Posłanka Krystyna idzie na wojnę
Pewnej bardzo znanej posłance Krystynie – tej z Prawych i Sprawiedliwych – zachciało się powalczyć czynnie, a nie jak dotychczas tylko słownie. W tym celu postanowiła przejść szkolenie wojskowe. Taką sensacyjną i zdecydowanie zmieniająca układ sił na kontynencie europejskim informacje podała telewizja Superstacja. Decyzja posłanki o wstąpieniu w szeregi – w celu zapoznania się z techniką wojskową – jest podyktowana napiętą sytuacją międzynarodową.
Podobno pani Krystyna skontaktowała się już z Wojskową Komendą Uzupełnień. Prawa i Sprawiedliwa parlamentarzystka w młodości przeszła szkolenia, a teraz chciałaby „zaktualizować swoją wiedzę”. Niestety posłanka nie ujawniła w jakiej dziedzinie wojskowości chciałaby się doszkolić i zaktualizować. Istnieje taka możliwość, że posłanka przejdzie przeszkolenie w oddziałach odpowiedzialnych za wojnę psychologiczną, gdyż jest do tego idealną kandydatką.
– Ja chciałabym wiedzieć jak to wygląda. Nigdy nie wiadomo, po Rosjanach można się wszystkiego spodziewać – powiedziała parlamentarzystka. Tak waleczne jednostki jak pani Krystyna mogą stać się ruchomymi (w pewnym ograniczeniem oczywiście) i znaczącymi punktami oporu, więc należy tylko przyklasnąć takim inicjatywom.
– Pan minister obrony zaprosił nas, żebyśmy szli na ochotnicze przeszkolenia. Ja pójdę, zgłoszę się na ochotnika i poproszę o przeszkolenie. Chociaż mam już po 60-tce, to dam przykład, żeby pokazać jakich wartości bronimy – powiedziała w telewizji Superstacja Krystyna P.
Posłanka jak zapowiedziała tak i zrobiła. Zgłosiła się do Wojskowej Komendy Uzupełnień, ale tam spotkało ją rozczarowanie. Powiedziano jej, że nie ma rozporządzeń o ochotniczych przeszkoleniach. – Ona (pracownik komendy) może przyjąć tylko moją chęć i jak będą przepisy, to dopiero będą to organizować. Chciałam pokazać w jaki sposób ten rząd działa. To jest tylko po to, aby ludzi uspokoić. Nikt tego nie organizuje – stwierdziła posłanka Krystyna. A szkoda, bo gdyby posłanka Krystyna P. stała na straży naszych granic los każdego „zielonego ludzika” byłby nie do pozazdroszczenia.
