A mnie się to nie podoba i już!
Ja naprawdę nie wiedziałem, że nasz najważniejszy w państwie człowiek, to taka anarchistyczna dusza. Bo to niby na straży państwa i prawa stoi niezłomnie, a tu taki numer! No jak nic anarchista! On się nie będzie stosował do prawa unijnego, bo ono jest w jego przekonaniu niedobre i już! Po sprawie! I jeszcze innych namawia do niestosowania tego prawa. – Nikt nie będzie w Polsce przyjmował do wiadomości, że w szkołach nie wolno wieszać krzyży, nie ma na co liczyć. Być może gdzie indziej tak, ale w Polsce nie – zapewnił w swym przemówieniu Lech Kaczyński. Nie będzie się on – najwyższy urzędnik stosował do wydanych zgodnie z prawem europejskim, obowiązującym także w Polsce, wyroków trybunału w Strasburgu, bo on wie lepiej, co dobre. I koniec.
Wielokrotnie i bardzo wielu powtarzało mi, że prawa trzeba przestrzegać i je szanować. Że choć wydawać się może nam czasem za surowe, a czasem kompletnie bezsensowne, to jednak jest ono obowiązujące i nic go nie zmieni. Do czasu aż ponownie mądrzy ludzie, wybrańcy narodów zasiądą do jego nowelizacji lub kompletnej zmiany. Niejednokrotnie i znów od niejednej ważnej osoby w tym państwie słyszałem, że po to państwo polskie przystąpiło do unii europejskiej żeby nie tylko czerpać z niej pełnymi garściami dotacje. Poza korzyściami z przynależności dostaliśmy też sporo obowiązków.
Ile to razy wmawiano mi, że są w Polsce przedunijnej przepisy, które powinny być zmienione, bo nie przystają do tych europejskich. Bo choć zdarzało się, że czasami były lepsze, rozsądniejsze to były złe, bo nie unijne. A przecież w unii powinny obowiązywać jednakowe przepisy i prawa, tak dla Hiszpana, Anglika czy Polaka. No i mnie przekonali. Byłem pewien, że jak już zdecydował naród w referendum, że chce do Europy to jednocześnie uznał, że prawo unijne obowiązuje i u nas.
Orzeczenie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, który uznał, że w imię świeckiego charakteru państwa, z włoskich szkół powinny zniknąć krzyże, obowiązuje też na terenie Polski. Ale najwyższy urzędnik nie bardzo się z tym prawem zgadza i już zapowiedział, że „nie ma na co liczyć” na stosowanie unijnych wyroków sądowych w Polsce. Czyli jest teraz tak, że są prawa lepsze i gorsze i mogę sobie swobodnie wybierać, czemu mam się podporządkować, a co mi niespecjalnie pasuje. Bo przecież przykład idzie z góry. Podatki nie bardzo mi odpowiadają? Nie płacę. Pan w sądzie czy na lotnisku poddaje mnie szczegółowej kontroli. A to niby, dlaczego? Mnie się to nie podoba i mam prawo protestować i nie zważać, że są jakieś ku temu przepisy uchwalone. Mnie się to nie podoba i już! I zawsze mogę się powołać na to, że przecież to złe prawo i trzeba je zmienić i właśnie zamierzam, a do tego czasu nie będę się do nielubianych praw stosować, bo mi się nie podobają po prostu.
Ja się już przyzwyczaiłem do symboli jednej religii w budynkach użyteczności publicznej w z założenia neutralnym wyznaniowo państwie. Nie przeszkadza mi to, choć wydaje mi się to niestosowne. Nie zamierzam przeciwko tej religijnej obecności wokół mnie głośno protestować na ulicy. Ale jeśli zapadnie w tej sprawie zadowalający mnie wyrok trybunału w Strasburgu to ze zrozumieniem uznam go za obwiązujący tak jak ze zrozumieniem przyjąłem poprzednie rozporządzenia w tej sprawie. Nadal będę stał na stanowisku, że sprawy wiary są sprawą prywatną każdego wyznającego obojętnie, jaką religię. Ale nie może być tak, że neutralne wyznaniowo państwo tej neutralności nie przestrzega.
Jak już jestem zmuszony przez systemy państwowe do przestrzegania prawa to przynajmniej dla przyzwoitości oczekiwałbym, że tego samego prawa będą przestrzegać i je szanować najwyżsi urzędnicy państwowi. Bez względu na to czy będzie to prawo wewnętrznie polskie, czy obowiązujące na terenie całej unii europejskiej. I czy będzie to zgodne z ich przekonaniami lub nie. Chcę tyle, albo przynajmniej tyle.
