Złe następstwa umiejętności gry w golfa

Obublikował pavvel dnia

Ostatnio oglądałem z moim kolegą, który powrócił z zagranicy, wiadomości telewizyjne. Mieszka tam na stałe, więc jest zdecydowanie oderwany od naszej krajowej rzeczywistości. A dodatkowo nie jest fanem polityki, a już w szczególności polityki prezentowanej w telewizji. Nie wiedział biedaczek, że u nas, od pewnego czasu na newsowym topie jest afera hazardowa. Nie kojarzył absolutnie głównych jej postaci. A co najśmieszniejsze on, ten mój kolega z zagranicy nie bardzo wie, kto jest, kim w polskiej polityce. To takie dziwne. Prawda? Gada po polsku a nic nie wie. Przecież u nas jak zejdzie się dwóch Polaków to razem mają trzy poglądy polityczne. A on mówi mi, że go to absolutnie nie interesuje. Dziwak taki. Mieszka tam sobie na zachodzie Europy i nic nie wie o naszym wielkim świecie politycznym. O tak ważnych sprawach jak na przykład afera hazardowa nic a nic nie wiedział. I tak sobie oglądaliśmy razem wiadomości. Na ekranie pojawił się polityk z platformy obywatelskiej – a on do mnie, kto to taki? Wyświetlił się na monitorze ważny i ogólnie rozpoznawany działacz prawa i sprawiedliwości – a ten pyta, dlaczego on taki wnerwiony? Nie znał szczegółów seksafery. Nie kojarzy ministrów. I ogólnie nic o naszych ojcach narodu nie wiedział. Miałem wrażenie, że najbardziej rozumiał i kojarzył fakty podane przy prognozie pogody. Polak, a prawie nie Polak, bo jak to rodak może nie rozumieć polityki?

 

Kolega ma pewną pasję. Jest nią golf. A właściwie turbo golf. Czy odmiana golfa, w której zamiast grać na trawiastej, wymuskanej powierzchni pola golfowego, gracze preferują dowolny teren. Do gry w urban golfa wykorzystywane są przestrzenie postindustrialne, czyli stare fabryki, opuszczone hale, miejskie blokowiska. Nie trzeba się tam też specjalnie ubierać. W tej grze nieważny jest ubiór zawodników. Nie panują tam sztywne zasady obecne w elitarnym klubach golfowych. Używa się sprzętu, jaki kto ma i na jaki go stać. Dołki, do których ma trafić piłeczką zawodnik to w tym zurbanizowanym sporcie najczęściej dowolne elementy otoczenia. Ogólnie zasady ustala się między graczami i są w zasadzie dowolne. Najważniejsza jest dobra zabawa.  I mój kolega z przyjaciółmi bawi się właśnie w turbo golfa w najlepsze. A że ja też chciałem spróbować tej świetnej zabawy dostałem od niego kije oraz wielki wór piłeczek do golfa. I teraz jak tylko jest taka możliwość, ja i mój kolega od czasu do czasu gramy w golfa.

 

Tak sobie oglądaliśmy wspólnie wiadomości w telewizji. I nagle kolega pełen niepokojów zapytał mnie: czy u nas w Polsce już tak daleko poszły wszelkie zakazy wydawane przez państwo, że golf też stał się grą nielegalną. Na początku nie zrozumiałem, o co się mojemu szanownemu koledze rozchodzi. Ale przypomniałem sobie, że faktycznie wielki śledczy komisji do spraw hazardu Franciszek Stefaniuk z Polskiego Stronnictwa Ludowego, już od dłuższego czasu próbuje ustalić, przepytując kolejnych świadków zeznających przed komisja, czy potrafią oni grać w golfa albo czy nie posiadają takich zdolności. Można rzeczywiście odnieść wrażenie, że posiadając kij do golfa oraz piłeczki stajesz się automatycznie osobą podejrzaną politycznie. Jak na razie przesłuchiwani przed komisją w sprawie umiejętności gry w golfa nie sprawiali wrażenie, że są podobni do mnie czy do kolegi. Nie podejrzewam żeby byli oni fanatykami turbo golfa. Oni to raczej bardziej preferują wielkie trawiaste przestrzenie. Kluby golfowe. Elektryczne wózeczki. I cały ten snobistyczny sztafaż przypisany do tego sportu. Ale coraz bardziej się niepokoję jak spoglądam na te moje podniszczone kije do golfa.

 

Mam piłeczki golfowe. Posiadam kilka kijów. Nawet dość skutecznie potrafię posłać piłeczkę na znaczną odległość, kiedy mam dobry dzień. Żaden ze mnie zawodowiec. To jednak w golfa gram. Czy mam w związku z tym mam obawiać się wizyty policji politycznej? Czy za moje umiejętności będę ścigany? Czy będę wezwany przed komisję?  O nie! A jak stanę przed komisją do spraw hazardu? I jeśli znów poseł Stefaniuk zapyta, tak jak kiedyś innego przesłuchiwanego – Aż mi się ciśnie na usta, żeby zapytać pana, czy pan grał w golfa? No to będę musiał się przyznać i potwierdzić, że jestem winny tego, że gram. Jestem winny gry w golfa. Czyli w świetle ustaleń wielkiej śledczej komisji mogę być winny wielu, wielu innych przestępstw na przykład korupcji. Tak oto niewinna umiejętność uderzenia piłeczki kijem stała się wyznacznikiem tego, czy ktoś jest zamieszany w korupcję czy nie. Więc nic w tym dziwnego, że kolega się zaniepokoił.