Babcia mnie upominała, nie przeklinaj…

Obublikował pavvel dnia

Od maleńkości słyszę ciągle o tym, że nie powinno się używać brzydkich wyrazów, bo takim słownictwem posługują się tylko ci, co są na dole drabiny społecznej i że jak nie chce być taki jak ci na samym dnie to nie wolno mi przeklinać.

 

Już od przedszkola słyszę ciągle: nie wolno tak mówić, skąd u ciebie znajomość takich wyrażeń, jak można tak się zwracać do kolegi takimi słowami, nie ładnie… fuj… jak tak można. I tak przez szkołę pierwszą i następne, ciągle zakazy bluzgania i używania brzydkich wyrazów. Potem studia i to samo, ale ja oczywiście na przekor czasami sobie folguje z językiem i siarczyście zaklnę. Tak dla podkreślenia emocji i dla zaznaczenia powagi wypowiedzi. Ale zawsze gdzieś tam w tyle mojej głowy rozbłyska światełko i słyszę głos babci: kochanie jak możesz tak brzydko się wyrażać! To skandal!

 

Zawsze słyszałem i jest to we mnie wdrukowane, że jak będę przeklinał to stanę się jak ci spod budki z piwem, co to nic nigdy nie robią i niczego nie osiągnęli. A jak powstrzymam się od „łaciny” to jak nic wyjdę na ludzi. I nie powiem, starałem się. Od podstawówki aż po studia nie przeklinać za wiele, bo przecież miałem się odróżniać od tych co z pod budki i miałem coś osiągnąć.

 

I tak trałem w przekonaniu, że dobrze postępuje a posady rządowej i związanego z nią prestiżu nie osiągam, no, bo czasami przeklinam siarczyście. I w tym upatrywałem to, że mi do wielkich tego świata daleko. A tu nagle, co widzie w telewizji, które jest mym oknem na świat tytanicznych, zamożnych i mądrych. Słyszę jak pani minister na zebraniu rządu proponuje innemu ministrowi szybkie oddalenie a używa do tego słowo spier… No właśnie tego, co mi zgodnie z babcina przestroga używać nie wolno. A pani z rządu może i owszem. Oj zaburzyło to moje postrzeganie świata.

 

I tylko żal pozostaje, że tak się przez lata pohamowywałem w tym przeklinaniu, bo jak bym sobie nie żałował to jak nic poszedłbym w ministry. A tak cóż w rządzie nie jestem, bo mi babcia przeklinać nie pozwalała. Ale może to i lepiej, bo teraz to może właśnie ta budka z piwem, co to pod nią miałem stać jak bym bluzgał jest tam gdzie rząd obraduje?