Nasz transparentyzm

Obublikował pavvel dnia

W Polsce nikt nie docenił faktu istnienia jednego z kanałów komunikacji społecznej, który jest obecny wokół nas stale, a tak naprawdę nikt chyba na poważnie nie zajął się jego zbadaniem. Ta forma informowania o poglądach, marzeniach, niechęci lub uczuć poparcia do kogoś albo do idei nie jest taka nowa, ale na pewno na stałe weszła do naszego życia. To, o czym piszę to transparent zawieszany na ścianie budynku, w oknie, na kominach elektrowni, na bramie zakładu pracy, na stadionowych płotach. Wszędzie tam, gdzie naród chce wykrzyczeć graficznie swoje niezadowolenie lub co ciekawsze poparcie dla pewnych ideałów.  Z haseł wypisywanych na płótnie dowiadujemy się, że jest strajk w fabryce, że ktoś nie chce drogi akurat na swojej posesji, że bardzo ważne są drzewa, a dwutlenek węgla jest bardzo zły.

 

Ja tam nic nie mam do tej nowej formy malarstwa kaligraficznego. To, co piszę to raczej próba zwrócenia uwagi na bardzo niedoceniany kanał komunikacji jednostek ze społeczeństwem. Takie połączenie słowa pisanego ze sztuką malarską. Historia tej formy wypowiedzi jest stara jak świat. Choć jej gwałtowny rozwój przypada na lata rewolucyjne początku dwudziestego wieku. W Polsce rozwinęła się ta sztuka w pełni, w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku i tak sobie trawa niedoceniana przez nikogo przez te lata aż do dziś.

 

W moim mieście jest ulica, o której poeta powiedziałby zapewne: „ulica Miła wcale nie jest miła, ulicą Miłą nie chodź, moja miła”. Jest to nasze miejskie niemiłe miejsce, gdzie przebywanie dla osób niezamieszkujących tam na stałe, może okazać się niebezpieczne. Tam „domy, domy, domy surowe, trzypiętrowe, czteropiętrowe”. Gdzie codziennością jest widok smętnych panów i pań, na których twarzach rysuje się od rana zmęczenie i to wcale nie wywołane ciężką pracą ponad siły, a zgoła czymś innym. Szare kamienice z początku dwudziestego wieku, a w nich całe pokolenia ludzi permanentnie skazanych na życie poza nawiasem społeczeństwa. Ludzi w trzecim pokoleniu uzależnionych od państwowej pomocy.

 

I tu nagle i niespodziewanie na szaroburym bloku pojawiło się białe płótno z czarną farbą wypisanym napisem: „NIE DAMY SIĘ WYSIEDLIĆ MZL DO K…”., Czyli nawet tam doceniono wielką siłę transparentu! Nie wiem do końca, o co chodziło protestującym z tym wysiedleniem do – k. Może plany zarządu lokali miejskich, do których protest jest skierowany są takie, że miejscem docelowym przesiedleńców będzie kurnik? A może koszary? Bo chyba nie nad rosyjską rzekę Kołymę ich przesiedlą! Liczy się jednak to, że doceniono transparent, jako formę komunikacji z nieprzyjaznym światem. Zawsze myślałem, że jakbym tam mieszkał to zrobiłbym wszystko żeby się wyrwać z tego miejsca. Od tych kolesiów, brudu, szarości, wódeczki, płaczu dzieci, nocnych krzyków, wizyt policji o północy. Uciekałbym ile sił i jak najszybciej i to gdziekolwiek. Ale okazało się, że to tylko mnie się tak wydawało. Bo dla niektórych mieszkańców jak można wnioskować z hasła na płótnie to istna ziemia obiecany.

 

Ciekawe jest u nas to umiłowanie do transparentów. Zawsze jak coś się, komuś nie podoba lub odwrotnie to natychmiast komunikujemy się ze światem transparentem. Najlepszym miejscem do wywieszenia transparentów jest jak się wydaje jednak stadion piłkarski. Nie chodzi mi tu o tradycyjne transparentowe komunikaty w stylu „Polska gola”. Tam na stadionie od lat trwa nieprzerwana walka polityczna na hasła wypisywane na płótnie. Prekursorem tego zjawiska okazał się obecny europoseł PiS Jacek Kurski, który przyznał, że już w 1985 roku wieszał na meczu piłkarskim 12-metrowy transparent nawołujący do bojkotu przypadających tydzień później wyborów do Sejmu.

 

Teraz europarlamentarzysta też staje dzielnie w obronie hasła, jakie zawisło na stadionowym płocie. Transparent może i był całkowicie niezwiązany ze sportem, ale za to w duchu politycznego sprzeciwu moralnego. Brawo Panie pośle! Przecież każdy ma prawo do własnych transparentów i nic nikomu do tego, co tam wypisuje i gdzie to wiesza.  Nie można blokować tej prastarej formy komunikacji. A ja tak sobie przypomniałem w związku z posłową walką o stadionowy byt transparentów słowa innego poety: „Polska — ojczyzną wszystkich Polaków to hasło zwala Cię z nóg i tylko niepokój jakiś w Tobie się budzi czyżby we Francji mieszkali Francuzi?”