Drugi policzek
Bardzo trudno znaleźć granicę między sztuką a bluźnierstwem. Cztery lata temu wielkie oburzenie w świecie islamu wywołały karykatury Mahometa, autorstwa duńskiego rysownika Kurta Westergaarda. U nas w Polsce nikt nie atakuje jeszcze z nożem i siekierą w dłoni domów tych, którzy dopuścili się obrazy uczyć religijnych. Ten, kto w przypływie dziwnie pojętych działań artystycznych drze na strzępy biblię może u nas liczyć, co najwyżej, na rozgłos związany z oskarżeniem i rozprawę przed sądem, która pewnie nie skończy się skazującym go wyrokiem. Jest to jednak wielka różnica. I zapewne to właśnie zachęca niektórych artystów czy jak kto woli pseudoartystów to zamanifestowania tego, że nie podzielają poglądów katolików. I robią to czasami w sposób, powiedzmy to sobie jasno – żenujący.
Ale czy od razu Polak katolik musi biec do sądu? Wolałbym żeby takie czyny raczej zasługiwały na pogardę i litościwe popukanie się w czoło, sugerując stan umysłowy artysty, niż żeby politycy w gniewie i oburzeniu składali doniesienia o popełnieniu przestępstwa obrazy uczuć religijnych w prokuraturze. Bo mam wrażenie, że jeśli dziś nie mamy do tego dystansu, to potem rozwinie się to nam w inkwizycję i zapachnie wszędzie dymem ze stosów. U nas wszystko, co dotyczy religii jest czarno – białe. Jest jedna strona kościoła „wow”, z nominalni milionami wyznawców, pielgrzymkami, telewizją katolicką, niedzielna mszą i pierwszą komunią oraz to wszystko, co jest po drugiej stronie, czyli Ci, co przez głupotę lub z rozmysłem zapragnęli pokazać, że nie bardzo im po drodze z rzymskimi katolikami. Oczywiście jest jeszcze środek. Czyli tacy, co nie wpadają w ekstrema. Ja raczej nie jestem wiernym wyznawcą, ale też z szacunkiem podchodzę do tych, którzy wierzą. Czyli jestem szary.
– Mówimy nie, obrazie naszych chrześcijańskich wartości i symboli. Powołując się na wolność słowa i swobodę wypowiedzi pseudoartyści nie mogą bezkarnie obrażać naszej wiary katolickiej – powiedziała pewna pani poseł przy okazji składania zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa obrazy uczuć religijnych przez pewnego artystę. Jak to się ma do słów Jezusa: „Wciąż miłujcie swych nieprzyjaciół, czyńcie dobrze tym, którzy was nienawidzą”. Moim zdaniem lepiej jest jednak przekonywać, że ktoś robi źle, niż zamykać go w więzieniu. Polemizować z nim, rozmawiać niż całą tę sprawę sprowadzać do sądowego wyroku i do wymierzenia kary. Tam gdzie chodzi o religię czy wiarę chciałbym bardziej rozwiązań o charakterze religijnym niż prawnym. Bo przecież powiedziane jest w piśmie „nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni”.
Wolałbym też postrzegać rzymski katolicyzm, jako religię miłości, bo przecież na taką się kreuje. Jak ktoś grzeszy to raczej niech mu będą odpuszczone te grzechy. Po co w to mieszać świeckie sądy? „Odpuszczają się tobie grzechy twoje”, – jak rzekł Jezus do niewiasty przyłapanej na cudzołóstwie i do niego przyprowadzonej: „Ja cię nie potępiam – idź w pokoju i nie grzesz więcej”.
W pewnym piśmie katolickim przeczytałem takie zdanie: „Pan Darski ma szczęście, że nie mieszka w państwie muzułmańskim. Gdyby znieważył Koran, miałby już podcięte gardło lub musiałby uciekać przed fatwą”. Sądzę, że nie można tego rozpatrywać w kategorii szczęścia. Jeśli mamy się odróżniać od tamtych zachowań, od tamtej kultury, to raczej nie powinniśmy tłumaczyć, że takie zachowanie jak niszczenie biblii może kogoś obrazić. A już na pewno nie możemy podrzynać gardeł, jeśli ktoś w naszym przekonaniu grzeszy. Wiem, może to naiwne. Ale nadal chciałbym postrzegać religię rzymskich katolików, jako wyznanie przebaczenia i miłości a nie religię kary za grzech przed świeckimi sądami.
Chrystus żywił dla swych wrogów tylko współczucie nie wrogość. Dlatego chyba warto nawracać, pouczać, przekonywać niż po prostu karać. Przecież powiedziane jest w piśmie: „tak samo w niebie większa będzie radość z jednego grzesznika, który się nawraca, niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, którzy nie potrzebują nawrócenia. (…) Tak samo, powiadam wam, radość powstaje u aniołów Bożych z jednego grzesznika, który się nawraca.” Tak chyba będzie dla wszystkich lepiej, dla wierzących i niewierzących.
