Palenie a wolność jednostki

Obublikował pavvel dnia

Znów wróciła dyskusja nad największym problemem ludzkości, czyli nad pytanie palić lub nie palić. I od razu należy uściślić, że nie chodzi tu o teczki byłych agentów, lecz o palenie tytoniu.

Ciężko mi pisać, bo wróciłem do domu nad ranem. Spotkanie z przyjaciółmi przeciągnęło się znacznie ponad plan, ale było przyjemnie. Poza ciążącą głowa, lekkim drżeniem ciała pamiątka po nocnej zabawie w klubach jest zapach mojego ubrania.  A raczej smrodek papierosowy. Ja nie pale, paliłem, ale mi nie służyło. I może, dlatego że kiedyś byłem palaczem teraz bardziej rozumie kogoś, kto pali.

Ostatnio pojawiły się nowe obostrzenia, nowe zakazy i nakazy, które maja zmienić nawyki palaczy albo wręcz wskazać im jedynie właściwie wyjście, czyli rzucenie palenia. Nie powinni oni oddawać się nałogowi na przystankach, na ulicy, w samochodzie, w biurze oraz w kawiarniach restauracjach i pubach.

I wszystko to ma na celu ich dobro. Tak oto produkt legalnie sprzedawany w Polsce, od którego sprzedaży państwo czerpie ogromne zyski dzięki akcyzie staje się nie legalny. Czyli możesz papierosy kupić, ale już wypalić spokojnie to już raczej nie. Jeśli papierosy są szkodliwe to, po co je sprzedawać. Jeśli palenie jest szkodliwe to jak z tej szkodliwości może państwo ciągnąć zyski. Oczywiście walczą we mnie dwie skrajności. Sam, jako niepalący nie chce wracać do domu śmierdząc papierosowym dymem. Nie jest dla mnie przyjemne jak ktoś mi dmucha mi dymem na ulicy w nos. Nie lubię palących i staram się unikać miejsc gdzie się pali. A gdy już wybieram się w takie miejsce to jest to mój świadomy wybór.  Jeże się cały jak słyszę, że państwo dyskryminuje palaczy. Bo każde ograniczenie wolności jest dla mnie złem.

Michał Bakunin dziewiętnastowieczny myśliciel pisze w swej książce, że: wolność jest absolutnym prawem wszystkich dorosłych mężczyzn i kobiet. Nie potrzebują oni do swych działań żadnego innego pozwolenia jak ich własne sumienie i rozsądek, ich działanie jest określone tylko przez własną wole, a wiec muszą być najpierw odpowiedzialni za siebie, a dopiero potem za społeczeństwo, do którego należą, ale tylko w takim stopniu, w jakim godzą się do niego przynależeć.

I trudno się z tym nie zgodzić. Ja nie lubię jak ktoś mi mówi, że on lepiej wie jak mam żyć. Ze jego opinia jest ważniejsza od mojej. I dlatego nie uważam żeby na siłę trzeba było palaczy uszczęśliwiać. Jeśli sprzedajemy papierosy tylko dorosłym ludziom, to pełnoletni człowiek powinien raczej decydować o własnym losie. Bo gdzie tu wolna wola, jeśli to ktoś, kto mnie nawet nie zna wie lepiej niż ja sam jak mam kierować swoim życiem i jak postępować z własnym ciałem.

Jeśli palenie jest złem i do nałogu tego ginie tak wiele ludzi. To na tej samej zasadzie należałoby zakazać używanie samochodów. Codziennie kilkadziesiąt ludzie ginie w wypadkach, więc sam samochód jest złem straszliwym. Na masce powinien mieć ogromny napis, że używanie auta może zakończyć się śmiercią twoją lub innych osób. A najsłuszniej byłoby używać samochodów tylko w wybranych miejscach z dala od nieposiadających aut. Logika zakazów dobra dla palaczy a już nie jest dobra dla kierowców? A może zakazać używania samochodów?