Radośniej! Nie żyjesz jedynie dla siebie…

Obublikował pavvel dnia

Od rana przyjaźnie do otoczenia nastrajał mnie pan z telewizji. A to zażartował rubasznie i razem z koleżanką redakcyjną zaśmiewał się z żartu, który chyba tylko im wydawał się zabawny. A to wspólnie z milutką panieneczką od pogody, oznajmili radośnie, że idzie wiosna. A że śmiech i radosny nastrój bywa zaraźliwy, to i mnie zrobiło się tak jakby weselej na duszy. Nie zawsze tak radośnie smakuje poranek, kiedy trzeba zwlec się z łóżka i poczłapać do łazienki gdzie dopiero woda przywraca do życia. Potem w kuchni trzeba przygotować i zjeść śniadanie. Bo jak powszechnie wiadomo śniadanie jest najważniejszym posiłkiem dnia. Potem jeszcze należy się ubrać stosownie. Bo przecież w biurze nie należy się wyróżniać. Garnitur jest jak strój roboczy. Koszula plus krawat. Dreskody są najważniejsze tak twierdzi nie tylko twój boss, ale też pan z telewizji. Może jeszcze w klapę marynarki korporacyjny znaczek? Bez przesady przecież to tak jakbyś przypinał więzienny numerek. Butki, teczka, laptop, kluczyki i już jesteś gotowy wyruszyć do pracy. Praca jest przecież najwyższym dobrem człowieka. Nie jest źle. Masz pracę. I nawet ci za tę pracę płacą. Szczęśliwiec – myślisz o sobie. Jest przecież tak wielu, którzy właśnie tobie zazdroszczą. I ciągle masz wrażenie, że nie jesteś sam. Że jest jeszcze ktoś, kto liczy na twój codzienny trud i na twoje pieniądze.

 

Samochód. Ulica. Droga do biura. Tak samo. Co dnia tak samo. Zawsze tak samo. Tylko dla urozmaicenia codziennych podroży zmieniasz trasy. Może dziś obok stacji benzynowej? A może tak zaparkować troszeczkę dalej samochód? I do pracy przejść się spacerkiem przez park?  Ach te małe radości. Chwileczkę? Zaraz. Dlaczego coraz częściej myślisz o sobie w trzeciej osobie? Czy dlatego żeby twoje życie nabrało bardziej filozoficznej barwy – jak mawiał pewien dwudziestowieczny pisarz, którego książki tak lubisz? Pewnie tak. Ale pewnie też, dlatego że czasami myślisz, że nie jesteś prawdziwy. Że jesteś tylko swoim własnym awatarem. Automatycznie powtarzasz czynności. To samo każdego dnia. Tak samo każdego dnia. Tu radością jest każdy weekend. A nagrodą są zakupy. Nowa koszulka? Sweterek? Ale nawet jak kupujesz sobie prezent to jednocześnie robisz prezent komuś innemu. No tak, ale na zakupy możesz sobie pozwolić nie za często przecież. Ty jesteś tylko pracownikiem najemnym. Żaden z ciebie rekin biznesu. Wiesz dobrze, że to tylko twoja wina, nie chcesz być przecież krwawym drapieżnikiem. Ty bardziej tak łagodnie, więc sam jesteś sobie winny. Żal jednak, że nowy świat ten nie socjalistycznie zniewolony zniewoli cię szczurzą gonitwą i pieniędzmi.  Żal, że nie żyjesz w krainie łagodności.

 

Spacer. To szybki spacer przez park. Bo przecież na ósmą masz być w fabryce. Dobra w biurze. Kiosk z prasą. Spotykasz kolegę. Idziecie razem. W stadzie raźniej. Podtyka kolega biurowy pod nos swoją gazetę. Fakt, że tam w niej mało faktów. Ale kolega jest wyraźnie podekscytowany tym, co wyczytał. Wyczytał i chce się podzielić z tobą faktami. I już wiesz, że, choć cieplej i że wiosna to już nic nie będzie z radosnego poranka. Przecież nawet ta radosna gazetka opowiadająca o świecie bogatych i sławnych postanowiła przypomnieć czytelnikom, że ktoś od ich pobiera haracz. I bez tej gazety pełnej faktów wiedziałeś, że masz jedną z najniższych pensji w unii europejskiej i jednocześnie płacisz jedne z najwyższych podatków. Taka specyfika. Przecież nie żyjesz sam.  To przecież nasz wspólny dom. Masz na utrzymaniu jeszcze całą armię urzędników. Możesz być znów radosny! Nie jesteś sam! Jest przy tobie jeszcze i pani Henia z urzędu do spraw jakichś tam i pan Jan z urzędu, o którym nigdy nie słyszałeś. Ale oni tam wszyscy są. Tak jak ty, co rano wyruszają do swoich zajęć. Z tą tylko różnicą, że w tej naszej wielkiej polskiej rodzinie to ty pracujesz na ich pensję płacąc rodzinne z podatków.

 

Jak to poprawia humor… Bo przecież wiesz, że nawet pies nigdy nie jest sam mając swoje pchły. Tak ty nigdy już nie będziesz sam, bo masz swoje państwo, które jest z tobą od dzieciństwa aż po grób. Jakże inaczej wyglądają twoje poranne czynności, gdy masz świadomość, że masz na utrzymaniu tak wielu. I pana lotnika, co broni polskich granic. I pana wojskowego na wojnie w odległych krajach. I panią w urzędzie. I pana posła w sejmie. I wielu, wielu innych. Przy każdej wypłacie fiskus zabiera nam krocie, ale potem codziennie płacimy nowe podatki! Gdy coś kupimy, znów płacimy kolejny haracz. To są tak zwane podatki pośrednie, czyli zawarte w cenach produktów i usług. Jak to przyjemnie pomyśleć, że jak kupujesz bułkę to żywisz nie tylko siebie? Urzędnika też!