Rządy mniejszości?

Obublikował pavvel dnia

  – Aleśmy panie wybrali – tymi słowamiprzywitał mnie mój sąsiad pan Wiesio i są to dla niego tradycyjne słowa powitania,jakim raczy sąsiadów po każdych wyborach. Ale tym razem słowa pana Wiesławabrzmiały tak jakoś smutno, bo to niby w moim mieście, bastionie prawych isprawiedliwych zwyciężyli powyżsi, czyli ulubieńcy pana sąsiada, ale w całymkraju już nie było tak różowo. Widziałem w oczach pana Wiesia niezadowolenie,bo choć w naszym okręgu wygrała partia, którą on popierał całym sercem, tonajwięcej głosów zyskała w wyborach pani z platformy.  I to go smuciło. – No zależy, kto co wybierałi czy w ogóle głosował – Usłyszałem za plecami głos innego sąsiada znanego mitylko z widzenia i to tylko, dlatego, że zwróciłem na niego uwagę, boprzystroił on balkon wielkim plakatem partii rządzącej. Wzasadzie miałem już odejść, ale zbliżyły się jeszcze dwie panie przywitaneprzez pana Wiesia, tym samym zawołaniem sugerującym ich udział w wyborach.Czyli miałem na podwórku, tuż przy bramie wielką dyskusję powyborczą. – Ja topanie się cieszę, że pan poseł S… i posłanka W… znów są posłami – rzuciła jednaz nowoprzybyłych pań.  – Ja też, ja też –potwierdziła jej koleżanka. – A słyszeli sąsiedzi, że posłem został też ktoś zruchu Palikota? – zapytałem. Nastała cisza. – Widocznie nie trafiłem na zwolenników pana Janusza! – pomyślałem.  Wyglądało, że wszyscy u mnie w mieście, aprzynajmniej w mojej kamienicy są zadowoleni z wyników wyborów – sądzę pogrupie reprezentacyjnej złożonej z moich sąsiadów. Bo to sprawiedliwi i prawiwygrali u nas, a i sąsiad od platformy zadowolony, bo w kraju jego ulubieńcyzwyciężyli.  Czyli nadal zapowiadają sięcztery lata uśmiechu w lekkiej opcji wnerwienia… – A jak państwo uważają, czyprzy takiej frekwencji gdzie więcej Polaków nie głosuje niż głosuje, rząd, jakiby nie powstał nie ma legitymacji do rządzenia? W zasadzie to wygrali ci, conie głosowali. Czyż nie – zapytałem licząc na dyskusję. Wszyscy popatrzyli namnie tak jakoś dziwnie. – Eeee, panie…. pan to zawsze coś śmiesznego wymyśli – rzekł pan Wiesio rozbawiony. I natym się skończyło. A jakby przyjąć, że te ponad pięćdziesiąt procent Polakównie głosowało ze świadomego wyboru? Co to oznacza? Może warto zadać sobie topytanie. Mamy na to czas, do następnych wyborów, a do tego czasu rządzić będąci co ich poparło 39 procent obywateli z tej głosującej mniejszości.