My naród!

Obublikował pavvel dnia

Czy to nie dziwne, że tak wielu Polaków, gdy ma coś do powiedzenia innym Polakom, to od razu staje się nie pojedynczą jednostką, która chce zabrać głos, ale prawie natychmiast staje się głosem całego narodu. – Naród na to nie pozwoli. Naród się zbuntuje. Naród to… naród tamto…– słyszałem przy bardzo wielu okazjach z ust tych co, to samozwańczo przemawiają głosem narodu. Widzę pojedynczą osobę a słyszę, że nie jest on tam na tej mównicy sam, bo przemawiają przez niego miliony. Równie często jednostki czujące, że jest w nich tak wielka moc przemawiają i wypowiadają się w imieniu całego społeczeństwa. Co daje tym ludziom tak wielką siłę, by utożsamiać swój własny pojedynczy głos, swoje pojedyncze poglądy z wolą narodu. Co upoważnia ich do wyrażania opinii w imieniu milionów? Czy ja dałem kiedykolwiek przyzwolenie tym samozwańczym suwerenom oby oświadczali publicznie: My naród Polski! Pojedynczy polityk to może się co najwyżej wypowiadać w imieniu swoim własnym oraz tej nielicznej garstki swych wyborców. Ale chyba nie powinien podpierać swoich racji wolą całego społeczeństwa. Dlaczego więc z jego ust płyną słowa o tym, że jest on uosobieniem woli narodu? Dlaczego ktoś wypowiada się w moim imieniu bez mojej zgody? Pewnie jest tak dlatego, że większość tych, którzy tak postępują uważa, że jak wyrazi tylko swoje własne poglądy to nie będą one miały takiej mocy jak te, wypowiedziane z woli całego narodu. – Naród oczekuje narodowego pomnika, godnego pomnika w godnym miejscu w stolicy – raczył się wypowiedzieć pewien duchowny rzymsko – katolicki. Jak widać wyraził pogląd także w moim imieniu. Bo co by nie powiedzieć jednak jestem częścią tego narodu. Czy uzgadniał to wcześniej ze mną? Nie. Pewnie w jego przekonaniu nie było takiej potrzeby, bo on tam nie pojedynczo mówił, lecz przemawiały przez niego właśnie te polskie całe miliony.

Zastanawiające jest to, że jeśli już mówił w imieniu narodu do zgromadzonych tam przedstawicieli narodu, to po co im to mówił? Czy oni już tego nie wiedzieli będąc narodem na który się powoływał? Przecież jak mówił za całą naszą społeczność, to przecież my, naród i tak to wiedzieliśmy. Więc po co nam samym przypominać naszą własną wolę? Przecież ja – ten pojedynczy osobnik składający się na mnogość narodu – zgodnie z tym co mówił duchowny oczekuje narodowego pomnika. A jeśli nie oczekuje? To gdzie tu naród na który ksiądz dobrodziej się powołuje? Z definicji naród to grupa ludzi, których łączy wspólna kultura, język, także religia, historia czy pochodzenie etniczne. Ale nie stanowią oni jedności. Bo nic nie jest w społeczeństwie monolitem. Dlatego też uprzejmie proszę o nie szafowanie moją wolą i nie powoływanie się na społeczeństwo czy naród gdy nie ma się stuprocentowej pewności, że nie reprezentuje się wszystkich Polaków. Bo takie zachowanie jest wielkim nadużyciem. Można się powoływać na wolę ludu gdy ma się w rękach wynik referendum w którym naród demokratycznie się wypowiedział. Ale nawet wtedy będzie to głos tylko części naszego społeczeństwa. Więc dlaczego tak liczni powołują się na naród gdy mówią tylko w swoim imieniu? U nas każdy ma w zwyczaju przemawiać w imieniu narodu i to, co myśli ze szwagrem, to oczywiście zdanie większości.

Jest u nas taka mnogość tych co przemawiają z woli i w imieniu narodu, że bardzo trudno się zorientować jaką właściwie ten naród ma wolę. Bo co rusz zjawia się jakiś nowy prorok który samozwańczo mówi o sobie : My, naród! Pomijając już to, że nie najlepiej się czuje ten, kto słyszy w głowie miliony głosów, to nie jest też łatwo tak wyrazić w kilku słowach to co myśli całe społeczeństwo. – Ci, którzy przemawiają w imieniu Boga, powinni pokazać listy
uwierzytelniające – powiedział kiedyś pewien poeta. Parafrazując jego słowa można powiedzieć, że takie listy powinien pokazać każdy kto wypowiada się w imieniu narodu.