Polska drugą Polską
Jest w Polakach dośćpowszechna tęsknota za tym, co zagranicą. Polskie, nasze, przez nassamodzielnie i oryginalnie wykonane już nas tak nie cieszy. Zagraniczne zawszelepsze, bo… zagraniczne. Nie podoba nam się to, co mamy. Polskie, to takie jakieś byle jakie. A jakjuż coś nam się uda zrobić porządnie lub planujemy jakieś zmiany w naszymkraju, to zawsze musimy to porównać do zagranicznego wzorca. Istniejeprzekonanie, że bez takiego porównania, to, czego dokonamy będzie mniejdoskonałe. Nic nie może być tak po prostu, polskie i nieporównywalne doniczego, oryginalne. Zawsze musi być dobry, bo zagraniczny pierwowzór i dopieronasze dzieło porównane do zagranicznego wzorca zyskuje w oczach Polaków. -Jestem głęboko przekonany, że przyjdzie taki dzień, kiedy nam się uda, żebędziemy mieli w Warszawie Budapeszt – powiedział chwilę po ogłoszeniu sondażywyborczych prezes prawych i sprawiedliwych. No proszę, Warszawa to już niebardzo się teraz podoba. Bo to przecież polskie miasto, a bardziej pasujeprezesowi Budapeszt. Wiem, że trochę nadinterpretuję słowa prezesa. Wiem, żezdanie „w Warszawie będzie Budapeszt”, odwołuje się do przypadku węgierskiegopremiera Viktora Orbána. Ten polityk po ośmiu latach w opozycji wrócił nastanowisko, zdobywając większość w parlamencie. Ale mnie to wnerwia, że znówktoś chce mi coś wymieniać na zagraniczne, czyli jego zdaniem pewnie znacznielepsze. Nie tak dawno słyszałem prawie, co dnia, że Polska to będzie drugaIrlandia. No tak, bez tego porównania to jak nic nie doszedłbym do wniosku, żebędzie lepiej. Irlandia to wspaniały wzorzec i teraz będziemy ją tu nad Wisłąbudować. Jeśli o to chodzi to rozglądając się po szyldach, po napisach nawystawach sklepów oraz po jego wnętrzach, można dojść do wniosku, żeprzynajmniej językiem angielskim dopasowaliśmy się idealnie do zagranicznegowzorca. Tam też język angielski jest powszechny oprócz irlandzkiego. Ale Polska nie tylko Irlandią miała się stać.Pewien polityk z platformy, szef ministerstwa spraw zagranicznych ocenił kiedyś,że eksploatacja gazu łupkowego w Polsce daje szansę, aby za dziesięć dopiętnastu lat nasz kraj stał się drugą Norwegią. – Musimy pamiętać o nowejszansie. To jest wielka szansa dla Polski, że Polska stanie się drugą Norwegią- mówił prezes prawych i sprawiedliwych podczas debaty kandydatów na prezydentarok temu. Czyli pragnienie abyśmy stali się nie Polską, a drugą Norwegią jesttak w partii rządzącej, jak i w opozycyjnej. A nasz premier rzekł kiedyś – Polska nie zamieni się w Grecję, (…)uchronimy Polskę przed wywrotką. Czyli nie zawsze dążymy do niedoścignionegowzorca, czasem przed nim uciekamy. Przerabiać Polskę na Japonię chciał prezydent Lech Wałęsa. A wzamierzchłych czasach błędów i wypaczeń, Edward Gierek chciał zbudować drugąPolskę i może słusznie, że nie kolejną republikę. Ale wtedy byliśmy „czwartąpotęgą na świecie”. A prawda… zapomniałbym o budowaniu u nas IVRzeczpospolitej, ale do tego może też nie wracajmy i próbujmy dalej. A może takzbudować coś naszego, takiego bez porównania? A nie ciągle wskazywać wzorzec.Wygląda na to, że u nas często występuje pragnienie opcji. Jak nie niemieckiejto irlandzkiej, norweskiej, węgierskiej czy japońskiej. Fakt, dobrze, że nieGreckiej. A może znów czas powiedzieć: Patrzcie – mówimy – to jest nasze, przeznas wykonane, i to nie jest nasze ostatnie słowo!
