Piętnastolecie do zmiany
Prezydent mojego prowincjonalnego miasta ma taki nowy pomysł na zbliżającą się kampanię wyborczą. No może nie on sam ma taki pomysł, ale jego zespół doradców, skupiony w dziale promocji władzy prezydenckiej to już na pewno. Oczywiście dział urzędu miejskiego nosi inną nazwę, ale jego funkcja moim zdaniem na tym głównie polega. Robią wszystko, aby lud ciemny mojego miasta zrozumiał, że choć zasadniczo jak naucza pismo „ po owocach ich poznacie” to, choć te „owoce” poczynań władzy jak dotychczas, przeważnie marnawe i kwaśne, to warto poczekać jeszcze ze cztery lata na ostateczny efekt owocobrania. Tak czy inaczej, prezydent miasta wybrał się ostatnio z gospodarczą wizytą do ludu swego, zamieszkującego osiedle mieszkaniowe o dumnej nazwie XV – lecia.
Oczywiście w zamierzchłych czasach, kiedy ta nazwa została nadana miała ona jeszcze jeden człon, odnoszący się do dawnej nazwy naszego państwa, ale jakoś tak przez te wszystkie lata zapomniano o tym i o wielu lat w świadomości mieszkańców mojego prowincjonalnego miasta ta dzielnica mieszkaniowa nosi nazwę po prostu osiedla piętnastolecia. O czym donosiły nawet oficjalne plakaty zapraszające mieszkańców dzielnicy na spotkanie z prezydentem. Na spotkaniu, jak by to powiedziano w oficjalnej nomenklaturze „ poruszano wiele ważnych kwestii związanych z funkcjonowaniem miasta oraz z życiem jego mieszkańców”. Prezydent szeroko i przez niemal godzinę opowiadał o: budowaniu marki miasta, o planowanych i już przebiegających remontach ulic i chodników na XV-leciu, o kamerach monitoringu zamontowanych w tym rejonie miasta, o wielu sukcesach, oraz o tym, jakie to jeszcze radości czekają mieszkańców dzielnicy za jego przyszłych rządów.
Kiedy prezydent miasta postanowił oddać mikrofon mieszkańcom, jednym z pierwszych postulatów, jakie padły z sali była ta, o zmianie nazwy osiedla XV-lecia. Czyli klasyczna dla naszej prowincjonalnej wrażliwości. Nieważne dziurawe chodniki, nieważny brud, sterty śmieci i błoto, brak miejsc do parkowania i ogólny nieład panujący w dzielnicy, bo dla niektórych najważniejsza jest nazwa. Bo jak nazwa będzie właściwa to i jakoś tak raźniej nam wszystkim będzie się żyło. A już najlepiej gdyby jeszcze imię jakieś świętej osoby osiedle nosiło, no to wtedy jak nic wszystko by się natychmiastowo zmieniło na lepsze.
W dawnych mrocznych czasach mrocznego ustroju, gdy wybudowano osiedle piętnastolecia była to jedna z najpiękniejszych i nowoczesnych dzielnic mieszkaniowych nie tylko w moim mieście, ale i w kraju. Powstały w tym czasie nowe bloki, ulice, szkoły, przedszkola, biblioteki oraz liczne sklepy i pawilony handlowe. O zieleń na osiedlu troszczyli się zatrudnieni ogrodnicy, co nie było w tamtych czasach ogólnie przyjętą normą. Jeszcze do tej pory osiedle XV-lecia jest jednym z najbardziej zielonych miejsc w moim mieście. Charakterystyczne dla dzielnicy są też liczne rzeźby poustawiane w wielu miejscach na dzielnicy. Były też oczka wodne z fontannami, po których niestety pozostał niewielki ślad, bowiem zostały zasypane. Ja bym wolał żeby wszystko raczej wróciło do stanu, który był przy nadawaniu nieprzystającej do naszych czasów nazwy niż żeby zaczynano porządkowanie dzielnicy od zmiany jej nazwy a wszystko inne pozostawiono tak jak dotychczas.
Odnoszę wrażenie, że Piętnastolecie powstało z bytu nigdy nieistniejącego, a jeśli nawet istniejącego to nie wartego pamiętania. Osiedle zbudowali robotnicy i inżynierowie, zaprojektowali architekci, a nazwali ówcześni działacze. Jeśli nawet, choć dla jednego z nich, ta nazwa coś znaczyła to nie wolno jej zmieniać. Jest to cześć naszej historii i choć może dla niektórych bolesnej i złej to jednak jest to nasze dziedzictwo i nie wolno go wymazywać tylko dlatego, że nazwa nie przystaje do naszych czasów. To tylko osiedle mieszkaniowe o tej nazwie, a nie pomnik bohaterów ówczesnej władzy. Zbudowano tę dzielnicę dla ludzi i budowali ją ludzie, którzy żyli w tamtych czasach. W latach, kiedy ją budowano taka nazwa nikogo nie dziwiła a teraz też nie powinna dziwić, bo jest to tylko i wyłącznie nazwa historyczna tej części miasta i nie ma nic wspólnego z chęcią uczczenia dawnego systemu politycznego.
Było wiele prób zmian nazw ulic, które absolutnie się nie przyjęły. I choć były czasami słuszne to i tak w świadomości mieszkańców mojego miasta nadal funkcjonują nazwy, których już od dawna nie znajdziemy na tabliczkach informujących o patronie ulicy. Czasami zmiany są konieczne, ale w tym przypadku raczej nie… a jeśli już to nie takie.
