Grecki sen

Obublikował pavvel dnia

Miałem taki sen. A możeto było takie moje małe skromne marzenie?  Jakby tego nie nazwać, to przyjemnie było choćprzez chwilę uwierzyć , że to jednak rzeczywistość. Oczami wyobraźni widziałem przewodniczącegorady europejskiej, który na specjalnie zwołanej konferencji prasowej ogłosiłredukcję długu. Powiecie, przecież tak właśnie było . Co to za sen, torealność. To przecież najprawdziwsza prawda,  a nie żaden miraż senny. Przecieżprzewodniczący rady wraz z innymi możnymi tego świata ratował Greków w Brukseliod prawie tygodnia i… uratował. Rządzili tam dniami i nocami ważni europejscypolitycy i urzędnicy,  i w końcu  zadecydowali, że Grecy nie muszą już wszystkich swoich długów spłacać. Że wystarczyjak spłacą połowę. Wielcy tego świata porozumieli się z sektorem bankowym w sprawieredukcji długu Grecji z pięćdziesięcio procentowymi stratami dla posiadaczygreckich obligacji. W rezultacie redukcji, grecki dług zmniejszy się o stomiliardów euro z obecnych trzystu pięćdziesięciu miliardów euro. W Brukseliustalono, że Unia przeprowadzi również rewizję drugiego pakietu pomocowego dlaGreków. Zamiast planowanych stu dziewięciu miliardów będzie to prawdopodobniesto trzydzieści  miliardów euro, któreGrecja otrzyma na początku 2012 roku. Tak było. To rzeczywistość. Ale mnie się przecież śniło. I choć było to bardzopodobne,  to jednak był to tylko pięknysen. –  Przywódcy strefy euro porozumielisię z sektorem bankowym w sprawie redukcji długu –  szanownego pana Pawła  – o pięćdziesiąt procent – poinformowałprzewodniczący w moim śnie. A zaraz po tym nowa wizja. – Propozycja, żebyrozwiązać problem, brzmi w sposób następujący: po pierwsze, redukcja długu, alenie o pięćdziesiąt procent  – bo takidług w dalszym ciągu będzie niespłacalny dla szanownego pana  – tylko sześćdziesiąt pięć procent  – mówił głos kojący oraz prawy isprawiedliwy.  W ten sposób uzyskamysytuację, w której pan Paweł będzie mógł spłacić dług – dodał mój zbawca. I gdydo mnie dotarło, że to tylko sen to było mi trochę przykro. Ja wiem, że jestem jenopuchem marnym przy Grekach i przy ich problemach oraz długach, ale jak im sięudało to może i mnie by tak bank obniżył dług? Może nawet nie o pięćdziesiąt ,ale chociaż o trzydzieści procent? Przypomniałem sobie, że w moim mieście byłpewien bogaty biznesmen i tak się złożyło, że miał też oprócz widocznegobogactwa dług  w urzędzie skarbowymwielki jak wieżowiec. Jednak zadłużanie to uleciało w niebyt po decyzjiurzędników, jak to usłyszałem od pewnego dobrze poinformowanego dziennikarza „w imię dobrze pojętego interesu społecznego” tak uczyniono. Kilka lat późniejsam miałem nieprzyjemne starcie z urzędem skarbowym, bo zapomniałem zapłacićpodatku, o którym nawet nie wiedziałem, że taki istnieje. Starałem się oumorzenie choćby części zadłużenia… niestety usłyszałem , że muszę spłacić wszystkoco do grosza oczywiście  „ w imię dobrzepojętego interesu społecznego”. I spłaciłem. Wszystko wraz z odsetkami. Jakwidać dużo zależy od skali. Jakbym był winny miliony to może bym nie musiałwszystkiego spłacić a jak mam długi na kilkadziesiąt tysięcy to wszystko muszęspłacić. I tak jest w przypadku mojego zadłużenia w bankach.  Szkoda , że to był tylko piękny sen z tąredukcją moich długów. Oczywiście dobrze, że tym Grekom zredukowali , ale jateż bym tak chciał.

pavvel