Wybory między hasłami

Obublikował pavvel dnia

Jak są wybory to i wyborcze hasło kandydat na urząd prezydenta bezwzględnie mieć musi. Bo jak każdej szanującej się firmie niezbędne jest logo, slogan reklamowy, piękne opakowanie ich produktów, tak kandydatowi na prezydenta najjaśniejszej rzeczpospolitej potrzebne jest chwytliwe hasło wyborcze. Bo można nie kojarzyć, kim jest smutny starszy pan, co to go czasami pokazują w telewizji. Można nie wiedzieć, kim jest ten pan, co tak patrzy na mnie takim melancholijnym wzrokiem. Ale hasło kojarzą wszyscy. Oczywiście ja wiem, że ten pan w czarnym żałobnym garniturze, co to jego podobizna patrzy na mnie z gazety, jest byłym premierem. Ale że się tak strasznie ostatnimi czasy zmienił! Stał się taki milczący, że za jego wypowiedzi na temat tego jak chce rządzić, musi mi wystarczyć jego wyborcze hasło. On taki odmieniony. Taki wycofany. Zawsze w tle. Bo na pierwszym planie inni polityczni działacze, którzy jako ta tarcza przed obliczem chmurnego rycerza. A na tej tarczy jego hasło wyborcze. Coś tam powie do swoich potencjalnych wyborców ów kandydat z chmurnym obliczem, ale nie za dużo. Z umiarem. Żadnych wywiadów na żywo. Tylko dokładnie wyreżyserowane tyrady o tym, że Polska jest najważniejsza. Bo takie ma hasło wyborcze. Polska jest najważniejsza. Też mi odkrycie. No niby, jaka miałaby być? Nieważna? I co ja mam z tego wynieść czy zrozumieć? Że najważniejsza jest dla niego Polska? No pewnie, przecież nie kandyduje na prezydenta Gabonu tylko Polski, więc siłą rzeczy powinno to dla niego być ważne. Najważniejsza jest Polska. Ale co się pod tym kryje? Czy ta najważniejsza Polska to Polska tych, którzy stali tam gdzie stała Solidarność, czy raczej tych, którzy stoli tam gdzie stało ZOMO – że zacytuję tu słowa tego kandydata sprzed duchowej przemiany. Czym bardziej przyglądam się nowemu politycznemu wizerunkowi tego posępnego starszego pana, czym bardziej wsłuchuję się w tych niewiele wypowiadanych przez tego kandydata na prezydenta słów, tym bardziej mam wrażenie, że to hasło mówiące o tym, że najważniejsza jest Polska jest dla tych prawych i sprawiedliwych ludzi wszystkim, co mają mi do przekazania. I nic więcej. To taka ładnie opakowana pustka. A może z okazji ten politycznej miłości do wszystkich i ogólnego nakazu przebaczania wszystkim oraz proszenia o przebaczenie, warto by zastosować sprawdzone już w telewizji hasło: kocham cię Polsko?

 

Wolność i Praworządność – z takim hasłem wyborczym powalczy o głosy Polaków inny kandydat na najwyższy urząd. Gdybym miał zagłosować w zbliżających się wyborach tylko na podstawie tego hasła, to uważam, że ten kandydat miałby o wiele większe szanse na mój głos. Ja tam zawsze chciałem być wolny. A żyć w kraju praworządnym? Czemu nie? Dlaczego więc nie zagłosować na tego, co chce tylko żeby kraj za jego rządów był wolny i praworządny? Ale niestety wiem, że to nie wszystko, co ma mi do zaoferowania ten kandydat z elegancką muszką pod szyją, więc nie zagłosuję na niego. Weźmy kolejne hasło kolejnego kandydata. Ten kandydat, ten wysoki i dystyngowany pan, ogłosił podczas spotkania z dziennikarzami hasło swojej kampanii. Zaprezentował billboard wyborczy, który ma się pojawić na ulicach w czerwcu. Hasło tego najwyższego wśród kandydatów kandydata na prezydenta to: Wybierz swój dobrobyt. I jak tu się z nim nie zgodzić. Chętnie wybiorę dobrobyt. Czemu nie? Już ponad dwadzieścia lat czekam w wolnej Polsce na mój dobrobyt, ale jak na razie, to nie starcza mi do pierwszego z tego, co zarabiam. Więc jak najbardziej wybiorę dobrobyt! Tym bardziej, że jak słyszałem sam kandydat już wybrał dla siebie dobrobyt i się w nim zasmakował, więc wie, co mówi.  Jest też inny kandydat, co to cudem prawie został kandydatem. Bo już miał nim nie być za jakieś ciążące na nim wyroki sądowe, a tu nagle znów się objawił jako kandydat. Opalony kandydat przedstawił swoje hasło wyborcze. Brzmi ono: Ja nie jestem jednym z nich, ja jestem jednym z was. Za przeproszeniem szanownego kandydata, to nie chciałbym wyglądać, czy być, jak on. Nie wyglądam jak żaden polityk i z całym szacunkiem nie stawiałbym się w jednym rzędzie z tym kandydatem na najwyższy urząd. Ja się cieszę, że nie jest on jednym z nich, bo jak jeszcze byłby jednym z nich, to byłoby to niebezpieczne dla Polaków i zabawne jednocześnie. Sam już nie wiem, co bardziej. Ale jak nie jest jednym z nich a chce być jednym z nas to, po co mam go wybierać żeby na nowo stał się tym jednym z nich. Prawdziwa zagadka wyborcza.

 

Ten kandydat, ten zielony też ma swoje hasło. Sztab ludowego kandydata na prezydenta zaprezentował plakat wyborczy. Działacze, a zapewne i sam kandydat planują, że w całej Polsce zawiśnie około tysiąca billboardów. Plakat przedstawia lidera z dopisanym hasłem: Dialog i Porozumienie. Tło zdjęcia i hasło wyborcze kandydata są w różnych odcieniach zieleni. Na dole plakatu białymi literami na zielonym tle napisane jest imię i nazwisko ludowego kandydata. I jak tu się nie zgodzić. Jakiś dialog tam jest, ale ja nie mogę sobie przypomnieć żeby ludowcy prowadzili z wyborcami jakiś dialog. No może, jako mieszczuch po prostu nie spotkałem ich zbyt wielu. Może oni tak raczej z naturą i tymi, co bliżej natury prowadzą ten dialog. I tam mają jakieś porozumienie, które pozwala im utrzymywanie się u władzy koalicyjnej tyle lat. Wszystko się zmienia.  W kraju następują po sobie rządy lewicy i prawicy a oni wciąż rządzą jako koalicjant. Fakt, jak na to spojrzeć to jak nic mają ludowcy talent do dialogu i porozumienia. A jakby tak wybrać ich wszystkich naraz i niech rządzą kolegialnie. Mielibyśmy w Polsce poczucie, że jest ona najważniejsza, że jest wolna, praworządna, pełna dobrobytu, gdzie prowadzi się dialog prowadzący do porozumienia. Więc kandydaci! Od haseł – do czynów!