Pogoda taka, że tylko się upić

Obublikował pavvel dnia

 

Prawie 1,2 promila alkoholu w organizmie miał dziesięcioletni chłopiec, który spędzał czas u babci we wsi leżącej nieopodal mojego prowincjonalnego miasta. Jak donosi lokalna prasa dziecko zostało zabrane do szpitala na obserwację i jego życiu i zdrowiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Wiemy, zatem że był dzieciak pijany, ale czy znamy powód, dla którego poddał się upojeniu? O tym prasa milczy, a szkoda.

Może on, ten małolat pił z rozpaczy, że to już zbliża się koniec pierwszego tygodnia wakacji a tu leje nieprzerwanie. Mokro, że psa z domu nie wypędzisz. Może go tak zdołowało, że nie widział już innej możliwości odreagowania złej pogody i złego z nią związanego nastroju jak chwycenie za kieliszek. Wybrał, więc najpopularniejszych sposób w naszej ojczyźnie. Łyczek czegoś mocniejszego. I wszystko z winy deszczu, bo przecież każdy, kto choć raz zakosztował alkoholu wie, że nie należy on do najsmaczniejszych napojów. A pije się go nie dla smaku, lecz z powodów boleści duszy wszelakich. Więc dzieciuch nie pił, bo dobre było tylko pił z boleści nad stanem pogody zapewne. Deszcz pada i pada. Nie ma, co robić. Nuda. A wszyscy wiedzą ze w czasie deszczu dzieci się nudzą. Więc jeśli stary człowiek nie wyrabia i chla to, co dopiero dziesięciolatek.

Przecież nie od dziś wiadomo, że ja siąpi deszcz i zimno na dworze to pogoda jest barowa. Policjanci metodami operacyjnymi ustalili jak donosi prasa, że dziesięciolatek był u babci razem ze starszym bratem. W domu przebywali również inni krewni chłopca. Po pewnym czasie brat dziecka zostawił je pod opieką babci a sam wrócił do domu. A tam, u babci w domu pewnie tak posępnie – nostalgiczna się atmosfera wytworzyła, że jak nic musieli się wszyscy napić. A wszystko z winy pogody. Jak by słoneczko świeciło nigdy by się dziecko nie upiło bo jak nic ganiałoby po polach i lasach okolicznych. A tak proszę, lało, leje i mówią, że lać będzie. Więc poszedł maluch za przykładem dorosłych i się upił. Coś trzeba w końcu zrobić z tym deszczem, bo nam się dzieci rozpiją.