A może to meszuge?
Teraz żeby błysnąc oryginalnością w polityce trzeba być – jak to mówią żurnaliści – kontrowersyjny. Wyróżniamy dwa typy kontrowersyjności: prawicowy i lewicowy. Czyli tradycyjnie dla tej dziedziny życia społecznego. Teraz wystarczy odważnie pieprzyć trzy po trzy, byle odważnie i co najważniejsze kontrowersyjnie. Sukces murowany.
– Parlament Europejski jest dziś bojówką obyczajową. My pójdziemy tam, żeby te bojówki rozwalać – przekonywała na spotkaniu z potencjalnymi jej wyborcami z mojego miasta obecna posłanka Krystyny P. która zapragnęła do Brukseli.
Zdaniem polskiej parlamentarzystki Unia przekształciła się dziś w koncepcję polityczno – obyczajową, a jej rolą jest forsowanie uchwał legalizujących związki dwóch bab, pedofili, chłopa i kozy itp. No i właśnie dzielna Krystyna P. zapragnęła walczyć, aby tak się nie stało. – Równość w Unii ma dotyczyć także chorych na zaburzenia tożsamości seksualnej, a nas normalnych, zdrowych ludzi traktuje się, jako chorych – grzmiała kandydatka i posłanka.
Parlament Europejski w obecnym kształcie jest zdominowany przez „lewaków i feministki, zielonych, pacyfistów i pedofili”, a im w głowach ”tylko tyłki” – niepokoiła się Krystyna P. I ona, jako osoba samotna, będzie przecież miała czas bronić w Brukseli polskiej rodziny i kościoła.
– Nasi kandydaci idą tam, by zastopować szaleństwo lewactwa i wytwarzania uchwał dla rozwalenia rodziny. Tu trzeba ratować całą Europę – stwierdziła kontrowersyjna posłanka. Według niej ostatnia Eurowizja pokazała prawdziwą twarz Unii. Walkę klas zastąpiła obecnie walka płci, a fala obyczajowej rewolucji już idzie do Polski – przekonywała i tak w większości już przekonanych słuchaczy. – Polska na krzyżu stoi i to jest fakt historyczny, a Unia chce to zniszczyć – twierdziła Krystyna P. tradycyjnie nie dając żadnych przykładów tej niszczącej działalności UE.
Krystyna P. jest przekonana, że tylko ekipa prawych i sprawiedliwych, no i oczywiście ona sama jest w stanie „zatrzymać lawinę niszczącą polską cywilizację”. Oczywiście, nie zapomniała o starej zasadzie propagandy i kilkakrotnie wspomniała, co sądzi złego o obecnej władzy. Zauważyła, że w interesie rządzących jest by frekwencja była jak najniższa. W Polsce mamy zdradzieckie władze, bo polscy przywódcy mają zakusy na stanowiska unijne – stwierdziła znajomo.
Ale Krystyna P. jest w swym przekonaniu ocaleniem dla Polski. Ona tam w Brukseli zrobi wszystko by zmienić priorytety. Bo dwóch facetów i dwie baby to są związki jałowe. Ona i inni prawi i sprawiedliwi nie pozwolą, by pieniądze były przeznaczane na ”marsze szmat”- mówiła kończąc swój chaotyczny, czasami histeryczny, ale za to przerywany gromkimi brawami wykład.
– A może to meszuge? – zapytał kolega z troską zapoznając się z tezami wykładu. Może? Kto to wie? – zgodziłem się z nim nie w pełni. – A może w tym szaleństwie jest metoda? – pomyślałem. Tak, to szaleństwo to na pewno wyrafinowana metoda wyborcza! To zdecydowanie musi być jakaś gra na wyborczą wygraną, bo przecież nikt nie może być aż tak głupi. A może jest to możliwe? – znów pesymistycznie straciłem wszelką nadzieje. – Aby nie było to możliwe – zaklinałem i nadal zaklinam rzeczywistość.
