Pstryczek elektryczek w przedpłacie

Obublikował pavvel dnia

Dostałem dziś fakturę za prąd. To znaczy pocztą dostałem dwa rachunki. Jeden za ten prąd, co to go już zużyłem i drugi rachunek, który mam zapłacić w wyznaczonym przez zakład energetyczny krótkim terminie za energię, którą mam dopiero wykorzystać w przyszłości. I tak mam dużo szczęścia z tym rachunkiem, bo los umieścił mnie w rejonie, w którym nie działa firma Enion Energia.  Bo firma ta, w trosce o dobro swoich klientów, postanowiła zmienić system naliczania przedpłaty za zużycie prądu. Teraz, nie za dwa miesiące prognozy mają tam jej klienci płacić, ale za pół roku z góry.  Gdyby to Enion dostarczała do gniazdka w moim domu prąd to z pewnością moje emocje związane z otrzymaniem korespondencji z zakładu energetycznego byłyby o wiele silniejsze. A tak to nawet mogę uznać, że ten mój dostawca energii to jednak ludzki pan, bo mógł postąpić jak Enion a jednak tego nie zrobił. Czyli mam szczęście niepojęte. Takie przedpłaty za coś, co wykorzystam w przyszłości to najciekawszy system rozliczeń z klientem, o jakim słyszałem. Płaci się za to, co się zużyło dotychczas i dodatkowo za to, co się zużyje w przyszłości. Nawet jak się nie zużyje to przecież oni z góry wiedzą, że mógłbym zużyć i mam za to zapłacić. I to, ile to ja wykorzystam w przyszłości, prognozuje właśnie ta firma, której mam za to zapłacić.

 

Aby to zrozumieć muszę sobie uprościć rozumowanie firm wykorzystujących prognozy w rozliczeniach, przykładem z innej dziedziny niż energia. Czyli jest tak: jeśli ja mam zamiar kupić sobie rano bułkę w piekarni na rogu mojej ulicy, to powinienem wieczorem dnia poprzedniego dać piekarzowi spory zadatek na to, co mam kupić w przyszłości czyli rano. I to obowiązkowo. Żadnych tam spóźnień w płatnościach. Bo jak nie, to odsetkami dostanę po łapach. I do tego mój piekarz prognozą wyliczy, że jak ja kupowałem w ostatnich trzech tygodniach średnio po trzy bułeczki dziennie to jak nic w zadatku, czyli przedpłacie powinienem mu dać pieniądze na trzy bułki, choć w zasadzie potrzebuję dziś tylko jednej. Genialne! A jakby tak w przedpłatach kupować rzodkiewkę. Rolnik prognozuje, że ja w ciągu ostatniego roku zjadłem 30 pęczków rzodkiewki. Więc już jesienią powinienem mu w przedpłacie wpłacić na to, co kupię od niego na wiosnę. A jak nie kupię, to on mi odda te pieniądze lub może będę mógł sobie kupić rzodkiewkę znów za rok. A jakby tak wprowadzić prognozowane przedpłaty za wódeczkę. Na podstawie moich rocznych zakupów w monopolowym mój sklep osiedlowy wystawi mi fakturę za przyszłe spożycie.

 

Wszystko jest w jak najlepszym porządku. Pieniądze ma firma teraz, a nie jak coś sprzeda. Enion Energia przekonuje, że wcale nie żąda od swoich klientów dodatkowych pieniędzy za prąd.  Co prawda rachunki, które otrzymali ich klienci są teraz wyższe nawet o kilkaset złotych, ale to, dlatego, że ta spółka energetyczna zmieniła system naliczania przedpłaty za planowane zużycie energii elektrycznej. Kiedyś przedpłata naliczana była na dwa miesiące w przód, a  teraz – dla dobra klienta oczywiście – na pół roku. Warto też pamiętać, że zgodnie z wyrokiem trybunału konstytucyjnego sprzed kilku lat takie praktyki są najbardziej zgodne z prawem. Odbiorcy, czyli my, nadal będą wnosić przedpłaty według zużycia prądu prognozowanego przez zakłady energetyczne, a jeśli się zbiesimy i płacić nie zechcemy to za zwłokę w płatnościach zakład ma prawo żądać od nas odsetek, i to nawet wówczas, gdy prognozy zużycia były błędne, czyli znacznie wyższe od rzeczywistego naszego zużycia prądu. Teoretycznie, możemy zażądać wypłacenia nadpłaconej kwoty. Najczęściej jednak, nadpłata automatycznie zaliczana zostaje przez sprzedawcę na poczet twoich przyszłych płatności. Ciekawe. Czyli najzupełniej zgodny z prawem jest system, który umożliwia obracanie środkami pieniężnymi klientów wpłaconymi za nieużytą jeszcze energię. Czyli za towar, którego nie tylko jeszcze nie mamy, ale nawet nie wiadomo czy będziemy mieli.

 

W wyniku zmiany zasad przedpłaty firma energetyczna dostanie już dziś pieniądze, które mogłaby zarobić teoretycznie za pół roku. Klient, co prawda jednorazowo ma zapłacić znacznie więcej, ale jak przekonuje rzecznik Enion Energia zaoszczędzą w skali roku dwadzieścia dwa złote brutto. Wow! A że po zmianie zasad muszą klienci zapłacić niemal z dnia na dzień nawet kilkaset złotych więcej niż dotychczas… cóż. Jak nie może klient zapłacić to niech o tym poinformuje zakład energetyczny żeby mogli skorygować wielkość naliczonych opłat. Czyli niech stanie w gigantycznej kolejce tych, co zapłacić z góry za pół roku nie mogą. Chyba i ja pójdę za przykładem Enion Energia. Wystosuję do mojego pracodawcy pismo w sprawie przedpłat prognozowanych. Niech on mi za moją pracę nie płaci po fakcie jej wykonania, ale przed. I to z półrocznym wyprzedzeniem. Albo może z dwumiesięcznym wyprzedzeniem. Ja mu tam prześlę prognozę ile to ja zrobiłem dla naszej firmy i za ile w ciągu ostatniego roku i niech teraz on zapłaci za następny rok moje pensje w przedpłacie. Tylko taka obawa we mnie się rodzi czy po takiej propozycji nie stanę w kolejce tak długiej jak klienci Enionu… ale w urzędzie pracy. Wiadomo, duży może więcej.