Zakazany owoc czerwonej gwiazdy

Obublikował pavvel dnia

Są pewne podobieństwa między służbą zdrowia a polityką. No, może nie we wszystkich aspektach, ale na pewno w niektórych tak. W polityce często znajdują się ludzie, którzy są chorobliwie na coś uczuleniu i choć są zarażeni nie bardzo zdają sobie sprawę ze swojego stanu totalnego uczulenia. Co więcej na siłę chcą przekonywać innych, że to oni są zdrowi, a wszyscy inni chorzy.

 

Bardzo wielu politykom wydaje się, że są lekarzami dusz i jako tacy za wszelka cenę, za wymierną finansową cenę oczywiście, chcą nieść na siłę pomoc, w ich mniemaniu, potrzebującym uzdrowienia. W ostatnich dniach zebrało się w Warszawie konsylium poselskie lekarzy dusz i uchwaliło zakaz produkowania i sprzedaży komunistycznych emblematów.  Podobno pacjent, czyli społeczeństwo, w swej chorobie tak się zatracił, że już sam nie rozumie, co złe, a co dobre i trzeba go na siłę wyleczyć. Szczególnie rozwinęła się czerwona choroba w umysłach młodych ludzi, co to w swym schorzeniu utracili pamięć i jeszcze w szaleństwie pokazują na zewnątrz symbole swej totalitarnej czerwonej choroby. Ale, na szczęście jest zdrowa lekarska siła w narodzie. Są ci, co wielgachną strzykawą kodeksu karnego wepchną im do głowy przez tylną cześć ciała prawdę, czym jest sierp i młot.

 

A jak kto nie posłucha i w malignie niezrozumienia jedynie słusznych ideałów lekarzy z Wiejskiej, nałoży z młodzieńczej przekory choćby koszulkę z Leninem, to go na przymusowe leczenie sanatoryjne na dwa lata za kraty. Nie warto przecież przekonywać, że to totalitarny ustrój państwowy stoi za zbrodniami, nie warto tłumaczyć, nie warto perswadować, u nas warto tylko i wyłącznie karać. Bo przecież jak ktoś nałoży koszulkę z czerwoną gwiazdą, ma w domu portret Lenina, bo mu się akurat podoba sztuka socrealizmu do już od razy staje się złym i przewrotnie dążącym do wprowadzenia komunistycznego terroru człowiekiem. Choć tak do końca posłowie – lekarze dusz- w swej walce z komunistyczną czerwoną zarazą nie bardzo określili, czym jest sedno choroby, czyli co to jest symbol komunistyczny.

 

Czy jeśli mam w domu kilka książek Lenina, Marksa, Engelsa, bo z czystego zainteresowania tymi sprawami chciałem poznać ideologię państwa, które mnie dwadzieścia lat temu gnębiło, to teraz mam się tych woluminów pozbyć? Sam nie wiem.  Dostałem kiedyś od znajomego w prezencie czapkę uszatkę żołnierza radzieckiego ze stosowną do umundurowania gwiazdą czerwoną. To znaczy, że teraz każdorazowe jej założenie to ryzyko dwóch lat wiezienia? Mam tylko nadzieję-, że czerwony kolor jednej z moich koszulek nie zaprowadzi mnie do ciemnicy? Nie wiem jak to jest, ale u nas zawsze jest tak, że lepiej jest od razu w łepetynę ustawą i do lochu, niż zadać sobie trud edukowania i wyjaśniania. Wolałbym żeby młody człowiek nie założył ubranka z podobizną Stalina, bo wiedziałby doskonale, że ten był jednym z największych zbrodniarz w historii ludzkości. A nie, dlatego że będzie się bał policji, sądów i kary za swój koszulkowy czyn zabroniony ustawą rządową.

 

Człowiek ze swej natury jest przekorny. Jak mu czegoś nie wolno, jak mu się czegoś zabrania to zawsze zrobi na odwrót. Czy przez wprowadzenie ustawy zakazującej noszenia ubrań, emblematów, znaczków z sierpem i młotem nie tworzy się sytuacji, w której efekt będzie zupełnie odwrotny? Czy owoc zakazany nie stanie się przez to smaczniejszy? Więc, po co leczyć na siłę, może warto zastosować łagodniejszą terapię.