Nie tylko sny muszą być prawomyślne.
Każdy ma tajemnice, których nie chciałby ujawniać innym. Zazwyczaj jest to nie tyle coś wstydliwego, co prywatnego, o czym nie chcielibyśmy informować innych. To jest nasze i tylko nasze. Nie chodzi tu o czyny karalne, niemoralne czy niegodne. Chodzi mi tu o tę strefę prywatności, która nie powinna być nigdy przekraczana, bo jest tylko nasza i nikogo więcej. Jeśli nie robimy nikomu krzywdy, jeśli nie jesteśmy o nic oskarżani, to nasza prywatność jest najważniejsza. A ja mam coraz silniejsze wrażenie, że państwo coraz bardziej zaczyna mi zaglądać przez ramię, gdy pisze prywatnie do przyjaciela o prywatnych sprawach. Chce wiedzieć gdzie aktualnie przebywam oraz z kim i o czym rozmawiałem. I nawet jak nic nikomu nie zrobiłem, nikomu nie zagrażam, to takie informacje o mnie, państwo chce zbierać, lub już zbiera tak na wszelki wypadek, oraz skrupulatnie przechowuje.
Prawo do prywatność to jedno z podstawowych praw wolności człowieka i obywatela. Można uznać, że definicją tego prawa jest stwierdzenie, że każdy człowiek ma przynależne prawo do bycia pozostawionym w spokoju. Czyli rozumiem, że nie można mnie uznać za potencjalnego przestępcę, gdy nie mam nawet zamiaru popełnić czynu karalnego. Coraz bardziej jednak nabieram przekonania, że we współczesnym świecie każdy człowiek jest dla państwowej machiny kontroli i przymusu potencjalnym zagrożeniem. W myśl zasady, że każdy jest winny, tylko, że nie wszystkim to jeszcze udowodniono. Taka zasada jak nic pasuje do nowej unijnej dyrektywy o retencji danych. Nasze Ministerstwo Infrastruktury pracuje właśnie nad doprecyzowaniem tych przepisów i dostosowaniem ich do sytuacji na naszym rynku telekomunikacyjnym. Nowe przepisy, które wejdą w życie pierwszego stycznia 2010 roku zmuszają operatorów do przechowywania wszystkich danych o lokalizacji użytkowników telefonów komórkowych w momencie nawiązania przez nich połączenia oraz przez cały czas trwania rozmowy. Po co moje państwo chce wiedzieć gdzie się znajdowałem w momencie rozmowy z moją ciocia Jadzią? Nie wiem? Ale ważne jest to, że takie dane o moim prywatnym życiu rząd zbiera i przechowuje.
Centralne Biuro Antykorupcyjne, Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz Polska Policja też chętnie zobaczyłyby, co tam ciekawego pisałem ostatnio do mojej koleżanki w mailu. Jak donosił nie tak dawno dziennik Rzeczpospolita siły specjalne chcą mieć dostęp do informacji o internautach. Tajni agenci rządowi ochoczo zapoznawaliby się zapewne z tym, jakie to portale i strony internetowe przeglądam, jakie pisałem maile i tak dalej. Śledziliby komunikatory internetowe, fora, portale społecznościowe oraz blogi. Oczywiście wszystko bez mojej wiedzy. Dane takie zdaniem spec służb, powinny być przechowywane przez operatorów przez kolejnych pięć lat. Ten dziwaczny pomysł to projekt nowelizacji ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną.
Nie wiem, po co mojemu państwu ta totalna wiedza o tym, co robię i gdzie przebywam. Teraz rząd chce wiedzieć gdzie dzwoniłem, o czym rozmawiałem i gdzie wtedy byłem. Chce wiedzieć, co oglądam w Internecie i o czym i do kogo piszę. Do tego jeszcze dochodzą kamery na każdym skrzyżowaniu, na każdej ulicy oraz w każdym sklepie. Nie jest też pewnie problemem dla tajnych służb dowiedzieć się, co jem i co kupuję w sklepach, jeśli płaciłem za to kartą płatniczą. Chyba jeszcze nigdy nie byłem poddawany tak ustawicznej obserwacji. I jeszcze chyba nigdy nie występowałem bez mojej wiedzy w tak wielkiej liczbie baz informacyjnych. Tylko, po co ta wiedza? Jak mówiłem nie wiem, choć się domyślam. I to budzi we mnie strach.
Przypomniał mi się fragment z książki Georga Orwella – Rok 1984 – który pozwolę sobie zacytować na zakończenie tych moich rozważań o granicach prywatności przekraczanych przez zamiłowanie państwa to prewencyjnej inwigilacji. – Jeśli chce się zachować tajemnicę, należy ukryć ją nawet przed sobą. Trzeba pamiętać o niej bez przerwy, lecz dopóki nie nadejdzie właściwa chwila, nie należy ani ubierać jej w słowa, ani pozwolić, aby przeniknęła do świadomości. Od tej chwili nie tylko jego myśli, ale również odczucia i sny muszą być prawomyślne.
