Religijny spór o strażników miejskich

Obublikował pavvel dnia

Wczoraj dostałem z urzędu miasta maila zawierającego linki do aktualności z życia mojego grodu, z którymi mogę się zapoznać po wejściu na stronę internetową. Był tam też odnośnik do informacji o pożegnaniu pielgrzymów udających się na Jasna Górę. I w zasadzie nie byłoby tam nic szczególnego w tej informacji gdyby nie filmik z tego pożegnania umieszczony na miejskim portalu. Możemy na nim zobaczyć wysokiego rangą urzędnika żegnającego w pięknym i wzniosłym przemówieniu pielgrzymów. Oraz księdza, który w odpowiedzi na tą pożegnalną mowę dziękuje prezydentowi mojego prowincjonalnego miasta za łaskawość i zrozumienie spraw i bolączek pielgrzymki na Jasna Górę.  

 

Na filmiku zamieszczonym na miejskiej stronie internetowej możemy zobaczyć i usłyszeć wypowiedz księdza, który tymi słowy dziękuje prezydentowi moje grodu: „pan prezydent odpowiedział bardzo pozytywnie na prośbę księdza biskupa. Otrzymaliśmy również pomoc w postaci straży miejskiej i policji, która będzie pilnowała porządku w czasie pielgrzymki. To jest bardzo pozytywna strona współpracy władz miasta i kościoła”.

 

I w zasadzie nadal nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie dyskusja, która wybuchała po tym jak z dwuminutowym filmikiem zapoznali się też moi koledzy i moje koleżanki z pracy. Znajomi podzielili się na dwa obozy. Pierwsza grupa była przekonana, że strażnicy miejscy oraz policjanci zabezpieczają pielgrzymkę tylko i wyłącznie w granicach miasta. Tak jak czynią to z innymi imprezami w mieście. Druga grupa przekonywała, że z pewnością na apel biskupa prezydent miasta wydelegował grupę strażników miejskich do zabezpieczenia pielgrzymki na całej jej trasie od mojej prowincji aż po Częstochowę. I wszyscy na potwierdzenie swoich słów przywoływali wypowiedz księdza zarejestrowaną na filmiku.

 

I tak sprowokowałem dyskusje tak wielka i tak zaciętą, że przerodziła się prawie z dogmatyczny spór religijny. Padały oskarżenia o klerykalizm a z drugiej strony, o bezbożność. Jak to w takich przypadkach bywa było coraz głośniej i coraz gorącej. W powietrzu unosiła się prawie widoczna czerwień flag oraz pachniało jakby dymem ze stosów i kadzidłem.  Aż w końcu wpadł ktoś na pomysł żeby to sprawdzić u źródeł, czyli w wydziale prasowym urzędu miejskiego mojego prowincjonalnego miasta. Bo kto, jak kto ale oni to na sto procent będą znać odpowiedz na to społeczno – religijne pytanie dręczące moich przyjaciół. W urzędzie jednak nie znali dopowiedzi. To znaczy mieli pewność prawie stu procentową, że strażnicy miejscy ochraniali pielgrzymkę tylko na terenie miasta a nie po za jego granicami.  Ale prawie robi wielką różnice. Jednak obiecano mi w urzędzie słowami mojej koleżanki, której bardzo dziękuje za pomoc, że sprawdzą i mi odpowiedzą. Abym mógł do końca rozwikłać ten spór ze strażnikami na pielgrzymce, który tak podzielił moich przyjaciół.  

 

Chciałem sprawdzić w celu ostatniego rozstrzygnięcia sporu jak ta sytuacja z pilnowaniem porządku w czasie pielgrzymki wygląda. Zadzwoniłem, więc do samego rzecznika straży miejskiej, ale niestety mimo kilku prób nie udało mi się z nim porozmawiać.  Telefon milczał. Może jest na pielgrzymce?

 

Spór o to czy strażnicy miejscy z mojego prowincjonalnego miasta zabezpieczają cała trasę pielgrzymki czy tylko robili to wczoraj w granicach miasta pozostał nierozstrzygnięty. Swoją drogą ciekawe, że w ogóle tak wielkie spory wzbudziła tak błaha sprawa. Bo w całej Polsce jak i na moje prowincji nigdy nie powinno być takich wątpliwości. Wszystko powinno być w świeckim państwie jasne.  Bo przecież, jeśli strażnicy zabezpieczali pielgrzymów w mieście to przecież wszystko w porządku. Jeśli są na pielgrzymce prywatnie i tam ją zabezpieczają na urlopach to też wszystko gra. Ale jeśli są tam w ramach oddelegowania i są w pracy to już jest coś nie tak. I tu raczej jest zgodność moich przyjaciół, bo jedni twierdzą, że to nie możliwe, bo przecież prezydent nie mógł wysłać strażników do pilnowania pielgrzymów poza granice miasta w czasie ich pracy a tą sugestie uważają za obraźliwe szkalowanie wiary. A drudzy uważają, że w naszym mieście jak i w całej Polsce, wszystko jest możliwe. I kto ma racje? Jak się dowiem to napisze.