Można pisać co się chce

Obublikował pavvel dnia

– Papier jest cierpliwy i wszystko przyjmie  – brzmi stare porzekadło.Poczynania naszej urzędniczej braci wielokrotnie potwierdziły trafność tej ludowej mądrości.  Kilka dni temu w moim prowincjonalnym mieście odbyło się arcyważne spotkanie, na którym wielcy – mojego  leżącego na uboczu  świata – ustalili, że za niespełna trzy tygodnie, powinien zakończyć się ostatni etap przebudowy ulic wokół nowopowstającego w  moim mieście centrum handlowego. I co w tym dziwnego? Ano to, że tuż po spotkaniu pewien dyrektor miejskiego zarządu dróg i komunikacji wyznał dziennikarzom z rozbrajającą szczerością, że: – Ten termin jest właściwie nierealny. Czyli spotkali się i uradzili, że zrobią coś w trzy tygodnie choć z góry – przynajmniej niektórzy z nich- zakładali, że w wyznaczonym przez nich samych terminie tego zrobić się nie da.  Zabawne na swój sposób. Spotkać się, debatować nad problemem, w końcu  uradzić, że coś będzie zrobione szybko a jak nie będzie to się zobaczy co dalej. Należy dodać, że to już drugi termin oddania do użytku nowych ulic, bo pierwotnie zakładano, że przebudowa skończy się do końca listopada ubiegłego roku. Teraz podpisano aneks do umowy w którym znów zapisano nierealny termin zakończenia prac. – Czyli, że zasadniczo Pan się musi na tym rozeznać całkowicie żeby wiedzieć ile i gdzie… – mówi Stanisław Paluch bohater komedii Miś. – Dotychczas tak było, ale teraz mamy komputer. Może Pan pisać co tylko Pan chce, to i tak nie ma żadnego znaczenia – odpowiada mu pan Inkasent, inna filmowa postać. Cytat ten może posłużyć za ilustrację mentalności urzędników. Wiem, że się nie uda, ale można pisać co się tylko chce,bo to nie ma najmniejszego znaczenia. Papier jest cierpliwy i wszystko przyjmie. I zawsze można napisać nowy aneks. Podobno – jak donosi lokalna prasa – oprócz nierealnej daty oddania do użytku dróg,  w dokumencie zostały zapisane minimalne warunki pogodowe. Czyli jeśli nierealny zgodnie z przewidywaniem urzędnika termin nie zostanie dotrzymany,  to jest też od razu określony winny tego stanu rzeczy. I jest on najlepszym z możliwych winowajców, bo w końcu kogo można winić za pogodę. Ci wierzący to pewnie Boga winić będą, ale chyba też nie do końca, bo z tego co wiem, to trzeba z pokorą przyjmować Jego wyroki. Także te pogodowe. Czyli znów wszyscy chcieli dobrze, nawet podpisali w tej sprawie stosowne porozumienie, ale wyszło jak zawsze i nietrudno znaleźć  winnych takich w cielesnej postaci. W jednej z lokalnych gazet przeczytałem, że planowane jest kolejne spotkanie w sprawie ulic.  Całkowicie uzasadnione jest moje przeczucie,   że znów ustalony zostanie równie atrakcyjny choć nierealny termin zakończenia prac. Bo dlaczego by nie? Nic mnie tak nie upewnia w tym, że państwo z jego urzędnikami działa w całkowitym oderwaniu od rzeczywistości,  jak logika postępowania tych urzędników właśnie. Premier Donald Tusk zapowiedział kontrolę nowelizacji ustawy medialnej. Jak mówił, – „rzetelnie sprawdzone zostanie, który z jej przepisów jest radosną twórczością urzędników”.  Może czas zacząć sprawdzać urzędniczą twórczość bardziej szeroko. Także na szczeblu prowincjonalnym.  Bo jeśli oni sami nie wierzą w to co ustalają ,to jak ja mam w to uwierzyć.