Brak polityka w telewizyjnym okienku

Obublikował pavvel dnia

Jak nic nie powstrzyma już jesieni, tak nic nie powstrzyma powrotu polityków na ekrany naszych telewizorów. Skończyły się wakacje…to źle, ale najgorsze jest to, że równocześnie z latem skończyła się też przerwa w pracach polskiego parlamentu. Do ław sejmowych powrócili nasi politycy, którzy teraz znów będą mogli wystąpić w ogólnopolskim, transmitowanym na żywo i prezentowanym w licznych powtórkach oraz szeroko opisywanym w prasie show, zwanym potocznie polskim życiem politycznym.

 

Tak przynajmniej naszym ojcom narodu się wydawało i tu niespodziankę zrobił im prezes Telewizji Polskiej Piotr Farfał, który wykreślił z jesiennej ramówki transmisje z obrad sejmowych. Na Wiejskiej zapanowało wielkie oburzenie. Przecież to skandaliczny skandal! Jak można pozbawiać naród możliwości zachwycania się wyczynami oratorskimi naszych polityków? Płacz słychać było w całej politycznej Polsce. Bo to przecież tą decyzją prezes Farfał pozbawił posłów i senatorów możliwości lansu na ekranie. Teraz będą oni musieli przenieść się z występami dla wymagającej telewizyjnej publiczności z sejmowej mównicy na korytarze, na których nie wygląda się już tak pięknie.    

 

Oburzenie było tak wielkie, że nawet planowano powszechny bojkot posiedzeń sejmowych przez posłów. Chcieli oni w ten sposób zaprotestować przeciwko decyzji prezesa TVP. Ta dramatyczna decyzja o bojkocie miała zmusić decydentów z Woronicza do weryfikacji swojego stanowiska. Przecież tak nie wolno postępować z wybrańcami narodu – słychać polityczny wielogłos. Gdzie teraz parlamentarzyści maja się pokazywać swym ukochanym wyborcom, gdzie mają się teraz wdzięczyć do publiczności, gdzie teraz będą przekonywać elektorat o tym, że są niezastąpieni?   

O bojkocie posiedzenia mówili głównie politycy Prawa i Sprawiedliwości oraz Sojuszu Lewicy Demokratycznej. – Po co mamy uczestniczyć w sesji, skoro naszym wyborcom odmawia się prawa do rzetelnej informacji z jego przebiegu – mówił jeden z posłów lewicy dziennikarzowi. Faktycznie jak tu pracować, jeśli nie można swojej ciężkiej pracy dla dobra narodu pokazać w telewizji. Jak tego słucham to sam się zaczynam zastanawiać jak mogli pracować parlamentarzyści w II Rzeczpospolitej tak bez możliwości pokazywania się w telewizji?

 

Biedni ci posłowie i senatorowie, co teraz muszą nie tylko wystawać na korytarzach sejmowych w nadziei, że któryś z dziennikarzy łaskawie ich o coś zapyta i dzięki temu będą mogli się pokazać rodakom w telewizyjnym okienku. Teraz o zgrozo, jeszcze muszą oni podejmować dalekie i niebezpieczne wyprawy do siedzib TVN24, TVP Info czy Polsat News. Panie prezesie Farfał jak tak można! Przecież brak transmisji z obrad sejmowych może drastycznie odbić się na wynikach wyborów, bo w serwisach informacyjnych biedny polityk nie może, strofowany przez dziennikarza, rozwinąć w pełni skrzydeł. Jeszcze ci, co to się potrafią przebić na ekrany dzięki swej medialności to jakoś dadzą sobie radę, ale ci, co to raczej tak nie bardzo w pierwszym szeregu partyjnym, co z nimi? Oni teraz stoją na przegranej pozycji przez ten brak transmisji na żywo z ich miejsca pracy. Bo jak tu pracować, gdy nikt tego nie widzi.

 

Panowie posłowie, pozwólcie na taki mój maleńki apel do was.  Wyborcy jak mi się wydaje dali wam władzę nie po to, żeby was oglądać w telewizji. Naprawdę nie musimy was podziwiać na ekranach telewizorów jak mówicie, że coś zrobicie, lepiej po prostu to zróbcie.  

 

Przypominam wam, że uroczyście ślubowaliście rzetelnie i sumiennie wykonywać obowiązki wobec Narodu, strzec suwerenności i interesów Państwa, czynić wszystko dla pomyślności Ojczyzny i dobra obywateli, przestrzegać Konstytucji i innych praw Rzeczypospolitej Polskiej. I nie ma w tej przysiędze, ani w Konstytucji, nic o tym, że powinniście się stać gwiazdami telewizyjnymi.

 

Ja nie muszę znać z telewizji wszystkich posłów z opozycji i koalicji rządowej. Ja wolałbym wiedzieć, że ten parlament dobrze pracuje, bo wokół mnie, gołym okiem widać zmiany powstałe dzięki ich cichej, mało medialnej, ale za to owocnej pracy. Czy tak nie byłoby lepiej?