Milicjant pałuje z zapałem małą żabkę. Podchodzi do niego starszy facet i pyta: – Panie, co pan wyprawiasz? Na cholerę bijesz pan tą biedną żabę? Przecież nic panu nie zrobiła! – Nie dość, że w moro, to jeszcze podskakuje! – odpowiada milicjant. Stary dowcip, ale ponownie stał się aktualny. Tak się u nas porobiło, że teraz tylko członkowie grup paramilitarnych mogą chodzić w wojskowych mundurach, o ile mają umowę z Ministerstwem Obrony Narodowej. Takie rozwiązania przewiduje nowe rozporządzenie ministra obrony narodowej w sprawie zakazu używania munduru wojskowego lub jego części, o czym informuje dziennik „Rzeczpospolitą”.
Żart stary, ale sprawa której dotyczy znów zrobiła się całkiem świeża i na czasie. Nowe rozporządzenie wylicza rodzaje mundurów i części umundurowania, których nie mogą nosić osoby, które nie są żołnierzami i nie mają odpowiednich pozwoleń na papierze z odnośnymi pieczątkami. Na liście zakazanej garderoby znajdują się m.in. mundury galowe, wyjściowe, wieczorowe, polowe, ćwiczebne. Ale nie tylko. Dokument wymienia też elementy wchodzące w skład ubiorów, np. koszulobluzy polowe i ćwiczebne, czapkę rogatywkę, sznur galowy, furażerkę, beret, pas żołnierski, kombinezon czołgisty czy pilota oraz beret, furażerki polowe i czapki futrzane.
Tych, co właśnie zamierzali wstać od komputera i pobiec do szafy, aby natychmiast zniszczyć swoje kurtki czy koszulki z demobilu uspokajam, takie obostrzenia dotyczą na razie tylko wzorów mundurów zatwierdzonych przez MON dla polskich sił zbrojnych. Nie dotyczą np. starszych wzorów czy innych kupionych z demobilu.
Elementów polskich mundurów w użytku cywilnym jest sporo. Posiadają je tysiące wędkarzy czy grzybiarzy, którzy przecież uwielbiają stroje maskujące. Muszą oni teraz rozważyć czy stać ich na sprzeciwianie się nowemu prawu, bo naruszenie zakazu stanowi wykroczenie i może skończyć się dla łamiącego przepisy nałożeniem grzywny lub karą aresztu, a także odebraniem, na miejscu stwierdzenia naruszenia prawa, munduru lub jego elementów. A tak niepolitycznie wracać do domu z goła dupą, za przeproszeniem.
Mam w domu amerykańską kurtkę wojskową i bardzo trudno będzie mi się z nią rozstać. Na razie nie muszę, bo nowe rozporządzenie dotyczy tylko polskich mundurów wojskowych nowego wzoru. A moja parka pochodzi z lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Ale strach jest, bo jeśli rządzący zabrali się za dokładne i szczegółowe unormowanie prawne tego co mogę nosić na grzebie, to przecież nic już nie stoi na przeszkodzie, żeby zakazać noszenia wszelkich mundurów bez odpowiedniego zezwolenia. Bo mundur to mundur. Sądząc po tym jak szalone pomysły mają urzędnicy już niedługo może się okazać, że przed wyborem ubrania trzeba będzie sprawdzić nie tylko pogodę, ale też najnowsze rozporządzenia, bo a nuż czegoś zabronili.