Czterech agentów i spiskowiec
Przeczytałem gdzieś, że na siedmiu spiskowców najczęściej dwóch to zwykli niegroźni zapaleńcy, czterech to agenci tajnych służb, a tylko jeden spiskowiec to ten właściwy niebezpieczny osobnik. Takie to poglądy, jeśli dobrze pamiętam, autor przeczytanej przeze mnie książki przypisywał pewnemu agentowi Ochrany, czyli tajnej carskiej policji.
– Prowokacja miała miejsce i agenci nie siedzą i nie będą siedzieć w więzieniu, a ponieważ ktoś musi, ja siedzę w więzieniu. Jakaś równowaga musi być – powiedział podczas mowy końcowej oskarżony o przygotowywanie zamachu terrorystycznego pewien doktor chemii.
Przeszło trzy lata temu dzielni agenci naszej tajnej policji, czy jak kto woli agenci bezpieczeństwa narodowego, w wyniku pracy operacyjnej wykryli spisek i udaremnili planowany zamach na ówczesny Sejm, Rząd i Prezydenta. Okazało się wtedy, że i my Polacy mamy swojego rodzimego terrorystę, który swym niezrealizowanym czynem uzasadnił rządową potrzebę rozrastania się instytucji kontroli nad społeczeństwem. To szeroko komentowane aresztowanie skutecznie zablokowała też nową ustawę o służbach specjalnych przygotowywaną w tamtym czasie.
Brakowało w kraju nadwiślańskim takiego przykładowego winnego, co to zostanie aresztowany za terroryzm. Takiego wroga publicznego numer jeden co to chciał zbrojnie, w pojedynkę, z niewielką pomocą swych przyjaciół, dokonać zmiany ustroju. Takiego, co to w tajnym laboratorium mataczył po nocach w celu przejęcia władzy nad ojczyzną a kto wie, może i nad całym światem. Teraz niedoszły zamachowiec, po latach siedzenia w śledztwie, odpowiada przed sądem za przygotowywanie od lipca do listopada 2012 roku ataku terrorystycznego na konstytucyjne organy RP, za nakłanianie rok wcześniej dwóch studentów do przeprowadzenia zamachu oraz za nielegalne posiadanie broni i handel nią.
Przypomniałem sobie jak trzy lata temu na konferencji prasowej agenci naszych dzielnych państwowych tajnych służb oraz państwowi prokuratorzy informowali zatroskany o losy najwyższych władz państwowych obywateli o likwidacji w toku działań operacyjnych terrorystycznej siatki. Przypominałem to sobie też, bo dziwnym zbiegiem okoliczności liczby się zgadzały. Było jak w tym przykładzie z książki o Ochranie, który przytoczyłem na początku. Jeden siedzi – ten niebezpieczny, dwóch to podobno mniej groźni kolekcjonerzy broni… a czterech chodzi po wolności.
