjalne recitale młodych artystów lub gwiazd sceny i estrady. Nie tylko z Radomia i okolic, ale z całej Europy, ba, w całego świata. Może wizja koncertu w hali przylotów zaciągnęłaby artystów do Radomia. A że koncert na lotnisku to najprościej udać się na niego samolotem. I już się zwiększa ilość obsłużonych pasażerów.  A zwykli amatorzy – pasjonaci? Oni przecież też zapewne zechcieliby zaprezentować swoje wykonania utworów Chopina czy Brahmsa szerszej publiczności.

To całkowita nisza w działalności lotniskowej. Już widzę oczami wyobraźni jak setki, co tam, tysiące pianistów, absolwentów konserwatoriów i szkół muzycznych, miłośników muzyki pragnie przylecieć na lotnisko by tu wysłuchać koncertu lub samemu zagrać. A po koncercie bez kłopotu wrócić samolotem do domu. Taki fortepian na lotnisku to może być prawdziwe zbawienie.