Strzelanie z armaty do historii

Obublikował pavvel dnia

Będąc dzieckiem w telewizji oglądałem radzieckie kreskówki, w których występował niedobry Wilk i pozytywny bohater – sprytny Zając. Postacie te to klasyczne archetypy dobra i zła. Wilk to zło w najczystszej formie niszczący wszystko na swej drodze oraz Zając, jego przeciwieństwo, pozytywny bohater uosobienie niewinności oraz ucieleśnienie rosyjskiego chłopskiego sprytu zmieszanego z szaleńczą odwagą. Nikt nie chce być tym złym, przerażającym Wilkiem a raczej każdy chciałby być dobrym Zającem. W tym kontekście nie dziwi to, że rosyjski rząd od kilku lat systematycznie zmienia i dostosowuje historię tak, aby Rosjanie ze złego Wilka w oczach świata przeobrazili się na powrót w dobrego Zajączka.

 

W ostatnich dniach Rosyjska państwowa telewizja informacyjna Wiesti przedstawiła film dokumentalny zatytułowany Sekrety tajnych protokołów, poświęcony paktowi Ribbentrop-Mołotow, w którym zarzuciła Polsce sprzymierzenie się z hitlerowskimi Niemcami przeciwko Związkowi Radzieckiemu. Film prezentuje z rosyjskiej perspektywy wydarzenia, do jakich dochodziło w Europie od zawarcia Traktatu Wersalskiego aż do podpisania układu niemiecko-rosyjskiego. Jest w tym filmie tylko trochę więcej prawdy historycznej, niż w obrazie fabularnym wyprodukowanym na zamówienie Kremla przez wytwórnie Trite Nikity Michałkowa. Chodzi mi tu o film Rok 1612, który ostatnio niestety miałem nieprzyjemność zobaczyć chcąc przekonać się na własne oczy, jak prezentuje się rosyjska wersja dziejów Rosji i Polski od dawna ze sobą bardzo mocno powiązanych.

 

Z telewizyjnego dokumentu prezentowanego przez Wiesti słychać wypowiedzi rosyjskich historyków i politologów, którzy twierdzą, że pakt Ribbentrop – Mołotow był jedynym wyjściem dla Związku Radzieckiego w tamtejszej sytuacji politycznej. Słychać w filmie o tym, że Rosja Sowiecka była ostatnim krajem, który zawarł pakt o nieagresji z Niemcami. A podobne układy i tajne protokoły były normą europejskiej polityki w tamtych latach. Więc w zasadzie nie było w tym nic dziwnego i niestosownego. W dokumencie zaznaczono, że z hitlerowskimi Niemcami, jako pierwsza porozumiała się Polska. Rosyjscy dokumentaliści nie wspominają jednak, że wcześniej w 1932 roku Polska zawarła pakt o nieagresji również z ZSRR, i że respektowała go do końca, czyli do radzieckiego najazdu 17 września 1939 roku.

 

W wybielaniu historii autorzy filmu Sekrety tajnych protokołów posunęli się nawet do stwierdzenia, że to Polska zagrażała Związkowi Radzieckiemu, czego dowodem ma być ujawniona informacja radzieckiego wywiadu o tym, że Polska i Niemcy dadzą Japonii gwarancję, że wystąpią przeciwko ZSRR nazajutrz po rozpoczęciu wojny między Japonią i Związkiem Radzieckim. ZSRR stanąłby wtedy wobec perspektywy wojny na dwa fronty. Autorzy filmu, jako przyczynę inwazji wojsk Rosji Sowieckiej na Polskę 17 września 1939 roku wymieniają złamanie przez Niemcy paktu Ribbentrop-Mołotow przez zajęcie Lwowa. I takiego naciągania i przeinaczania historii jest wiele. Film ten to taki jeden wielki zlepek półprawd i przekłamań.

 

Całkiem jak w rosyjskiej superprodukcji filmowej 1612 – istnym manifeście artystycznym nowej Rosji. Tu też możemy zobaczyć jak źli, okrutnymi Polacy grabią i mordują świętą matkę Rosję. Prawie cały film wypełniają krwawe pojedynki, wzajemne zarzynanie oraz mordobicia. Furkoczą skrzydła polskiej husarii, wszędzie śmierć, zgryzota i niepewność.  Aż tak chce się, żeby ktoś silna ręką zapanował nad osieroconym i przez to krnąbrnym rosyjskim ludem. I pojawia się syn carskiego cieśli Andrejka jak żywo przypominający swoim niesamowitym talentem do wszystkiego, osobę najważniejszą dziś w rosyjskiej polityce.  Chłopski syn Andrejka w tej filmowej opowieści dziwnym zrządzeniem losu staje na czele armii i gromi nieprzyjaciół zadziwiając tym cały świat. Taki po prostu jest urok tych rosyjskich baśni ludowych.

 

A czegoż tam w tym filmie nie ma, cała fabuła pełna jest cytatów z historii jak i z fantastyki. Po równinach i ostępach galopuje biały jednorożec. Jest tam jakby żywcem wyjęta z Tolkiena białobroda postać, czyli prawosławny mnich starzec słupnik. Istne szaleństwo z wyraźnie wpisanym przekazem, że Rosjanin jak uwierzy w swoje powołanie do sprawowania władzy nad światem to automatycznie i nadprzyrodzono staje się niepokonany. Nawet dla tak złych i okrutnych wrogów, jakim są Polacy.

 

Zgodnie z zasadą chcieć to móc, dla Rosjan nie ma rzeczy nie możliwych. Z równą łatwością Rosjanie dopasowują historię do swoich potrzeb, jak bohater filmu 1612, robi armatę ze skóry i wstrzeliwuje się z niej prosto w polski skład prochu. A prawda historyczna? No cóż można wystrzelić ją w powietrze z armaty. Dokładnie tak jak w filmie 1612 gdzie zwęglone ciało i kości Dymitra Samozwańca rzesza chłopstwa i wojska z uciechą depcze, by następnie ku ogólnej swej radości wystrzelić je z armaty.