Dobrze wykonana robota

Obublikował pavvel dnia

No tak, Niemcy znów zaatakowali naszą stolicę! Ponownie teutońscy najeźdźcy pojawili się na warszawskich ulicach siejąc popłoch i przerażenie wśród mieszkańców. Ich perfidia była  tym większa, że swój atak zaplanowali dokładnie w dniu naszego święta niepodległości. Zapewne dlatego tak uczynili, aby jeszcze dotkliwiej pognębić prawdziwych Polaków chcących w radości i dumie przemaszerować ulicami polskiej stolicy pod sztandarami narodowych organizacji o przedwojennych jeszcze nazwach i korzeniach. Panowie i panie, chłopcy i dziewczęta, matki z dziećmi i szanowani panowie, ojcowie rodzin oraz kibice sportowi chcieli maszerować… a tu na ich drodze stanęli Germanowie. Na czarno ubrani – a to przecież nawet dziecko wie z czym ten kolor się kojarzy w Polsce!Niemcy zaatakowali znienacka, śmiałym atakiem, przejechawszy pod dozorem polskiej policji od granicy aż do Warszawy.  I tamta awangarda niemczyzny zaatakowała pobożny, narodowy, wszechpolski,młodzieżowy, radykalny,  ale przecież i po tak po katolicku radykalny i miłosierny, spokojny marsz niewinnych prawdziwych Polaków. – Sądzę, że podobny typ ludzi tworzył kiedyś aparat, który pozwolił Adolfowi Hitlerowi dokonać ogromnych zbrodni – rzekł nasz narodowy klasyk myśli politycznej, wielki wódz prawych i sprawiedliwych. Mnie do tej pory wydawało się,  że anarchiści to raczej tak nie bardzo pasują „typem ludzi” do tworzenia „ aparatu” władzy,  który wyniósł do władzy nazistowskich brunatnych zbrodniarzy. Ale co ja się znam, co ja  tam wiem, mamy tu przecież specjalistę co to ma prawdziwy talent do tropienia Niemców i ich popleczników w mediach i w kulisach polskiej polityki. Jak on mówi, że to ten sam typ ludzi,  to jest tak a nie inaczej i nikt mu nie wmówi,że czarne jest czarne a białe jest białe. – Mówię tutaj o typie psychologicznym- bili Polaków, tylko dlatego, że nosili jakieś odznaki narodowe – oświadczył wódz największej, choć ostatnio coraz mniej licznej, partii opozycyjnej.  Czyli było jak zawsze – zły Niemiec bije dobrego,  dumnie stawiającego mu czoło pod narodowym sztandarem prawdziwego Polaka. Gdy się o tym dowiedziałem, zastanawiałem się gdzie podziali się kolaboranci i zdrajcy. Bo przecież wiadomo, że jak jest dobry Polak to i dla równowagi powinien być i ten zły Polak.  – W dniu święta niepodległości Niemcy, oczywiście nie mówię tu o wszystkich Niemcach,bili Polaków przy w gruncie rzeczy bierności policji za to, że noszą jakieś odznaki.To jest sytuacja,  można powiedzieć symboliczna. Kto za nią odpowiada? Donald Tusk – mówił szef prawych i sprawiedliwych. No i doczekałem się. Znów specjalista o podziałów mnie nie zawiódł. Znów wskazał z „siłą precyzji” kto gdzie stoi. Wśród zatrzymanych w trakcie manifestacji z okazji Święta Niepodległości byli też lewacy z innych krajów.   Dziewięćdziesięciu dwóch  było obywatelami  Niemiec, ale był też jeden  obywatel Hiszpanii, jeden obywatel Węgier i jeden obywatel Danii. No proszę, wydało się, aż dziw że prezes nie wspomniał o tym zatrważającym fakcie – nie tylko nieprawdziwi Polacy, czy Niemcy, ale i Węgrzy,  i Hiszpanie tłukli niemiłosiernie narodowy i radykalny obóz oraz „bierną”  policję! A przecież wiadomo z kim Węgrzy i Hiszpanie trzymali podczas wielkiej wojny! To mi wygląda na międzynarodowy,dobrze przeprowadzony spisek mający na celu niedopuszczenie do przemarszu prawdziwych Polaków ulicami ich własnej stolicy. Nawet jeśli wśród spiskowców byli jacyś Polacy to zapewne… nieprawdziwi. – Nordycki typ. Zdecydowanie nordycki typ. Z niewątpliwą domieszką krwi niemieckiej – mówił Sturmführer Stedtke postać z serialu o pewnym Polaku,sowieckim agencie chadzającym w niemieckim mundurze.  I miał człowiek ów racje, przecież to niemożliwe, żeby prawdziwy, wszechpolski, narodowo – radykalny Polak i katolik był zdolny do zakrywania twarzy i walki z policją, palenia samochodów i rzucania kamieniami w policję! To musieli być Niemcy! – To była dobrze wykonana robota. Słowianie nie są do tego zdolni – jak mówił Sturmführer Stedtke.