Chrystus zmartwychwstał

Obublikował pavvel dnia

– Chrystus zmartwychwstał! – takie powitanie słyszałem w domu moich dziadków gdy byłem jeszcze dzieckiem. I już w wtedy, czyli odkąd tylko pamiętam, zawsze gdy te słowa do mnie docierały w myślach dodawałem do tego świątecznego powitania swoje pytanie, znak zapytania właściwie. Za młodu, w odświętnej i uroczystej atmosferze domu moich dziadków czułem jeszcze że na moje wątpliwości jest też odpowiedz: Tak, zaiste zmartwychwstał! Ale kiedyś, któregoś dnia, który trudno mi jednoznacznie określić datą, na to odwieczne pytanie już nie znalazłem tak jednoznacznej i przekonującej mnie odpowiedzi. – Chrystus zmartwychwstał – słyszałem na powitanie i nie potrafiłem z wiarą potwierdzić ani temu zaprzeczyć z równie silną wiarą. Od tej chwili czuje się podczas tych świąt jak złodziej, bo wciąż nie mogę wraz z innymi uwierzyć i głośno zawołać: tak,  Chrystus zmartwychwstał!  Bo zawsze nasuwa się na końcu tych dwóch słów powitania czy wyznania wiary czy nadziei raczej, ten mój znak zapytania. Czuje się zdrajcą idei która jednoczyła moich dziadków, mojego ojca, jego braci, ich synów i córki czyli rodzinę. Ja zatraciłem zdolność wiary i zaufania,  i ta świadomość że tego właśnie jednego dnia nie mogę z całą stanowczościom zawołać na cały świat – Chrystus zmartwychwstał!  – bardzo mi ciąży. Bo choć mam wątpliwości, to jednak bardzo bym chciał zawołać, uwierzyć, przestać wątpić… Widząc drugiego człowieka z pełną mocą i wielkim przekonaniem witać go słowami: Chrystus zmartwychwstał! Bo mimo wszystko przecież, mimo tego wciąż powracającego znaku zapytania, oraz tego co przecież wiem, co poznałem, o czym jestem wręcz przekonany… ja do wciąż mam wątpliwości. – Chrystus  zmartwychwstał? – na nowo zadaje sobie to pytanie i nie znajduje odpowiedzi. Wciąż szukam odpowiedzi.