Amerykańskie okręty podwodne na Hradczanach

Obublikował pavvel dnia

Proszę pana, proszę pana, zaszła u nas wielka zmiana – tak zaczyna się wierszyk Jana Brzechwy zatytułowany Kłamczucha. U nas też od wczoraj zaszła wielka zmiana. Okazało się, że Amerykanie wycofali się z podpisanych z nami wcześniej umów na budowę elementów tarczy antyrakietowej. Fe, nieładnie! Któż tak kłamie? – należałoby powiedzieć cytując poetę.

 

Ponad rok temu sekretarz stanu USA Condoleezza Rice i minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski po długich negocjacjach podpisali umowę w sprawie instalacji antyrakietowych w Polsce. A od wczoraj wszyscy wiemy, co warta była taka umowa. Prezydent Barack Obama w swej łaskawości zadzwonił nawet do naszego premiera żeby poinformować go o zmianie swojej decyzji, czyli mówiąc inaczej o niedotrzymaniu amerykańskich zobowiązań. Za telefonowanie wziął się prezydent USA oczywiści zgodnie z tradycyjną dla tego narodu logiką, w swój dzień, jakoś tak nie zauważając, że w Polsce będzie wtedy środek nocy. Oczywiście, jak większość Amerykanów miał też za nic to, że wybiera na to telefoniczne oznajmienie niedotrzymania obietnicy nie najlepszy dzień. Bo siedemnasty września to symboliczna data dla Polaków.

 

Prezydent Barack Obama w swoim wczorajszym przemówieniu podkreślił, że nadal chce utrzymać silne więzi między Polska a USA. Faktycznie są one silne. Podpisaliśmy nawet dla podkreślenia tych silnych relacji umowy między naszymi państwami. O tym ile jest warte amerykańskie słowo w sprawie tarczy antyrakietowej pisałem już powyżej. Drugim przykładem niech będzie umowa offsetowa na dostawę samolotów F-16 przez Lockheed Martin, którą rząd polski podpisał w kwietniu 2003 roku. Jak wykazała niedawna kontrola Najwyższej Izby Kontroli do tej pory zrealizowano 83 procent wartości amerykańskich zobowiązań i nie ma żadnych gwarancji maksymalizacji efektów offsetu z punktu widzenia potrzeb modernizacyjnych polskiej gospodarki. Czyli zapłaciliśmy ponad sześć miliardów dolarów za samoloty F-16, w których według słów dowódcy Sił Powietrznych, generała broni pilota Andrzeja Błasika z 2008 roku – odnotowano w sumie 1117 awarii, usterek i niesprawności. I wszystkie z winy producenta. 

 

Teraz słychać o nowym pomyśle Amerykanów, mającym zastąpić pustkę po wycofaniu się administracji USA z budowy tarczy. Sekretarz Obrony Robert Gates mówi teraz o systemie Standard Missile 3. Jest to jeden z systemów antyrakietowych, w które wyposażone są amerykańskie okręty. Jakoś mogę sobie z trudem wyobrazić, że amerykańskie okręty stacjonować będą na Bałtyku. Jednak moja wyobraźnia przegrywa z wizją stacjonujących okrętów podwodnych czy nawodnych na terenie Czech. Chyba, że Amerykanie zaparkują swoje okręty na rzece Wełtawie przepływającej przez czeską stolicę. Wiem, że Pentagon pracuje też od jakiegoś czasu nad lądową wersją systemu SM -3. Ale takie zapewnienia, że to wszystko trafi do Polski czy Czech w świetle „dotrzymywania” przez Amerykanów umów wygląda tak, że szybciej zobaczę amerykański okręt podwodny zakotwiczony naprzeciwko Hradczan niż amerykańskie instalacje wojskowe u nas.

 

Można nabierać cały świat przez jakiś czas i kilka osób cały czas, ale nie można nabierać wszystkich ciągle – powiedział Abraham Lincoln. I chyba najwyższy czas zrozumieć prawdziwość tych słów. Nie jesteśmy dla Stanów Zjednoczonych żadnym partnerem, żadnym sojusznikiem. Bo sojuszników i przyjaciół się tak nie traktuje.