Ciemność widzę, widzę ciemność

Obublikował pavvel dnia

Dwadzieścia pięć lat temu postanowiliśmy razem z kolegami z podstawówki nie iść do szkoły tylko udać się do kina. Wybór dnia na wagary nie był przypadkowy, bo to właśnie tego majowego poranka miała się odbyć w moim mieście premiera nowego filmu Juliusza Machulskiego Seksmisja.

 

Nie ukrywam, że tym impulsem który gnał nas do kina a nie na lekcje matematyki w szkole był już sam tytuł filmu. Dla nas małolatów słowo seks w nim zawarte było, czymś szczególnym. Nie będę się rozwodził, bo każdy wie, co mam na myśli. Najważniejsze jest to, że jak ustaliliśmy z kolegami tak i zrobiliśmy.  Udaliśmy się do kina na pierwszy seans. Nie mieliśmy złudzeń, co do tego, że po zakupieniu biletów uda nam się dostać na sale kinową. Na seans, który nie był dla nas dozwolony. Ale tu też mieliśmy chytry plan. Kontrolerem biletów w kinie był kolega brata jednego z nas. I tylko dzięki tej znajomości mogłem w gronie kolegów zasiąść na widowni.

 

Tak oto po raz pierwszy zobaczyłem film, do którego wracałem po kilka razy w roku przez te dwadzieścia pięć lat. Nigdy nie opuszczam żadnej telewizyjnej powtórki Seksmisji. A jak nie ma ich zbyt często i czuje niedosyt to mam jeszcze przecież mój ulubiony film na DVD. Dziś całkowicie przez przypadek dowiedziałem się, że polska premiera seksmisji była czternastego maja 1984 i nie chciało mi się wierzyć.  Wielki szok wywołało we mnie to, że to już tak wiele czasu minęło.  Mnie się wydawało, że to tylko kilka lat.

 

Jest tak wiele rocznic, które obchodzimy. To znaczy państwowo są obchodzone, bo już nie koniecznie przeze mnie. Tak wiele dat i tak wiele świąt. A tu prawie nikt nie pamiętał o tak ważnej dacie. Gdzie specjalne seanse w kinach, gdzie uroczyste telewizyjne programy? Nic szczególnego się nie dzieje, a szkoda. Ale jeśli nikt nie pamięta do ja urządzam sobie właśnie dziś prywatne obchody rocznicowe. A od następnego roku będę już, co roku obchodził czternasty maja, jako dzień Seksmisji. Zapytacie, dlaczego to takie ważne? Ano, dlatego że przecież ta komedia sporo wniosła w nasze życie. I nie mówie tu tylko o mojej skromnej osobie. Ale o całym polskim społeczeństwie. Przecież większość listy dialogowej z filmu weszła do mowy potocznej. Czas teraz na przykłady: „Ciemność, widzę ciemność! Ciemność widzę!”, „Miano nas obudzić bez względu na sytuację polityczną. Co mnie obchodzi jakaś wasza wojna?”, „- Kopernik? Też była kobietą!- A może Curie-Skłodowska też?- To akurat nie najlepszy przykład…”, „Nie wytrzymam! Permanentna inwigilacja! No nie wytrzymam!” oraz mój ulubiony „Żeby chłop nie mógł z gołą babą w windzie…”. Kto tego nie pamięta i kto tego nie cytował?

 

No wystarczyło kilka takich cytatów i już czuje, że zaczynam moje prywatne rocznicowe obchody. Jeszcze tyko film do odtwarzacza. A jeszcze jedno przypomniałem sobie. Pamiętacie słowa „Idziemy na wschód, tam musi być jakaś cywilizacja” tak? A wiecie, że nie były zapisane w scenariuszu, lecz Juliusz Machulski podobno wymyślił je dopiero na planie zdjęciowym, podczas kręcenia filmu. A wiecie, że autorem słów „Nasi tu byli”- wygłoszonych po znalezieniu butelki po winie jest Jerzy Stuhr? Jeśli tak to tylko przypomniałem, jeśli nie to już wiecie.

 

I tak oto mam swoje własne święto i mam nadzieje, że wielu z was dołączy się do tego mojego świętowania. Serdecznie zapraszam… na film.