Czy na pewno godzien królów?
Czasem lepiej przemyśleć czyn, który tylko nam wydaje się właściwy, ale dla innych już taki być nie musi. Czasem lepiej jest nie składać propozycji, które mogą przyczynić się do podziałów w społeczeństwie w chwili, gdy tych podziałów nie powinno być wcale. Nie wiem, od kogo wyszła propozycja pochowania pary Prezydenckiej na Wawelu. Nie chcę wiedzieć. I wcale nie jest to najważniejsze. Ale wydaje mi się ta decyzja co najmniej niewłaściwa. Wielka tragedia jest momentem, w którym zrozumiałe są propozycje czy działania, które podyktowane są emocjami. Ale trzeba pamiętać, że w obliczu tej tragedii nie staliśmy się monolitem. Jednym umysłem pogrążonym w smutku. Każdy z nas przeżywa to, co się stało inaczej i nadal każdy ma prawo do własnego zdania. Do własnych poglądów. Nie rozumiem jak można było dopuścić do dyskusji nad miejscem wiecznego spoczynku Prezydenckiej pary w chwili narodowej żałoby. Takiej propozycji po prostu nie powinno być. Ale jeśli już jest, to należy zrobić wszystko, aby ograniczyć skutki podziałów, których dokonała. Może, więc dla dobra wszystkich, dla spokoju tych, co umarli i tych, co żyją, pochowajmy jednak prezydenta na Wawelu, jeśli taka jest wola rodziny i kleru. I choć wydaje mi się to niewłaściwe to już lepiej nic nie robić, niż narazić się na wstyd przed tymi z zagranicznych żałobników, którzy naszych argumentów przeciw pochowaniu głowy państwa w tym właśnie miejscu nie zrozumieją.
Jeśli, jak mówi wielu komentatorów, w obliczu tej tragedii nasze społeczeństwo w jakiś niewyobrażalny sposób się zjednoczyło, to jak mam odczytać głosy osób, które w ostatni wtorek wieczorem w Krakowie protestowały przeciwko pochówkowi Lecha Kaczyńskiego na Wawelu. To przykład tego, jak jedna nieodpowiedzialna decyzja może doprowadzić do wielkich podziałów w społeczeństwie. I nic już nie pomogą wypowiedzi ludzi zaklinających rzeczywistość, którzy widzą w tych protestujących tylko garstkę frustratów na tle monolitycznej rzeszy zwolenników pochówku Prezydenta w Krakowie. Ale ja widzę Tych, co stali i stać pewnie będą na ulicach Krakowa z transparentami: Czy na pewno godzien królów? Oraz – Kraków mówi nie – zadają tylko pytania, które chce zadać wielu, ale nie wszyscy mają tyle odwagi. Bo wielką trzeba wykazać się odwagą, aby stanąć w tych dniach przeciw zbiorowej żałobie i zadać uzasadnione przecież pytanie.
Nie na Wawel, na Powązki – skandowali demonstranci. O decyzji o pochowaniu pary Prezydenckiej na Wawelu, w krypcie obok Józefa Piłsudskiego, poinformował kardynał Stanisław Dziwisz. I odnoszę wrażenie, że niepotrzebnie wydał na to zgodę. Można się było spodziewać, że kto sieje wiatr ten zbiera burze. I właśnie tak się stało. Wiem, że rodzina (?) Prezydenta oraz Jego bliscy współpracownicy w taki sposób chcieli go zapisać wśród wybitnych bohaterów, zaliczając go do grona najbardziej zasłużonych ludzi – używając słów kardynała. I wcale im się nie dziwię. Ale co innego wola rodziny pogrążonej w smutku, a co innego wola strażników tego świętego i bardzo znaczącego dla narodu polskiego miejsca. Czy nie można było po cichu, bez rozgłosu odmówić, aby właśnie nie siać ziarna sporów, które teraz rozlały się na cały kraj? I nie wolno odmawiać teraz możliwości wypowiedzi tym, którzy w demonstracjach chcą pokazać swój sprzeciw wobec decyzji, która została mimo wszystko podjęta wbrew woli przynajmniej część narodu. Nie wolno się też dziwić, że ktoś ma inne zdanie, bo Wawel to nie przypadkowe miejsce, to symbol. Miejsce spoczynku naszych królów i wieszczów. Tragedia nie może być powodem do gestów wobec tych, którzy za życia nie dostąpili tak wielkich zaszczytów. Śmierć nie może stać się powodem, dla którego ktoś staje się godniejszy po śmierci niż był za życia.
Może właśnie tym zaszczytem pochowania Prezydenta na Wawelu robimy temu człowiekowi wielką krzywdę. Bo na jego pamięci, na jego dokonaniach, już zawsze będzie rysa posądzenia Go o to, że nie był godzien spoczywać na Wawelu. Zgadzam się z jednym z protestujących w Krakowie, że: zaszczyt, który jest przesadny, i w tak kuriozalny sposób niezasłużony, obróci się w tej chwili w śmieszność. Choć jeśli już doszło to tego, że o takiej propozycji dyskutujemy, to może jednak dla dobra wszystkich, dla spokoju zmarłych, dla godności narodu pochowajmy Prezydenta na Wawelu. Po prostu ciszej nad ta trumną.
