Cud w publicznej telewizji
Niedawno w sejmie trwała wielka wojna o kształt i treść nowej ustawy medialnej. Teraz wielkie spory polityków w tej sprawie ucichły, bo mają oni już nową zabawkę w postaci afery hazardowej i stoczniowej. Posłom z prawej strony sceny politycznej jednak opatrzność sprzyjała, bo ich wymarzone występowanie wartości chrześcijańskich w państwowej telewizji w cudowny sposób załatwiło się samo bez ich działu. I to bez specjalnego zapisu w nowej ustawie medialnej. Chcieli oni by zadaniem mediów publicznych było wspieranie wartości chrześcijańskich i proszę, jest to wspierane i promowanie jak się patrzy i na całego. Tak oto słowo, choć niezapisane w ustawie stało się ciałem na ekranie telewizorów bez udziału posłów. Bez ich wielodniowych sporów, targów, wzajemnych oskarżeń i wielogodzinnych głosowań. Nie wierzycie, że tak jest? Jak to? Przecież wystarczy usiąść przed telewizorem, przełączyć na TVP by już po chwili przenieść się dzięki temu telewizyjnemu oknu na świat do istnej krainy pobożności i uduchowienia.
A ewangelizacyjnych zadań przed TVP jest wiele. Muszą one, te przez nas opłacane publiczne media, przestrzegać chrześcijańskiego systemu wartości, umacniać obraz polskiej rodziny, propagować postawy prozdrowotne oraz przeciwdziałać patologiom społecznym i wszelkiej dyskryminacji. Tak się teraz u nich w tej TVP porobiło, że aż dziw bierze, że program telewizyjnego nie zapowiada zakonnica, a wiadomości nie czyta ksiądz redaktor. Misyjne wpajanie chrześcijańskich wartości społeczeństwu przed telewizorami, widać w prawdziwej ofensywie duchowieństwa w serialach. Przecież ojciec Mateusz to ucieleśnienie ideału księdza. Takiego duszpasterza to każdy Polak i katolik chciałby widzieć na swojej parafii, a nie tylko w telewizji. Taki ksiądz detektyw w ciągu kilku dni wyjaśniłby z wdziękiem każdą aferę nawet tę hazardową. Jak pięknie oglądałoby się ojca Mateusza współdziałającego ze służbami specjalnymi, który na końcu odcinka lub na początku wiadomości telewizyjnych wyjaśniłby, kto w tej sprawie jest winny i kto pójdzie siedzieć na długie lata. Aż szkoda, że to tylko postać z serialu, a nie rzeczywistość.
Misyjny zapis z projektu ustawy o mediach dotyczący przeciwdziałaniu patologiom społecznym jest już z powodzeniem realizowany w publicznych mediach. Taki ksiądz detektyw to prawdziwy heros w sutannie, co to przywraca wiarę w prawo i sprawiedliwość. Choć o wiele więcej zdziałałby ksiądz Mateusz gdyby współdziałał z zakonnicami z nowego serialu TVP pod tytułem Siostry. Wtedy przecież już nikt by nie ukrył się ze swoimi zbrodniami. Żaden aferzysta i łapówkarz nie czułby się bezkarny gdyby w komisji sejmowej do spraw afer zasiadał ksiądz Mateusz oraz sprytne zakonnice. A jakby tak ojciec Mateusz zastąpił zdekonspirowanego agenta Tomka? Już nikt nie zarzucałby Centralnemu Biuru Antykorupcyjnemu działań niemoralnych. Bo etyczność prac CBA gwarantowałby ksiądz proboszcz – znany detektyw. Przystojny ksiądz na spotkania komisji sejmowej przybywał na rowerze a nie samochodem jak nasi politycy. Boże, jak byłoby pięknie! Naszych politycznych braci bliźniaków chętnie zamieniłbym na proboszcza i wójta z serialu Ranczo. Aż szkoda, że to telewizja, a nie rzeczywistość.
Misja umacniania obrazu polskiej rodziny jest z zapałem realizowana przez serial Plebania. TVP poprzez serial o tytule Na dobre i na złe, jak nic propaguje postawy prozdrowotne zapisane w misyjności. Każdy przecież chciałby leczyć się w takim szpitalu. Oj jakby było cudownie i misyjnie w tej TVP zobaczyć taki uduchowiony świat! Już teraz serialowi księża pełnią rolę duchowych przewodników oraz reprezentują tradycję w wydaniu popularnym. Czyli jak nic misja umacniania chrześcijańskiego systemu wartości w publicznej telewizji jest realizowana na całego. Ale nie tylko poprzez seriale. W każdym tygodniu w TVP ukazuje się osiem programów cyklicznych: w niedzielę: transmisja Mszy Świętej, transmisja modlitwy Anioł Pański Ojca Świętego z Watykanu oraz program informacyjno-publicystyczny – Między Ziemią a Niebem. W poniedziałek – magazyn społeczny Znaki Czasu, w środę – Raj – program dla młodzieży, w czwartek – My Wy Oni – program rodzinny; w sobotę – Ziarno, program dla dzieci i rodziców, ( mój ulubiony) oraz Słowo na Niedzielę.
I jeszcze słowo do tych, co tu mnie zaraz wyzwą od komuchów i bezbożników. Mnie się to naprawdę podoba! Ja tam lubię takie katolickie bajanie i misyjne zaklinanie rzeczywistości. To jest naprawdę ciekawsze niż polityczne spory i walki. Jak tak oglądam TVP to jestem pewien, co do prawdy zawartej w kościelnych badania, że Polacy w dziewięćdziesięciu dziewięciu procentach to katolicy mniej lub bardziej praktykujący. I mnie, tej jednostce z pozostałego jednego procenta to się bardzo podoba. I nie widzę już potrzeby prac nad ustawą medialną i umieszczania w niej zapisów o potrzebie przestrzegania chrześcijańskiego systemu wartości przez TVP. Przecież, po co walczyć o coś, co już się dokonało samo, w cudowny zapewne sposób.
