Strach przed zbawieniem

Obublikował pavvel dnia

Zawsze przerażali mnieludzie, którzy są bezrefleksyjnie przekonani o tym, że mają na tym naszym „łezpadole” specjalną misję do spełnienia. Tacy, co żyją w przekonaniu, że ich tuna tej umęczonej ziemi nad Wisłą, opatrzność postawiła całkowicie nieprzypadkowo,jak nas maluczkich i nikczemnych. Oni żyją w przekonaniu, że znaleźli się tu bypoprowadzić nasz naród ku wyższym i światłym celom. Denerwują mnie tacy, co tomyślą, że zdecydowanie wiedzą lepiej jak mam żyć, co kochać, czego nienawidzić,co szanować a czym mam pogardzać. Co mam myśleć i w co wierzyć? I nikt, i nicich nie przekona, że się mylą, bo oni mają misje od tego, co: „ Polskę przeztak liczne wieki otaczał blaskiem potęgi i chwały”. Straszni są tacy ludzie, coto zawsze chcą mieć rację… nie, źle się wyraziłem, oni są przekonani, żeposiedli monopol na prawdę. Oni jedni mają wizję i dla naszego wspólnego dobrazrobią wszystko abym był szczęśliwy w ich pojęciu szczęścia.  Nie wiem skąd się bierze u takich „ojcównarodu” przekonanie o swej wyjątkowości? Dlaczego oni zawsze mają to denerwujące przekonanie, że to onibezwzględnie zawsze i wszędzie mają monopol na prawdę?  Taki przewodnik stada ma zawsze wokół siebiestadko wyznawców przekonanych, że wódz ich zbawi od wszelkiego złego ipoprowadzi ku świetlanej przyszłości. Ba, oni uważają, że to zbawienie od zła wszelkiego jest potrzebne nietylko wyznawcom wodza, ale też tym, co jeszcze nie dojrzeli by przyjąć prawdęobjawioną z ust wielkiego nauczyciela. Boję się takich, co to wszystko wiedząlepiej i do tego mają pragnienie władzy. Nie wiem, może jestem niesprawiedliwy,może oni władzy nie pragną a jedynie ona jest im pisana. Może ich źle oceniam,ale ja to piszę, dlatego, że tak czuję, a czuję tak, dlatego, że polityka jestwszechobecna w moim życiu i takich, co wiedzą lepiej jak ja mam żyć jest wśródpolityków bardzo wielu i włażą w moje życie z butami, z miną surowegoprofesora. A czy was nie przyprawiają o lęk ci, których nie przekonuje „wolanarodu”, na którą się tak często powołują, tacy, co nawet jak przegrywająwybory to są przekonani, że jednak w pewnym znanym tylko dla nich sensiezwyciężyli. Tacy, co uważają, że Polacy nie dorośli do światłych idei, jakieoni wyznają.  – W historii różnych państwzdarzają się momenty trudne, zdarzają się błędy, to był wielki błąd częścinaszego społeczeństwa – mówi klasyk w telewizji a ja zaczynam się bać, żekiedyś, gdy dla nich „przyjdzie dzień zwycięstwa”, oni mnie już przekonająjak bardzo się myliłem i zrobią wszystko, żebym już nigdy nie popełnił błędu.Czasem wydaje mi się, i mam wielką nadzieje, że tylko mi się wydaje, że sąwśród naszych polityków tacy, co to nie tylko uważają Polskę za Chrystusanarodów, ale sami zaczęli się już uważać za mesjaszów.  – Mnie witają okrzykami: „Jarosław,Polskę zbaw”. Można to oczywiście różnie oceniać, ale to jest fakt i zcałą pewnością nie ma sensu tego marnować – powiedział przywódca prawych isprawiedliwych a ja znów zaczynam się bać, że będą mnie na siłę zbawiać. – Jawiem, że polococktowcy nas nie kochają, ale my ich tak długo będziemy kochać,aż oni nas w końcu pokochają – przypomniały mi się słowa  Szyszkownika  Kilkujadka. Mam wrażenie, że przynajmniejjedna osoba w naszej polityce wie, że jest sporo Polaków, którzy go niekochają, ale on jest chyba przekonany, że jak będzie ich dostatecznie długokochał to w końcu ich wszystkich zbawi. Tych, co tego chcieli i tych, którzytego nie chcieli. I oni go wtedy na pewno pokochają.